- REKLAMA -

Zaledwie kilka miesięcy temu było to niemal pewne, teraz nie mam już pewności, a wszystko za sprawą konkurencji i „Wiedźmina”.

Pierwsza polska produkcja Netflixa, serial zrealizowany przez nagrodzoną Oscarem Agnieszkę Holland wzbudza zainteresowanie, jednak wywołuje także mieszane uczucia. Wczoraj twórcy zaprezentowali pierwszy zwiastun. Materiał wygląda bardzo obiecująco, często porównywany jest także do „The Man in the High Castle” Amazona oraz, co ciekawe, polskiego „Rojsta”, którego całkiem niedawno zaprezentował Showmax

I faktycznie, „1983” wygląda trochę jak miks tych pozycji. A co najważniejsze, podobnie jak „Rojst” może pochwalić się bardzo dobrym klimatem – a przynajmniej tak zapowiada produkcję zwiastun, jak będzie w rzeczywistości okaże się z końcem listopada. Ufam, że serial, jak na (większość) produkcji Netflixa przystało, zaprezentuje solidny poziom, a może nawet okaże się małą perełką jak „Dark” od naszego zachodniego sąsiada, do którego polska produkcja porównywana jest przez twórców.

Jednak pomiędzy zapowiedzią „1983”, a faktyczną premierą ukazały się dwie inne polskie produkcje, o których z miejsca zrobiło się głośno. Wspomniany „Rojst” oraz dostępny na HBO „Ślepnąc od świateł” zebrały naprawdę dobre oceny, a wielu widzów zachwyconych serialami porównuje je do zagranicznych hitów. Pierwszy polski projekt Netflixa nie uniknie porównań do swoich konkurentów, a jeśli nie sprosta wymaganiom i okaże się gorszy po prostu może popaść w zapomnienie.

Konkurencja to nie jedyne zagrożenie. Negatywnie na zainteresowanie wokół produkcji wpływa także „Wiedźmin” and którym pracuje Netflix. Przy okazji różnego rodzaju ankiet krążących po sieci, internauci zapytani, na który tytuł bardziej czekają, chętniej wskazują Geralta i jego kompanię. Przy małym zainteresowaniu i średnich (lub kiepskich) ocenach „1983” może przejść niemal niezauważony. A to z kolei mogłoby rzutować na kolejne potencjalne projekty Netflixa w Polsce.

Pewnym jest, że „1983” ma dużo większą szansą na światowy sukces i promocję polskiego serialu zagranicą, niż wspomniane produkcje konkurencji, tym ważniejszy wydaje się lokalne wsparcie i zainteresowanie. No chyba, że będzie nędza, wtedy pozostaje wrócić do konkurencji i udawać, że nic się nie stało.


Autor: Patryk Wolny