Agata Kucińska: Każda scena to osobny koralik [WYWIAD]

O spektaklu „W środku słońca gromadzi się popiół” na podstawie tekstu Artura Pałygi rozmawiamy z reżyser Agatą Kucińską.

*

To chyba pierwszy tekst Artura Pałygi w teatrze lalek?

AGATA KUCIŃSKA: – Tak, on właściwie jest po prapremierze w Krakowie w Teatrze Starym, gdzie zrealizował go Wojciech Faruga. A to jest druga realizacja tego tekstu. To tekst stosunkowo młody. Powstał w 2013 roku.

Zdecydowałaś się na Wrocławski Teatr Lalek, dlatego że Płomyk i Iskierka mogą być grani w przez lalki? Co spowodowało o Twoim wyborze?

– Zanim się zdecydowałam na WTL byłam zdecydowana na realizację czegoś z wykorzystaniem technik lalkowych. Potem wybrałam tekst i rozmyślałam nad jego inscenizacją. Dopiero potem zaniosłam go do WTLu. Stoję okrakiem całe życie miedzy teatrem dramatycznym a teatrem lalkowym. Ten drugi jest moją największa miłością. To czego poszukuję i co penetruję, jest właśnie w teatrze lalek. Niewiele mam na swoim koncie realizacji reżyserskich, ale wszystkie one były w lalkach, i to jest kolejny tekst, w którym wykorzystuję lalki. Wybrałam tekst Pałygi, bo mnie zafascynował i tematycznie i formalnie. Dawał też wolność dla inscenizacji. Ta wolność w trakcie pracy była często niezwykle trudna. Ale wolność często jest trudna. No i wreszcie znalazłam tam miejsca, w których mogę wykorzystać lalki.

Lalki mają postać symboliczną, bo to Płomyk i Iskierka będą lalkami, takie zdrobnienia ognia, który się będzie siłą sprawczą, punktem wyjścia do całej historii?

– Płomyk i Iskierka – zdrobnienia, to imiona takich, wydawałoby się, przyjemnych typów, a jednak są odpowiedzialne za czyjąś śmierć, tragiczną śmierć. Ale pożar zarówno u Pałygi i w naszym spektaklu jest jedynie punktem wyjścia dla całej opowieści.To oś wokół której kręcą się inne sceny spektaklu. Każda scena to osobny koralik nawlekamy je na nić jeden po drugim. Dopiero całość zaczyna do odbiorcy gadać.

Czym nas zaskoczycie?

– Może tym, że trochę dźwięków będzie powstawało na żywo i aktorzy są częściowo odpowiedzialni za efekt dźwiękowy.I że też jest wymyślona postać, której nie ma u Pałygi w dramacie. Może tyle.

Dlaczego Twoim zadaniem warto przyjść na ten spektakl? Pytanie niby jest proste, natomiast każdy z aktorów, reżyser, a ty jesteś w tych dwóch rolach, zupełnie inaczej postrzega tę historię i zupełnie inaczej chce ją opowiedzieć z zupełnie innych powodów.

– To jest trudne pytanie dla reżysera, bo można by to pytanie zadać też inaczej, dlaczego mój spektakl jest fajny. Dlaczego jest atrakcyjny? Nie chcę na to odpowiadać.

To może inaczej, co nas spotka?

– Myślę, że koneserzy teatru, miłośnicy teatru znajdą tu coś oryginalnego. Mamy lalkę, która przemawia do widza dorosłego, co oczywiście nie jest niczym nowym, ale z pewnością nieczęstym. No ale, gdy do tego dołożyć fakt, że spektakl powstał na podstawie dramaturgii współczesnej i do tego nagrodzonej, jest już nietypowe. Jesteśmy w teatrze poetyckim aczkolwiek nie lirycznym, nie cukierkowym, wręcz przeciwnie, drapieżnym i agresywnym zmuszającym do refleksji.

Co musimy przynieść z sobą przychodząc na spektakl? Powinniśmy się oczyścić przed tym spektaklem i się jemu oddać, czy jednak musimy przyjść z jakaś emocją? Wiadomo, że ile z siebie damy tyle wyjmiemy.

– To byłoby przyjemne móc decydować o tym, z czym ma przyjść do nas widz. Jednak w tym miejscu nastąpiłby koniec teatru, bo nie byłoby zderzenia z widzem i wynikającego stąd napięcia. Spektakl jest podarunkiem dla kogoś a nie robieniem przyjemności sobie. Niech przyjdą ze wszystkim, czym aktualnie dysponują.

Rozmawiał | Daniel E. Groszewski