- KARTKA Z KALENDARZA - 16 LIPCA -


Wystartował wreszcie żużlowy kołowrotek, opóźniony odrobinę przez przedłużającą się zimę. Na szczęście 12 kwietnia 2015r stało się to czego wszyscy oczekiwali. Żużlowa liga lub jak niektórzy wolą ekstraligowy cyrk wystartował.

- REKLAMA -

Takie emocje to tylko w Sparcie. To na pewno nie był mecz dla widzów o słabych nerwach. To, że Tajski jest zawodnikiem niebanalnym to już wiadomo. Do Księgi Guinness`a trafi jako ten, który rozpołowił żużlową ramę, zapewniając niebywałe emocje kibicom w kierunku których pofrunęła część jego maszyny. Najważniejsze, ze z Motoareny udało wywieźć się remis, bo z całkiem udanej wygranej zaczęła się robić przegrana. Na marginesie uważam, że przy takim osłabieniu Apatora jak brak Miedziaka i Przedpełskiego, a dobrej formie Liglada i całkiem przyzwoicie jeżdżących juniorach Sparta mogła to wygrać.

W Zielonej Górze mecz bez większych atrakcji. Dziesięciopunktowa przewaga nad beniaminkiem Stalą Rzeszów to było minimum do osiągnięcia. Fajerwerków nie było.
Planowo było również w Lesznie. Grudziądzki zespół dostał 54 do 36. Nicki Pedersen dalej odjeżdża solówki, a zeszłoroczny kapitan Byków Przemek Pawlicki nadal lekko cieniuje i albo się przebudzi, albo usiądzie na rezerwie kiedy do zdrowia wróci połamany Saytfudinov.

Dziękuję Bogu, że nikomu nic się nie stało w starciu z latającą maszyną Tajskiego ale subiektywnie chciałam zauważyć, że był to najbardziej porywający moment tej kolejki.
Za tydzień liga pauzuje, za to dziać się będzie 18 kwietnia w Warszawie, gdzie już jutro usypują tor. Prezes Witkowski cieszy się, że nic nie przeszkodzi w tej super imprezie… No chyba, że ktoś na czas nie zamknie dachu jak już w przeszłości na Narodowym bywało.

Dzień później startuje Polish Speedway Battle, pierwsza odsłona odbędzie się w Krośnie. Cykl czterech imprez ma na celu promocję żużla i reprezentacji Polski w mniejszych ośrodkach żużlowych. Po Krośnie czas na Piłę, lipiec PSB odjedzie w Gdańsku, finał jesienią w Lublinie.

Tak więc żużlowy cyrk wyruszył w trasę. Zatem niech będzie to droga bez wybojów i bez kontuzji. Niech się dzieje!

Autor | Agnieszka Chamioło

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRadosław Sikora: Pamiętasz, była jesień…
Następny artykułJacek Antczak: Libacja na skwerku #12
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.