– Śląsk to wielki klub z ambicjami. Cieszę się na ten transfer. Swoją grą chcę dać kibicom dużo radości – mówi portugalski napastnik Marco Paixao, który przechodzi testy medyczne we wrocławskiej drużynie.

Marco Paixao / fot. SlaskWroclaw.pl

Jeszcze kilka dni temu w prasie pojawiły się informacje, że będziesz grał w Izraelu. Jak to się stało, że jednak trafiłeś do Wrocławia?
Nie mam wpływu na to, co ukazuje się w mediach. Owszem, interesował się mną jeden klub z Izraela, ale do żadnych konkretów nie doszło. W tym czasie negocjowałem swoje przejście do Śląska. To były długie i trudne negocjacje, ale cieszę się, że ostatecznie zakończyły się pomyślnie. Przechodzę do wielkiego klubu. Wiem, że jeszcze rok temu Śląsk świętował mistrzostwo, a w tym znowu zakończył sezon na podium. Jestem pozytywnie nastawiony do tego transferu i marzę, by w nowym sezonie udało się odzyskać tytuł mistrzowski dla Wrocławia. To mój cel.

Miałeś inne oferty oprócz tych ze Śląska i z Izraela?
Tak, interesowało się mną sporo klubów, na przykład z Grecji. Zdecydowałem się jednak na Śląsk, bo to naprawdę duży klub z ambicjami. Nie roztrząsam już innych ofert. Jestem tutaj i chcę zrobić wszystko, by udowodnić, że sprowadzenie mnie było dobrym ruchem. Chcę się cieszyć piłką i dać również radość kibicom Śląska.

By tak się stało, musisz jeszcze tylko przejść testy medyczne. Masz jakieś obawy, że możesz ich nie zaliczyć?
Absolutnie żadnych, nigdy w życiu nie miałem poważnego urazu. Jestem zdrowy. Testy są co prawda bardzo szczegółowe i dość męczące, ale to wyłącznie formalność.

Wspomniałeś o tym, że Śląsk był mistrzem, a w tym sezonie zajął trzecie miejsce. Wiesz coś jeszcze na temat naszego klubu? Robiłeś przed przyjazdem do Polski jakieś rozeznanie na ten temat?
Oczywiście, dość długo szukałem informacji o Śląsku. Udało mi się także zobaczyć kilka spotkań, m.in. rewanżowy mecz finałowy Pucharu Polski z Legią Warszawa oraz ligowy z Lechem Poznań. Wiem również, że będę pierwszym Portugalczykiem w tym klubie. Już od pewnego czasu miałem sygnały, że Śląsk mnie obserwuje, więc chciałem się przygotować (śmiech). Po przyjeździe do Wrocławia zwiedziłem także Stadion Wrocław. Muszę przyznać, że to, co zobaczyłem, zrobiło na mnie duże wrażenie. Cieszę się, że będę miał możliwość grania na takim nowoczesnym obiekcie.

A kojarzysz jakiegoś polskiego piłkarza?
Naturalnie Roberta Lewandowskiego. Kojarzę też kilku innych – wiem, że są Polakami, ale niestety nie jestem w stanie wymówić ich nazwisk. No i oczywiście moim dobrym znajomym jest Arek Malarz, z którym grałem na Cyprze. Nauczyłem się od niego nawet kilku polskich słów, ale podejrzewam, że to same przekleństwa, bo wypowiadał je głównie wtedy, gdy mu coś nie wyszło na boisku (śmiech).

Pobyt na Cyprze musiał być dla Ciebie wyjątkowy. W poprzednim sezonie zdobyłeś piętnaście goli, co było trzecim wynikiem w lidze.
Do tego dołożyłem jeszcze dwie bramki w rozgrywkach pucharowych. To był dla mnie wspaniały czas. Zaczęto o mnie pisać dużo dobrych rzeczy, nie tylko na Cyprze, ale również w rodzinnej Portugalii. Ktoś wyliczył nawet, że byłem trzecim najlepszym portugalskim snajperem grającym poza granicami kraju, tuż za Cristiano Ronaldo i Bernardo Vasconcelosem. To naprawdę niesamowite, ale ja twardo stąpam po ziemi. To już historia, a dla mnie liczy się tylko co tu i teraz. A w tym momencie najważniejsze jest, by dobrze przygotować się do sezonu i dać Śląskowi wszystko to, co we mnie najlepsze.

Jak ocenisz poziom ligi cypryjskiej?
Gdy przechodziłem do Ethnikós Áchnas, wiele osób dziwiło się temu ruchowi. Słyszałem jednak wiele dobrego o tej lidze i muszę przyznać, że na miejscu okazało się, że jest ona jeszcze silniejsza, niż się spodziewałem. Z roku na rok trafiają tam coraz lepsi gracze. Mecze stoją na bardzo wysokim poziomie i są naprawdę ciekawe. To nie przypadek, że w ubiegłym roku APOEL Nikozja dotarł aż do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Słyszałem już, że polskie zespoły od lat mają problem, żeby wejść do fazy grupowej nie tylko tych rozgrywek, ale również Ligi Europejskiej. Mam nadzieję, że to się zmieni już w tym sezonie i Śląsk zakwalifikuje się do grupy. Wierzę, że to realny cel do osiągnięcia.

W karierze miałeś również okazję grać w Iranie. Przyznasz, że to zdecydowanie bardziej egzotyczny kierunek niż Cypr.
Występowałem tam przez rok. To bardzo ciekawy kraj, choć na pewno nie najłatwiejszy do życia. Grał tam też mój brat i kiedyś, po trzęsieniu ziemi, które nawiedziło jego miasto, przez dwa dni musiał mieszkać na ulicy. Nieraz kłopotliwe są też różnice kulturowe. Jeśli jednak chodzi o poziom sportowy, to mogę o Iranie wypowiadać się w samych superlatywach. Tamtejsza liga nie jest znana, a przez to niedoceniana. Jednak irańskie zespoły rywalizują w Azjatyckiej Lidze Mistrzów, a reprezentacja tego kraju już awansowała do przyszłorocznych mistrzostw świata. Poziom idzie w górę, stadiony są coraz nowocześniejsze. Pobyt w Iranie na pewno nie był dla mnie czasem straconym.

Wspomniałeś o bracie. Słyszałem, że jesteście bliźniakami?
Tak, jestem starszy od Flavio o pięć minut. Też jest zawodowym piłkarzem i napastnikiem. Ostatnie dwa lata spędził w Iranie, grał w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. Przed laty graliśmy nawet w jednym klubie, w szkockim Hamilton. Wiem, że w Śląsku też są bliźniacy, a z jednym z nich będę konkurował o miejsce w ataku.

Podobno pewien czas temu byłeś przymierzany do drugoligowej Bytovii Bytów?
Pierwsze słyszę. Nigdy nie miałem takiej oferty. Jak wspomniałem wcześniej, nie mam wpływu na to, co ukazuje się w mediach. Spekulacje transferowe pojawiają się cały czas, ale nie zawsze mają potwierdzenie w rzeczywistości. Nigdy wcześniej nie byłem w Polsce, nie miałem też z tego kraju ofert.

Jakim typem napastnika jesteś?
Jestem silnym zawodnikiem. Lubię grać na linii spalonego, tuż przy obrońcach. Moim atutem jest szybkości i gra jeden na jednego. Wykonuję również rzuty karne i wolne, choć już słyszałem, że w Śląsku są prawdziwi specjaliści od stałych fragmentów gry. Mam nadzieję, że dzięki nim uda mi się strzelić sporo goli dla Śląska.

 

Autor: SlaskWroclaw.pl

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzwartkowy Piotr Zarzycki: Rower we Wrocławiu | Co będę robił w sobotę?
Następny artykułMistrz i uczeń
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.