W 1/8 Pucharu Polski Śląsk Wrocław podejmował na Stadionie Miejskim we Wrocławiu – Jagiellonię Białystok. Mecz zakończył się wynikiem 0:1.
W doliczonym czasie bramkę dającą awans do dalszej gry Pucharu Polski strzelił Paweł Drażba.

 

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok 0:1 (0:0)

Bramka:
0:1 – Drażba(90′+2)

Śląsk: Kelemen –Gavish, Grodzicki, Pawelec  (90′ Więzik), Paraiba, Stevanović, Kaźmierczak, Plaku, Cetnarski (86′ Ostrowski), Patejuk (75′ Socha), Paixao

Jagiellonia:  Baran –Waszkiewicz, Pazdan, Ukah, Popkhadze, Norambuena, Dźwigała, Pawłowski (90′), Plizga (63′ Drażba), Quintana, Piątkowski (80′ Balaj)

Żółte kartki: Gavish, Stevanović (Śląsk) – Popkhadze, Norambuena (Jagiellonia)

Sędzia: Jarosław Rynkiewicz (Zielona Góra)

Pierwsza połowa pucharowego spotkania z Jagiellonią z pewnością nie zachwyciła kibiców zgromadzonych na Stadionie Wrocław. Wydawało się, że Śląsk ma przewagę i dłużej utrzymuje się przy piłce, jednak podopieczni Stanislava Levego długo nie potrafili udokumentować tego choćby jedną groźną akcją. Pierwszy poważny sprawdzian dla bramkarza przyjezdnych przyszedł dopiero w 35 minucie, kiedy to Krzysztof Baran przeniósł nad poprzeczką potężny strzał Mateusza Cetnarskiego.

W odpowiedzi dogodną sytuację skonstruowali piłkarze Jagiellonii i byli bardzo blisko wyjścia na prowadzenie. Dawid Plizga znalazł się w polu karnym Śląska, strzelił podcinką nad interweniującym Marianem Kelemenem, piłka zmierzała już do bramki, jednak w ostatnim momencie z linii bramkowej wybił ją zastępujący w tym spotkaniu na środku obrony Adama Kokoszkę – Rafał Grodzicki.

Tuż przed zakończeniem pierwszej części meczu wrocławianie zdołali stworzyć sobie jeszcze dwie groźne sytuacje. Najpierw dwójkową akcją popisali się Plaku z Paixao, jednak Portugalczyk z odległości ośmiu metrów posłał piłkę obok bramki gości. Chwilę później przed szansą pokonania Barana znalazł się Przemysław Kaźmierczak, który uderzając z blisko 30 metrów strzelił odrobinę za wysoko i futbolówka przeleciała nad poprzeczką bramki Jagiellonii.

Druga część spotkania rozpoczęła się od groźnej wrzutki w pole karne Mateusza Cetnarskiego. Pomocnik Śląska był bliski zaskoczenia Krzysztofa Barana, gdyż piłka po jego uderzeniu skozłowała jeszcze przed golkiperem gości, ale ostatecznie bramkarz przyjezdnych zdołał wybić ją przed siebie. Kilka chwil później na trybunach zapanowała cisza, a futbolówka pierwszy raz w tym spotkaniu znalazła się w siatce wrocławskiej drużyny. Arbiter spotkania uznał jednak, że strzelający Jan Pawlowski był na pozycji spalonej.

W 62 minucie ponownie przed szansą pokonania bramkarza z Białegostoku stanął Cetnarski, który zdecydował się na bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego. Piłka po jego strzale minęła jednak o centymetry słupek gości. Ci odpowiedzieli pięć minut później. Niepilnowany Daniel Quintana strzałem z dystansu próbował zaskoczyć Mariana Kelemena, ale na szczęście dla gospodarzy, pomocnik gości oddał minimalnie niecelny strzał.

W 69 minucie Ugochukwu Ukah próbując przeciąć podanie w pole karne uniósł za wysoko nogę, a sędzia bez wahania podyktował rzut wolny pośredni z odległości 14 metrów. Niestety zawodnicy Śląska nie wykorzystali tej okazji, gdyż piłka po strzale Przemysława Kaźmierczaka odbiła się od jednego z obrońców i tylko wyszła na rzut rożny. Osiem minut później wrocławianie powinni w końcu prowadzić. W dogodnej sytuacji znalazł się Dalibor Stevanović, ale pomocnik Śląska uderzając futbolówkę z około 25 metrów posłał ją ponownie obok bramki Jagiellonii. Niewykorzystane sytuacje zemściły się na WKS-ie już w doliczonym czasie gry. Dośrodkowanie z lewej strony zamknął nabiegający na piłkę Paweł Drażba, który bez najmniejszego problemu zaskoczył broniącego wrocławskiej bramki Mariana Kelemena.

Ostatecznie wrocławianie przegrali z Jagiellonią Białystok 0:1 i tym samym odpadli z dalszej pucharowej rywalizacji. Gra Śląska nie zachwyciła, jednak z pewnością zachwycił doping blisko 7000 dzieci, które pojawiły się na meczu w ramach akcji „Dzieci na stadionie”.