Agnieszka Chamioło: Jadymy! A jak nie jadymy to jechać kończymy!

Kolejna, tym razem pierwsza zaległa kolejka za nami. Szalony speedwayowy weekend zakończył się wielkim bum w Gorzowie. Nie ma trenera Palucha, nie ma Kasprzaka i Zagara. Ten pierwszy całkowicie opuścił stołek trenera, dwaj jeźdźcy pauzować mają podczas meczu z Zieloną Górą. Wszystko to jest pokłosiem czwartej z kolei porażki, którą poniósł ubiegłoroczny Drużynowy Mistrz Polski.

Spokojnie, bez napinki i bez ferowania wyników na czoło wysuwa się niezwykle silna leszczyńska Unia, biorąc pod uwagę, że w niedzielnym składzie tylko trzech zawodników wystarczyło do wygrania meczu w twierdzy Rzeszów. Twierdzy opuścić nie mógł sędzia Kuśnierz, który po dokładnej analizie powtórki zarządził… powtórkę zakończonego już biegu, tym samym odwrócił koleje meczu. Kibice rzeszowscy w ramach wdzięczności za dodatkowe atrakcje sędziego wypuścić nie chcieli. Sędzia w rezultacie stadion opuścił w towarzystwie policji, a władze żużlowe wieszczą karę dla kibiców.

Wrocław, po zaciętym meczu musiał uznać wyższość Motomyszy z Zielonej Góry. Mogłoby być całkiem pięknie, gdyby nie słabsza postawa Michalea Jepsena Jansena. Jak subtelnie zauważył trener Baron: -„O występie Michaela mogę powiedzieć tyle, że nie punktował”. To ja w sumie nie powiem też nic więcej, bo czasem lepiej przemilczeć, niż powiedzieć o słowo za dużo. Wrocławska drużyna dalej dla wielu jest zagadką. Są tacy, którzy twierdzą, że Piotr Baron tak tor ustawi, że żywemu nie popuści. Jak na razie poza laniem słabego jak wiosenny szczaw GKM-u Grudziądz i zaciętego meczu z Zieloną Górą niespodzianek nie było. Ale Sparta potencjał ma.

Skoro już przy słabym GKMie jesteśmy. To zadziwia fakt, że dał radę mistrzowskiej Stali, a w niedzielne popołudnie tak się męczył z Unia Tarnów, że moje humanitarne podejście do życia  chciało wstać z fotela i pojechać za grudziądzan. Siłą rzeczy, a raczej brakiem mocy sprawczej w fotelu zostałam. Pytanie, który Grudziądz jest prawdziwy? Ten, który tłucze Stal, czy ten, który obrywa we Wrocławiu i u siebie z tarnowianami?

Do kompletu w tym szalonym i nieprzewidywalnym weekendzie szalony Pedersen wygrał GP Finlandii i biorąc na tapetę jego dotychczasową postawę śmiem skromnie twierdzić, że „Dziki” ma zakusy na kolejny tytuł mistrza świata.

W tym roku jakoś tak z boku przyglądam się temu żużlowemu kołowrotkowi. Mam swoich faworytów, mam tych, którym życzę bardzo dobrze, ale z każdym dniem coraz bardziej zaskoczona jestem wynikami, czasem postawą niektórych zawodników. I zaczynam się zastanawiać dokąd to wszystko jedzie? Bo, że skręca w lewo to wiem na pewno…

Autor | Agnieszka Chamioło

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMichał Hernes: Od miejsca do miejsca. Magia festiwalu Docs Against Gravity
Następny artykułPiotr Zarzycki: Rower we Wrocławiu
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.