Sobotnie Grand Prix Finlandii było dzikie. Po pierwsze to redaktor Olkowicz non stop napominał o miłości Kylmaekorpi do dzikich torów. Po drugie to nie było Kasprzaka, który ze względu na kontuzję sobotnie startowanie sobie odpuścił, a po trzecie to w finale nie było Hampela i to też dzikością trąciło.

wtorek_agnieszka

Wygrał za to Zagar, który wygrał na… dziurze, w którą wpakował się nasz wrocławski Tai Woffinden. Ostatecznie Tajski był drugi, co oznacza, że wraca do żywych i jest nadzieja, że to całkowicie się przebudził i dogadał z silnikami. Całkiem fajnie radził sobie w Tampere Troy Batchelor. Wychodzi na to, że zarówno Tajski jak i Troy odebrali już silniki po naprawie. Chwała im za to! Bo czas najwyższy zabrać Spartę z dolnych rejonów tabeli.

Wracając jednak  do finlandzkiego GP to było naprawdę dzikie. Najdziksza była kierowniczka startu, odmachująca koniec wyścigu po trzecim okrążeniu. Sama siebie zadziwiła. Widok zadziwionej kierowniczki będzie mnie prześladował. Redaktor Olkowicz nawet nie jest w stanie mnie tak mocno zaskoczyć jak ona, chociaż mam wrażenie, że większość jego dziwnych komentarzy wciąż jeszcze przed nami. O długości trwania tego turnieju nie wspomnę, dawno tak mi się nie dłużyło oglądanie Grand Prix. Tak więc było dziko. Najważniejsze, że Kasprzak obronił pozycję lidera cyklu nie startując w nim. Ot, taki precednsik.

W sobotę wystartuje piąta kolejka Enea Ekstraligi. Moje hobbistyczne typowanie głosi, że będzie bardzo przewidywalna. Stal Gorzów może być osłabiona brakiem Kasprzaka w meczu przeciwko Unibaxowi Toruń. Będę smętna jak redaktor Olkowicz: niby maj, a w Toruniu nadal temperatura na minusie. Przy założeniu, że Kasprzak faktycznie nie pojedzie jest szansa na ocieplenie. Temperatura na plus skoczy Unii Leszno w Gdańsku. W Tarnowie „Jaskółki” podziobią częstochowskie „Lwy”. I tylko ze Spartą mam problem. Bo niby z Zieloną można wygrać, co Sparta całkiem niedawno uczyniła (w 2010 roku był wynik 47:43), a Jędrzejak na torze przy W69 wygrał Indywidualne Mistrzostwo Polski, ale jednak czegoś nam ciągle brakuje, a  wygrać by wypadało, bo punktów nam trzeba… jak suchej ziemi deszczu. I optymistycznie zakładam, że tak właśnie będzie. Bo w końcu, kto bogatemu zabroni?

Autor | Agnieszka Chamioło
Zdjęcia | SpeedwayGP.com

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPremiera „Kręgu Samsary” w Teatrze Sztampa
Następny artykułAfterpremiera Stand_up Witkacego
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.