Festiwal Pięć Smaków stał się jednym z najważniejszych europejskich wydarzeń w całości poświęconych kinematografiom i kulturze azjatyckiej. Kolejna edycja już od piątku 15 listopada w Kinie Nowe Horyzonty.

Ekscytującą filmową podróż do Azji Wschodniej, Południowo-Wschodniej i Południowej – to wszystko w ramach 13. Azjatyckiego Festiwalu Pięciu Smaków w Kinie Nowe Horyzonty. W programie znalazły się nowe, nagradzane na światowych festiwalach filmy z Japonii, Korei Południowej czy Bhutanu oraz absolutny klasyk z Hongkongu.

Jednym cięciem, reż. Shinichiro Ueda, Japonia 2017, 96’ | 15 listopada, piątek, godz. 20:15
Kolejny film o epidemii żywych trupów? Niby nic nowego, ale zrzędliwy reżyser zapodział się gdzieś na planie a ekipa… zaczyna podgryzać siebie nawzajem. Mikrobudżetowa produkcja, o fabule której najlepiej przed seansem wiedzieć jak najmniej, nieoczekiwanie dla wszystkich stała się w Japonii spektakularnym przebojem z ponad dwumilionową widownią.

Z kości powstałeś, reż. Toshiyuki Teruya (Gori), Japonia 2018, 111’ | 16 listopada, sobota, godz. 18:00
Zaskakujący komediodramat z pogrzebem w tle. Tradycje Okinawy i skomplikowane rodzinne relacje w pozbawionym patosu, słonym i słonecznym jak morska bryza filmie zrealizowanym na dalekiej wyspie Aguni.

Czerwony fallus, reż. Tashi Ghyeltshen, Bhutan, Niemcy, Nepal 2019, 82’ | 16 listopada, sobota, godz. 20:15
Cicha wioska w zasnutej mgłami górskiej dolinie może wydawać się rajem, jednak nie dla szesnastoletniej Sangay, milczeniem przykrywającej bolesne doświadczenia. Pełna niepokojące symboliki, ujmująca obrazem historia dojrzewania i odkrywania kobiecej siły.

Maggie, reż. Yi Okseop, Korea Południowa 2018, 88’ | 17 listopada, niedziela, godz. 18:00
W pracowni rentgenowskiej jakaś para bawi się w doktora, chłopak pielęgniarki Yoon-young nie może znaleźć pracy, a na ulicach Seulu pojawiają się kratery, co zdaje się mieć związek z pewnym gadającym sumem. Uwodzący kolorami debiut koreańskiej reżyserki to słodkogorzki esej o zaufaniu i nieporozumieniach, skrzący się absurdalnym humorem, choć podszyty melancholią.

Made in Hong Kong, reż. Fruit Chan, Hongkong 1997, 109’ | 17 listopada, niedziela, godz. 20:15
Zbuntowany Moon wałęsa się między hongkońskimi wieżowcami, podejmując się drobnych zleceń od mętnych typów. Ma ciężko chorą dziewczynę i przyjaciela, którego życie także nie jest usłane różami… Mocne kadry, desperacka atmosfera i dynamiczny montaż składają się na ekspresyjny miejski poemat, dotkliwy i hipnotyczny.