Alfonso Zapico o kondycji hiszpańskich komiksów [WYWIAD]

– Jeden z hiszpańskich pisarzy mówił, że książkami można zarobić na obiad, ale żeby zjeść kolacje to musisz się zająć też czymś innym – mówi Justynie Surmie Alfonso Zapico, który był gościem Miesiąca Spotkań Autorskich we Wrocławiu.

Komiks to szczególny rodzaj literatury. Ma swój własny język, własny kod, w którym poszczególni twórcy mogą bardzo swobodnie, w rożny sposób opowiadać o tych samych zjawiskach, problemach. Co Ciebie pociąga w tej formie, dlaczego zdecydowałeś się na pisanie powieści graficznych?

ALFONSO ZAPICO: – Myślę, że ta fascynacja początkowo była trochę nieświadoma. Studiowałem sztuki plastyczne, dla mnie komiks zawsze był po prostu formą ekspresji. Są ludzie, którzy żeby coś wyrazić piszą: poezje, prozę; inni grają lub komponują muzykę, a jeszcze inni malują. Ja kiedy chcę coś przekazać, coś opowiedzieć, to sięgam po komiks.

Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że słowo w komiksie traci swoją niezależność na rzecz obrazu, który mu towarzyszy? To argument, który zazwyczaj przywołują ci, którym komiks kojarzy się z mniej poważną formą rozrywki, czasem nawet zarzucają mu pewnego rodzaju infantylność w zestawieniu z “prawdziwą” literaturą.

ALFONSO ZAPICO: – Nie. Dla mnie w historii tekst jest najważniejszy. Kiedy pracuję nad książką zawsze najwięcej pracy poświęcam tekstowi, bo wiem, że jeśli to wyjdzie źle, cała książka będzie nieudana.

A próby przekładania powieści klasycznych na komiks?

ALFONSO ZAPICO: – To nie tyle jest niemożliwe, co oznacza przejście do innego kodu. Amerykanie na przykład są specjalistami od przekładania komiksu na film. Kiedy w Hiszpanii powstawał komiks na podstawie “Wojny i pokoju” Tołstoja, jego celem nie było skopiowanie dzieła, tylko zrobienie czegoś innego. I młody człowiek, być może sięgnął najpierw po komiks. I jeśli ta historia mu się spodobała, to potem sięgnął po powieść.

Którą powieść graficzną uznałeś za kiepską i Ci się nie podobała? Nie musisz podawać tytułu, bo wyjdzie nieelegancko, ale powiedz, co według Ciebie może wpłynąć na jakość takich dziel?

 

ALFONSO ZAPICO: – Wołałbym nie odpowiadać na to pytanie, ale mam pewną obserwacje dotyczącą twórców powieści graficznychPanuje przekonanie, że zwykły tradycyjny komiks dla dzieci jest czymś podrzędnym, gorszym od powieści graficznej, która jest czymś bardziej wartościowym. Zdarza się, że zaprasza się autorów komiksów, czy powieści graficznych i sadza obok słabego pisarza, ponieważ jest przekonanie, że zawód pisarza stoi wyżej niż rysownika. Tymczasem uważam, że to co jest ważne, to fakt, czy opowiadamy dobre, czy złe historie; czy jesteśmy profesjonalistami.

Polski rynek wydawniczy nie jest zbyt łaskawy dla komiksów. Jeśli są wydawane, to zwykle w niewielkich nakładach. Dlatego znaczna cześć czytelników korzysta z wersji elektronicznych. Czasem decyduje o tym również czysto pragmatyczne podejście – czyli gdzie potem trzymać te wszystkie zeszyty? Nieliczni zamawiają wersje papierowe. A Ty, w jakiej formie czytujesz powieści graficzne?

ALFONSO ZAPICO: – Jako autor takich powieści wiem, że format elektroniczny ma jeden problem. Chodzi o to, że kiedy rysuję, zawsze myślę o obu stronach komiksu – lewej i prawej. Tymczasem na tablecie widzimy tylko jedną stronę.

Co poza historią Cię inspiruje?

 

ALFONSO ZAPICO: – To wszystko są naczynia połączone. Inspiruje mnie na przykład poezja. W jednej z moich książek jest wiele poezji. Są też reżyserzy filmowi, którzy inspirują się komiksem. Ja na przykład rysuję bardzo dużo komiksów politycznych. Inspiruje mnie współczesna rzeczywistość; to co nas otacza  i  w ten sposób pełnie trochę role dziennikarza.

Autobiografizm to częste zjawisko w przypadku powieści graficznych. Na ile kreujesz siebie, a na ile w ten sposób odkrywasz się trochę przed swoimi czytelnikami?

 

ALFONSO ZAPICO: – Rożnie to bywa. W każdej książce, nie tylko w komiksach, pojawia się jakaś warstwa autobiograficzna. Rzeczywistość opisywana, czy narysowana, zawsze jest prezentowana oczami konkretnego autora, ale nie zawsze musi tak być. Nie uważam, żeby był to warunek konieczny, choć w moich utworach przemycam wiele z mojego życia.

Nad czym obecnie pracujesz?

 

ALFONSO ZAPICO: – Rysuję i piszę teraz drugą część książki, która ukazała się już w Hiszpanii. Jak się ukaże, to obie zostaną wydane po polsku. To książka o Hiszpanii w latach trzydziestych, tuż przed wojną domową. Rzecz się dzieje w Asturii, w moim rodzinnym regionie i mówi o kopalniach i pracownikach tamtych kopalni.

Które z hiszpańskich festiwali komiksu poleciłbyś jako warte odwiedzenia? Masz jakiś ulubiony?

 

ALFONSO ZAPICO: – Myślę, ze najciekawsze są dwa festiwale, które odbywają się w Barcelonie: Manga Barcelona Festival i Comic Barcelona Festival. Wcześniej funkcjonowały jako jedna impreza, ale w praktyce okazało się, że było po prostu za dużo wszystkiego, na zbyt małej przestrzeni. Twórcy komiksów narzekali na brak miejsca. Wstęp na to wydarzenie kosztuje 7 Euro, chyba że przyjdziesz w przebraniu – wtedy wchodzisz za darmo. Równie duża impreza organizowana jest w Madrycie: Expo comics. Osobiście za nią nie przepadam, mimo że odbywa się w parku. Wolę małe, kameralne festiwale, których mamy naprawdę sporo w Hiszpanii. Co ciekawe, większość zapraszanych na nie artystów, to amerykańscy twórcy. To akurat nie jest dla mnie najważniejsze, ponieważ sam czytam bardzo niewiele komiksów o superbohaterach, ale uwielbiam tamtejszą atmosferę spotkań, jest niezobowiązująca, nie tak oficjalna, daje szanse na dialog.

Doczytałam, że mieszkając jeszcze w Hiszpanii, współpracowałeś z agencjami reklamowymi, wydawnictwami. Chciałam zapytać, czy w Hiszpanii rysownik jest w stanie się utrzymać z samego rysowania?

ALFONSO ZAPICO: – Jeden z hiszpańskich pisarzy mówił, że książkami można zarobić na obiad, ale żeby zjeść kolacje to musisz się zająć też czymś innym. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja ilustratorów, twórców komiksu we Francji, gdzie obecnie mieszkam. Być może powodem jest między innymi fakt, że w tym kraju mam do czynienia z przemysłem komiksowym. Poza odmiennym rytmem życia codziennego, do którego po przyjeździe musiałem się przyzwyczaić, to również podejście francuskiego państwa do artystów było dla mnie czymś nowym. Tam co miesiąc dostajesz od państwa coś na kształt stypendium, aby móc się rozwijać.

 

Dzięki swojej pracy sporo podróżujesz. Wcześniej zwiedzałeś Europę Zachodnią, podążając śladami bohatera swojej książki – Jamesa Joyce’a. Teraz przy okazji Miesiąca Spotkań Autorskich masz okazje zwiedzić kilka miast Europy Środkowej. To Twoja trzecia wizyta w Polsce, wcześniej dwa razy odwiedziłeś Warszawę, goszcząc na Targach Książki.

 

ALFONSO ZAPICO: – To prawda. W Dublinie i Paryżu byłem dłużej, ale na przykład w Zurychu tylko 5 dni. Dużo wtedy spaceruję, chodzę po mieście i zapisuję na świeżo moje spostrzeżenia, czasem szkicuje. Oczywiście w ciągu 5 dni nie można poznać miasta, tym bardziej, jeśli tak jak w przypadku Wrocławia, jest się na miejscu praktycznie tylko kilkanaście godzin. Traktuję to trochę jako grę, czy zabawę, w zasadzie w pewien sposób wchodzę w rolę korespondenta. Ciekawią mnie też różnice w mentalności mieszkańców krajów, które odwiedzam. Przykładowo sytuacja w jakiej się właśnie znajdujemy, czyli fakt, że po spotkaniu autorskim zabraliście mnie na wspólne zwiedzanie miasta, a teraz siedzimy sobie w restauracji i swobodnie rozmawiamy, byłaby raczej czymś wyjątkowym, gdyby to działo się we Francji. Pamiętam, że nawiązanie bliższych relacji, nawet z ludźmi, z którymi widzę się na co dzień w pracy, zajęło mi ponad rok. To zabawne, ponieważ przed moją pierwszą wizytą w Warszawie miałem zupełnie inne wyobrażenie o waszym kraju i o Polakach. Głównie na podstawie tego co widziałem w filmach. Chłodni, zdystansowani ludzie Północy.

Teraz naprawdę szukam w pamięci filmów, które przedstawiają nas w podobny sposób…

ALFONSO ZAPICO: – (śmiech)… teraz już wiem, że jest zupełnie odwrotnie! We Francji przede wszystkim nie moglibyśmy rozmawiać tak głośno siedząc w restauracji. Może jesteście takimi Hiszpanami Europy Środkowej. Ostatnio złożyłem wniosek o obywatelstwo, ale przypuszczam, że nawet kolejne 7 lat spędzone w tym kraju, ponieważ tyle już tam mieszkam, nie uczyni mnie bardziej francuskim.

Czyli planujesz zostać we Francji na stale?

 

ALFONSO ZAPICO: – Nie zdecydowałem jeszcze. Jest wiele rzeczy, które mi się tutaj podobają, ale też czasem zastanawiam się czy nie byłoby lepiej przeprowadzić się do większego miasta, być może w innym kraju.

Rozmawiała | Justyna Surma

  • Zdjęcie | Justyna Surma

 


 

*

ALFONSO ZAPICO – urodził się w 1981 w Blimea, studiował ilustratorstwo i projektowanie w Oviedo, pracował jako ilustrator. Współpracował z wieloma wydawnictwami i agencjami reklamowymi, z dziennikiem regionu Asturii La Nueva España oraz innymi mediami. Stał się rozpoznawalny dzięki swoim powieściom graficznym. Dublinés (Dublińczyk, 2011), powieść w której przedstawił biografię Jamesa Joyce’a, została przyjęta jako prawdziwe odkrycie. W tym samym roku opublikował książkę podróżniczą La ruta Joyce (Droga Joyce’a) opartą na materiałach zebranych w miastach europejskich, jakie odwiedził słynny Irlandczyk. Najnowsza powieść graficzna Zapico została wydana w ubiegłym roku pt. La balada del norte (Północna ballada).


 

 

 

MIESIĄC SPOTKAŃ AUTORSKICH


 

W ramach Międzynarodowego Festiwalu Literackiego Miesiąc Spotkań Autorskich 2016 Wrocław odwiedzi 62 pisarzy. Codziennie zaplanowano dwa spotkania (o godz. 19.00 gość honorowy, w tym roku pisarz Hiszpanii i o godz. 20.30 pisarz polski, czeski, słowacki lub ukraiński), które odbywają się od 2 lipca do 1 sierpnia we wrocławskiej Mediatece przy pl. Teatralnym 5 (Filia Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu).

 

Program MSA 2016

DATA 19:00 20:30
2.7. sobota Domingo Villar Jakub Małecki (PL)
3.7. niedziela Lorenzo Silva Joanna Bator (PL)
4.7. poniedziałek Carme Riera Lidia Ostałowska (PL)
5.7. wtorek Ignacio Vidal-Folch Andriej Kurkow (UA)
6.7. środa Harkaitz Cano Hubert Klimko-Dobrzaniecki (PL)
7. 7. czwartek Alfonso Zapico Jarosław Mikołajewski (PL)
8.7. piątek Rosa Ribas Ivan Habaj (SK)
9.7. sobota Rikardo Arregi Michał Witkowski (PL)
10.7. niedziela Jordi Llobregat Peter Krištůfek (SK)
11.7. poniedziałek Karmele Jaio Rút Lichnerová (SK)
12.7. wtorek Joan Manuel Soldevilla Michał Olszewski (PL)
13.7. środa M. Mercè Cuartiella Todolí Iva Pekárková (CZ)
14.7. czwartek Pilar Adón Hana Lundiaková (CZ)
15.7. piątek Fernando Arrabal Jacek Hugo-Bader (PL)
16.7. sobota Lluís-Anton Baulenas Petra Soukupová (CZ)
17.7. niedziela Eider Rodriguez Peter Šulej (SK)
18.7. poniedziałek Cristian Crusat Dariusz Rosiak (PL)
19.7. wtorek Vanessa Montfort David Zábranský (CZ)
20.7. środa Adolfo García Ortega Jacek Dehnel (PL)
21.7. czwartek Luis Leante Piotr Paziński (PL)
22.7. piątek Jesús Ruiz Mantilla Alena Zemančíková (CZ)
23.7. sobota Jorge Eduardo Benavides Peter Getting (SK)
24.7. niedziela David Llorente Łukasz Orbitowski (PL)
25.7. poniedziałek Miren Agur Meabe Żanna Słoniowska (PL)
26.7. wtorek Eduardo Moga Karol Maliszewski (PL)
27.7. środa Xavier Farré Pawło Arie (UA)
28.7. czwartek* Rosa Montero
29.7. piątek* Olga Tokarczuk (PL)
30.7. sobota Pablo García Casado Sylwia Chutnik (PL)
31.7. niedziela Carlos Be Andrij Ljubka (UA)
1. 8. poniedziałek Ernesto Pérez Zúñiga Drum Tyjátr (UA)

*Program specjalny z okazji zlotu Dyskusyjnych Klubów Książki; spotkania na terenie Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych im. Tadeusza Kościuszki, ul. Czajkowskiego 109