W związku z niedawnym remontem fasady budynku CeTA pojawił się pomysł na utworzenie, wokół obiektu, swoistej alei filmowej. Projekt obecnie konsultowany jest z Urzędem Miasta.

Potrzeba matką wynalazku, pomysł na wrocławską aleję gwiazd pojawił się w momencie, w którym okazało się, że trzy płaskorzeźby upamiętniające Zbigniewa Cybulskiego, Wojciecha Jerzego Hasa i Stanisława Lenartowicza nie pojawią się już na fasadzie dawnego budynku Wytwórni Filmów Fabularnych.

Przypomnijmy, z końcem listopada zakończyły się prace remontowe budynku Centrum Technologii Audiowizualnych. Wartość inwestycji to aż  2 185 833 zł, pieniądze przeznaczono nie tylko na odświeżenie elewacji, ale także wymianę okien, drzwi oraz odrestaurowanie zabytkowego zegara znajdującego się na budynku. Tak też, zgodnie z opinią konserwatora, przydałoby się przenieść tablice w inne miejsce. Powód: nie pasują do pierwotnego projektu, ponieważ w latach trzydziestych nikt nie planował ich wieszania – a to ciekawe.

Robert Banasiak, dyrektor CeTA w rozmowie z Radiem Wrocław wskazuje, że pierwotnie planowano powiesić je w holu, jednak nic z tego nie wyszło. 

Jednym z pomysłów było to, żeby umieścić te tablice w holu gdzie są odrestaurowane kostiumy, plakaty. Pomysłodawczyni tych tablic czyli Wanda Ziembicka niestety nie wyraziła na to zgody – wyjaśnia Robert Banasiak.

Pozostają pytania: czy Wrocław naprawdę potrzebuje aleję filmową oraz kto, oprócz wspomnianych panów, miałby na nią trafić – że nie wspomnę o tym, kto miałby za to płacić. Może śladem Alei Gwiazd w Hollywood, środki na montaż będą musiały zostać zapewnione przez nagrodzonych oraz ich fanów?

 


Autor: Patryk Wolny
Zdjęcie: Wikipedia, filmstudioceta.pl