Adrian Kąca: Każdy musi to przeżyć po swojemu [WYWIAD]

O potrzebie refleksji nad dobrem i złem ukazanym w „Umwuce” rozmawiamy z Adrianem Kącą.

*

Kim jesteś w „Umwuce”? Grasz żołnierza, czy wcielasz się w więcej ról?

ADRIAN KĄCA: – Na potrzeby spektaklu wcielamy się w różne postaci. Zaczynamy spektakl jako grupa ludzi, która chce przedstawić widzowi pewien problem. I jeżeli ktoś musi być Belgiem, to gra przez chwilę Belga, a ktoś gra w tym czasie jakiegoś Tutsi lub Hutu, a jeszcze ktoś inny wciela się w Niemca, któremu nasz Belg odbiera Rwandę…

…po czym się zorientujemy, że jesteś Belgiem, Niemcem, czy żołnierzem?

– Będzie o tym świadczył element kostiumu, rekwizyt, albo sposób mówienia. Gdy gram Belga, który jest kolonizatorem Rwandy to mówię z francuskim akcentem, z miękkim „r”. Staramy się grać niuansami. W wielu scenach, ci którzy akurat nie grają zaprzęgnięci są jako… oddechowi muzycy. Podbiją emocje oddechem. Gdy mówimy o cierpieniu, to ktoś w tle na przykład jęczy, czy ciężko oddycha. Mamy różne działania, dlatego nie można określić kim się na scenie jest. Jaką się gra rolę. Wiele postaci jest formalnych. Ja na przykład między innymi gram małego chłopca, który mówi wierszyki i bawi się na scenie. Tym dzieckiem staramy się rozprężyć sceny, które mają duże ciśnienie emocjonalne. To dziecko bawi się balonikami, śmieje się, podskakuje, a scena jest de facto bardzo mocna.

To będzie emocjonalna miazga dla nadwrażliwych widzów?

– … Mamy nadzieję, że nie.  Staramy się lekko podawać te wszystkie mocne tematy. Żeby nie epatować tym. Żeby nie dociskać kolanem, tylko tak, aby widz sam sobie mógł to wszystko wyobrazić we własnej głowie. Każdy ma swoją emocjonalność. Każdy musi to przeżyć po swojemu. Fajnie gdyby urodziła się w widzach taka myśl: „acha, w każdym kraju są ludzie dobrzy i źli, i wystarczy przywieźć tam pięćset ton maczet i faktycznie sąsiad sąsiada zacznie zaraz zabijać”. Nie oszukujmy się, my też lubimy sobie na drugiego człowieka pogadać. Szukamy problemów w drugim człowieku, a nie w sobie. Gdyby miała się w Europie rozpętać jakaś wojna, to też na pewno byśmy ruszyli i gwałtowanie zainterweniowali – polska natura. Przecież my we własnych granicach mamy mnóstwo sporów. Wystarczy, że ktoś wyjdzie na ulice głosząc jakieś swoje hasła, niezależnie czy są one dobre, czy złe, to zaraz znajdzie się druga grupa, która przyjdzie i będzie w nich rzucać kamieniami, czy butelkami. Taki mamy kraj. Lubimy takie swary.

Czyli możemy gdzieś doszukiwać się zachowań znanych nam na co dzień? Dlaczego uważasz, że warto przyjść na ten spektakl?

– Możemy po to, żeby się trochę wzruszyć i pochylić nad historią człowieka. Nad tym co może się wydarzyć. Wystarczą przecież tylko odpowiednie warunki, aby na ziemi stworzyć piekło. I chyba właśnie na to chcielibyśmy zwrócić uwagę widzów. Żebyśmy spróbowali jednak tworzyć sobie na ziemi niebo, nie piekło, bo do obu droga jest równie krótka.

Rozmawiał | Daniel E. Groszewski
Zdjęcie | Łukasz Giza / Teatr Muzyczny Capitol

*

ZOBACZ TAKŻE

Mikołaj Woubishet: Muszę o tym opowiedzieć [WYWIAD]
Mikołaj Woubishet: Nie jesteśmy obojętni [WYWIAD}
Umwuka [TRAILER 1]
Umwuka [TRAILER 2]
Umwuka [FOTO]

*


O SZTUCE

„UMWUKA”

PREMIERA NA SCENIE CIŚNIEŃ 5 CZERWCA 2014

Scenariusz na podstawie książki Wojciecha Tochmana „Dzisiaj narysujemy śmierć”
Teksty piosenek, reżyseria: JAN NATURSKI
Muzyka: GRZEGORZ MAZOŃ
Scenografia i kostiumy: ANNA CHADAJ
Ruch sceniczny: MACIEJ CIERZNIAK
Asystent reżysera: MIKOŁAJ WOUBISHET

Obsada:
MAŁGORZATA FIJAŁKOWSKA
ALICJA KALINOWSKA (gościnnie)
AGATA OBŁĄKOWSKA-WOUBISHET (gościnnie, Teatr Arka) 
BENOIT LE GROS (gościnnie)
ADRIAN KĄCA 
TOMASZ LESZCZYŃSKI
MIKOŁAJ WOUBISHET

*

Umwuka – słowo to w języku kinyarwanda ma dwa znaczenia. Jedno to duch, drugie – oddech. Z połączenia tych dwóch znaczeń powstał spektakl muzyczny o duchach zmarłych ludzi, opowiadany za pomocą oddechu ludzi na scenie, wypełniony rytmem i brzmieniem inspirowanym afrykańską muzyką etniczną.

„Umwuka” to historia oparta na motywach wstrząsających wydarzeń w Rwandzie z 1994 roku, gdzie w ciągu trzech miesięcy zamordowano prawie milion osób, przy całkowitej obojętności świata, w milczeniu przyglądającego się rwandyjskiej tragedii. Twórcy spektaklu opierają się na reportażu Wojciecha Tochmana „Dzisiaj narysujemy śmierć”, opisującym tamte wydarzenia.

„Umwuka” opowiada o społeczeństwie małego kraju w sercu Afryki, którego mieszkańcy z plemienia Hutu, zmanipulowani przez media i władzę, pewnego dnia sięgnęli po maczety i poszli mordować swoich sąsiadów, Tutsi. Jak niewiele trzeba, by doprowadzić ludzi do tak głębokiej nienawiści? Jak daleko, a może – jak blisko nam do Rwandy? Czy możemy pozwolić sobie na komfort obojętności wobec tego dramatu?

Akcja spektaklu dzieje się w Kigali Memorial Center, miejscu pamięci, które powstało na grobach 250 tysięcy ofiar. Na scenie oglądamy kraj po masakrze – bliższy czasom dzisiejszym, pełen sierot, morderców i niedoszłych ofiar, które próbują odnaleźć się w codzienności, niosąc jednocześnie w sobie mroczną przeszłość.

*

PREMIERA: 5 czerwca (czwartek), godz. 19

Kolejne spektakle:
6.06. (piątek), godz. 19
7.06. (sobota), godz. 19
8.06. (niedziela), godz. 19
11.06. (środa), godz. 19
12.06. (czwartek), godz. 19

Bilety: 30 zł (normalny), 25 zł (ulgowy)