Prosta, przyjemna bajka dla dzieci, czy jeden z najlepszych filmów jaki został zrealizowany na podstawie gry?

Zagorzali fani gier komputerowych zapewne łapią się za głowy, jednak zwiastuny hucznie zapowiadanego Warcraft: Początek raczej nie napawają optymizmem. Zeszłoroczny Hitman: Agent 47 także miał swoją szansę i jej nie wykorzystał. Cała nadzieja pozostaje jeszcze w nadchodzącym Assassin’s Creed. A ptaki przyleciały, zamieszały i udowodniły, że można zrobić dobry film na podstawie gry, a że mobilnej, że dla dzieci, to nie ma tutaj znaczenia. Przepis prosty: dobry humor, prosta historia i postaci, które pokochały miliony.

Postaci z filmu to odzwierciedlenie ptaków, które dobrze znamy z gier i nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie. I tak Red, od małego pisklęcia wyszydzany przez rówieśników ze względu na swoje krzaczaste brwi, z wiekiem staje się wyalienowanym nerwusem, który w dodatku dość często zachowuje się agresywnie. Jest też żółty Chuck, którego nazwać możemy demonem prędkości oraz czarny Bomb, który, no cóż, po prostu ma wybuchowy charakter.

Angry Birds, to także wyjątkowe świnki, które także pojawiają się w filmie i podobnie jak w grze, dzielnym ptaszkom przyjdzie z nimi walczyć. Tak prezentuje się cała fabuła. Jeśli dodać jeszcze, że Red dzięki swojej agresji przyczyni się do uratowania malowniczej wyspy zamieszkanej przez nieloty, to mamy komplet. Całość oczywiście odpowiednio przystrojona gagami i żartami, które momentami potrafią rozbawić niemal do łez.

Pozornie prosta bajka, jednak w trakcie oglądania może aż nazbyt rzucać się w oczy pewne nawiązanie do tematu uchodźców i sytuacji na Starym Kontynencie. Puściłbym to raczej w niepamięć, nie wspominając nawet o tym, jednak po seansie okazało się, że nie byłem odosobniony w swoich odczuciach. Nie wiem, czy to przypadek, czy też twórcy starali się dojrzalszej publiczności coś przekazać, jednak uważam, że jakie intencje by nie były, nie powinno się mieszać polityki z filmem, i to filmem dla dzieci.

Animacja została wykonana na najwyższym poziomie. Zachwyca, urzeka, myślę, że długo można by wymieniać, rozwodzić się nad akcją pogoni, która otwiera film, czy wybuchami. Otóż właśnie tego należało się spodziewać po filmie, który ma trafić do najmłodszych widzów, a który oparty został na grze komputerowej.

Podobnie wypada ścieżka dźwiękowa, na której znalazło się kilka utworów światowych gwiazd muzyki. I tak posłuchać możemy choćby Limp Bizkit, Steve’a Aoki, czy Imagine Dragons z ich świetnym On Top of the World. Widać, że twórcy nie żałowali grosza, pewni sukcesu i oczywiście sporego zysku.

Niełatwo podsumować Angry Birds jako film. Jest to kawał dobrej animacji, jednak cały czas opiera się na sukcesie ptaków. Nie jest to wadą, jednak czy koniecznie należy uznawać to za jego zaletę?

Autor | Patryk Wolny

Film obejrzałem dzięki uprzejmości Multikina