Po doskonałej pierwszej połowie WKS pokonał w Lublinie Górnik Łęczna 3:0. Gole strzelali Ryota Morioka, Kamil Biliński i Peter Grajciar. A teraz czas na derby!

Trener Rumak przeciwko Górnikowi zdecydował się wystawić identyczną jedenastkę, którą desygnował do gry przed tygodniem w starciu z Cracovią. Tym razem w meczowej 18 nie znaleźli się Roman, Zieliński oraz Mervo, który w meczu z Pasami odniósł kontuzję pleców i nie jest jeszcze gotowy do gry. W szeregach gospodarzy od pierwszej minuty zagrał Danielewicz, który ubiegły sezon zaczynał jeszcze jako gracz WKS-u.

Obie drużyny szybko stworzyły pierwszą podbramkową sytuację. Mniej groźnie było, gdy Alvarinho przedarł się lewym skrzydłem, bardziej – po strzale głową Pitrego. Świetnie interweniował, będący w dobrej formie Kamenar. Rosnącą formą po kwadransie gry potwierdził też Morioka. Przed polem karnym faulowany był Biliński, do stojącej piłki podszedł Japończyk i pięknym, technicznym strzałem otworzył wynik meczu! Iście japońską precyzją popisał się Morioka, zdobywając 4. bramkę w sezonie.

Pięć minut później było już 2:0! Instynkt napastnika pokazał Biliński, przejął piłkę na 16. metrze i efektownym strzałem z powietrza strzelił swojego trzeciego gola w sezonie. Śląsk pamiętał jednak doskonale, że 2:0 to niebezpieczny wynik więc… zdobył trzecią bramkę! Z lewej strony dośrodkował Alvarinho, piłkę niedokładnie wybił Prusak, dopadł do niej Grajciar i bez problemu dołożył kolejne trafienie! To już był nokaut!

Po zmianie stron Górnicy próbowali odważniej zaatakować Śląsk, choć wynikało to po części ze sposobu gry wrocławian. WKS nie forsował tempa, kontrolował przebieg meczu, a sam starał się kontrować. Po jednym z takich wypadów blisko drugiej bramki był Biliński, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną napastnika gości. Dość wcześnie zmiany w zespole zaczął przeprowadzać trener Rumak, odświeżając wroclawskie skrzydła (Madej i Riera za Alvarinho i Grajciara).

Rezerwowy Riera skierował nawet piłkę do siatki, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Kilka minut później Hiszpan strzałem przewrotką trafił piłką w poprzeczkę! Z kolejnymi minutami zapał łęcznian spadł, a WKS bez nerwów utrzymał bezpieczną przewagę. Wrocławianie są zabójczo skuteczni na wyjazdach – to już ich czwarta wygrana, a bilans bramkowy brzmi 13:5.

Zwycięstwo w Lublinie to dobry prognostyk przed derbami! Za tydzień w niedzielę, o 15:30 wszyscy kibice Śląska muszą być na Stadionie Wrocław! Walczymy o prymat na Dolnym Śląsku z Zagłębiem Lubin. Bilety na derby TUTAJ.

Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 0:3 (0:3)
Bramki:
0:1 – Morioka 15′
0:2 – Biliński 20′
0:3 – Grajciar 29′

Górnik: Prusak – Mierzejewski (74. Sasin), Szmatiuk, Gerson, Leonardo, Bonin, Drewniak, Danielewicz, Piesio (64. Śpiączka), Hernandez, Pitry (81. Grzelczak)
Śląsk: Kamenar – Dankowski, Dvali, Celeban, Augusto – Kokoszka, Goncalves (85. Stjepanović) – Grajciar (64. Riera), Morioka, Alvarinho (58. Madej) – Biliński

Żółte kartki: Grajciar, Kokoszka – Gerson
Sędzia: Mariusz Złotek

Autor: Jędrzej Rybak, Fot. Krystyna Pączkowska