Agnieszka Chamioło: Czas na start

Wystartował wreszcie żużlowy kołowrotek, opóźniony odrobinę przez przedłużającą się zimę. Na szczęście 12 kwietnia 2015r stało się to czego wszyscy oczekiwali. Żużlowa liga lub jak niektórzy wolą ekstraligowy cyrk wystartował.

Takie emocje to tylko w Sparcie. To na pewno nie był mecz dla widzów o słabych nerwach. To, że Tajski jest zawodnikiem niebanalnym to już wiadomo. Do Księgi Guinness`a trafi jako ten, który rozpołowił żużlową ramę, zapewniając niebywałe emocje kibicom w kierunku których pofrunęła część jego maszyny. Najważniejsze, ze z Motoareny udało wywieźć się remis, bo z całkiem udanej wygranej zaczęła się robić przegrana. Na marginesie uważam, że przy takim osłabieniu Apatora jak brak Miedziaka i Przedpełskiego, a dobrej formie Liglada i całkiem przyzwoicie jeżdżących juniorach Sparta mogła to wygrać.

W Zielonej Górze mecz bez większych atrakcji. Dziesięciopunktowa przewaga nad beniaminkiem Stalą Rzeszów to było minimum do osiągnięcia. Fajerwerków nie było.
Planowo było również w Lesznie. Grudziądzki zespół dostał 54 do 36. Nicki Pedersen dalej odjeżdża solówki, a zeszłoroczny kapitan Byków Przemek Pawlicki nadal lekko cieniuje i albo się przebudzi, albo usiądzie na rezerwie kiedy do zdrowia wróci połamany Saytfudinov.

Dziękuję Bogu, że nikomu nic się nie stało w starciu z latającą maszyną Tajskiego ale subiektywnie chciałam zauważyć, że był to najbardziej porywający moment tej kolejki.
Za tydzień liga pauzuje, za to dziać się będzie 18 kwietnia w Warszawie, gdzie już jutro usypują tor. Prezes Witkowski cieszy się, że nic nie przeszkodzi w tej super imprezie… No chyba, że ktoś na czas nie zamknie dachu jak już w przeszłości na Narodowym bywało.

Dzień później startuje Polish Speedway Battle, pierwsza odsłona odbędzie się w Krośnie. Cykl czterech imprez ma na celu promocję żużla i reprezentacji Polski w mniejszych ośrodkach żużlowych. Po Krośnie czas na Piłę, lipiec PSB odjedzie w Gdańsku, finał jesienią w Lublinie.

Tak więc żużlowy cyrk wyruszył w trasę. Zatem niech będzie to droga bez wybojów i bez kontuzji. Niech się dzieje!

Autor | Agnieszka Chamioło

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRadosław Sikora: Pamiętasz, była jesień…
Następny artykułJacek Antczak: Libacja na skwerku #12
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.