Impreza, która potrwa blisko tydzień jest alternatywą dla zwyczajowego repertuaru z marką „made in USA” i często jedyną okazją, aby przekonać się, że za oceanem oprócz wysoko budżetowych produkcji powstaje bardzo wiele ambitnych projektów.

Festiwal jest dość młody (w listopadzie odbędzie się trzecia edycja), ale ma już wierne grono fanów, nie tylko wrocławskich. – Jeszcze nigdy nie było takiego zainteresowania, jak obecnie – zapewnia Roman Gutek, dyrektor festiwalu. – Głównie dlatego, że nie zmieniamy się od początku – zaplanowaliśmy higlights, prezentację filmów niezależnych, retrospektywy, kino zarówno współczesne, jak i klasykę-dodaje. W połowie listopada warto przyjść do Heliosa Nowe Horyzonty nie tylko ze względu na premierowe pokazy nagradzanych w  Cannes, czy Wenecji obrazów (zwłaszcza „Kochanków z Księżyca” Wesa Andersona, czy „Mistrza” Paula Thomasa Andersona), ale także z powodu wizyt znakomitych twórców. Gośćmi American Film Festival będą m.in. reżyserzy Jerry Schatzberg (w jego „Narkomanach” młody Al Pacino zagrał pierwszą znaczącą rolę na ekranie), Charles Matthau (obejrzymy jego najnowszy film „Interesy i ekscesy”) oraz gitarzysta Bill Frisell, który wraz ze swoim zespołem na żywo wykona muzykę do filmu „Wielka powódź” Billa Morrisona.

Dyrektor programowa festiwalu Urszula Śniegowska cieszy się, że pomysł chwycił. – Kino amerykańskie jest ciekawe, a to, co oglądamy w kinach to wierzchołek góry lodowej – podkreśla. –Zwłaszcza że jest wiele niezwykłych dokumentów, a nawet klasyka, która czeka, by ją odkryć – dodaje. Jednym z tegorocznych odkryć może być dla kinomanów przegląd najważniejszych dzieł Nicholasa Raya, który zasłynął brawurowym „Buntownikiem bez powodu” z główną rolą Jamesa Deana. Po premierze w połowie lat pięćdziesiątych aktor stał się idolem wielu amerykańskich nastolatków pragnących żyć w większej swobodzie niż ta, jaka panowała w epoce prezydentury Eisenhowera.

fot. mat. organizatora

Widzowie obejrzą także filmy jednego z najbardziej dowcipnych amerykańskich twórców – Wesa Andersona. Festiwal otworzy pokaz „Kochanków z Księżyca”, najnowszego obrazu reżysera z Teksasu. Małoletni główny bohater ucieka w nim z obozu skautów wraz ze swoją ukochaną, a w tle gra hollywoodzka śmietanka z Edwardem Nortonem, Billem Murray’em i Brucem Willisem na czele w zaskakujących rolach. – Anderson na nowo odkrył możliwości Murray’a i najchętniej portretuje w swoich filmach często smutne dzieciństwo w rodzinie geniuszy – opowiada Urszula Śniegowska.

W serii „Spectrum” organizatorzy dokonali wyboru szesnastu filmów. Są wśród nich dowcipne „Tam, gdzie rosną grzyby” Jasona Cortlunda i Julii Halperin, czy „Grubas rządzi” wyreżyserowany przez aktora Mtthew Lillarda znanego z „Krzyku” Wesa Cravena. Wśród dokumentów mogą zainteresować „Podróże Neila Younga”. 

Wyjątkowo ciekawie zapowiadają się pokazy specjalne. Oprócz wspomnianej „Wielkiej powodzi” zaplanowano także m.in. seans czterech odcinków wzbudzającego spore kontrowersje serialu „Girls”, który jest współczesną odpowiedzią na „Seks w wielkim mieście”, a de facto prześmiewczą wersją hitu stacji HBO.

American Film Festival potrwa od 13-18 listopada. Pełny program będzie dostępny na stronie imprezy już 31 października. Sprzedaż karnetów trwa do 5 listopada. Cena 150 zł. Pojedyncze bilety będzie można kupić od 5 listopada. 

(wroclaw.pl)