Z Antoninem Prochazką, nazywanym Pilzneńskim Molierem, autorem wystawianej we Wrocławskim Teatrze Komedia sztuki „Z Twoją córką? Nigdy!” rozmawiają Sabina Misakiewicz i Daniel E. Groszewski.

Jak się Panu podobał spektakl?

ANTONIN PROCHAZKA: – Na początek muszę się przyznać, że cieszę się z tego zaproszenia do Wrocławia… bo jestem pierwszy raz w życiu w Polsce. To przedstawienie wynagrodziło mi, że tak się stało. Zarówno aktorzy jak i publiczność. Teraz będę już regularnie przyjeżdżał.

Czy to oznacza, że będzie kontynuacja współpracy z Wrocławskim Teatrem Komedia?

ANTONIN PROCHAZKA: – Współpraca zależy od dyrekcji (śmiech). Z wielka przyjemnością wezmę rodzinę i przyjadę im pokazać jak piękny jest Wrocław.

Czy w polskiej adaptacji, która jest inna niż pierwowzór, coś Pana zaskoczyło? Może małpa?

ANTONIN PROCHAZKA: – Najbardziej mnie rozbawiło, że Wojciech Dąbrowski mając na sobie ten straszny kostium, grał tak jakby go nie miał. Przyznam, że jak jestem na przedstawieniu, to zachowuję się jak normalny widz. Jak jestem widzem to nie mam już żadnego stosunku do tego co napisałem. To tak wygląda, że jak skończę pisać i oddaję sztukę, to potem inni coś do niej dopisują i trzeba iść na pewne kompromisy.

Czy spektakl w Czechach też trwa około stu minut? 

ANTONIN PROCHAZKA: – Aktor, który gra w Czechach postać Jana Węglowskiego gra ją wolniej. Ale czasowo wychodzi na to samo, bo u was są jeszcze tancerze, którzy odwracają kanapę. U nas aktorzy grają w tej samej scenerii, ale publiczność się z tym godzi. Wiadomo, że mieszkania w blokach są takie same, więc po pierwszej zmianie publiczność już się orientuje.

Ile lat tytuł jest już na scenie?

ANTONIN PROCHAZKA: – Gramy go od 18 lat. Aktor który gra Czeńka jak zaczął grać miał 42 lata. I od tego czasu zawsze odpowiada, że ma 42 lata.

To szmat czasu. To utwór ponadczasowy? Czyli mężczyźni nie zmienili się na przestrzeni lat?

ANTONIN PROCHAZKA: – (śmiech) Mamy już trzecią tą młodą Sandrę, ale męski skład się nie zmienił.

Któraś scena we Wrocławiu najbardziej Pana rozśmieszyła?

ANTONIN PROCHAZKA: – Finał bardzo mi się podobał, bo wtedy już wiedziałem, że będzie koniec.

A jak się Panu podobał nasz Czeniek – Łukasz Płoszajski?

ANTONIN PROCHAZKA: – U nas grający złodzieja, gra takiego troszeczkę autsajdera, zmenelowanego, a Wasz aktor jest takim przystojnym mężczyzną, że nie może być taki. Natomiast i u nas i u was wszyscy tego złodzieja na koniec żałują.

Czy „Z Twoją córką nigdy? Nigdy!” to Pana najśmieszniejsza sztuka?

ANTONIN PROCHAZKA: – Nie. Najśmieszniejsza jest „Chłopczyk i dziewczynka”. Wiem, że Jan Węglowski, który jest tłumaczem już się do niej przymierza.

Nad czym Pan teraz pracuje?

ANTONIN PROCHAZKA: – Mamy dwie duże sztuki: „Rodzinę Adamsów” i „Mamma Mia!”. Serdecznie zapraszam na nie do Pragi.

Rozmawiali |
Sabina Misakiewicz i Daniel E. Groszewski

Zdjęcia |
Wrocławski Teatr Komedia i Daniel E. Groszewski