AWOLNATION – Here Comes the Runts [RECENZJA]

Każdy zapewne kojarzy Sail – utwór, który sprawił, że o AWOLNATION stało się odrobinę głośniej. Każdy zapewne też wyszedł z założenia, że zespół to gwiazda jednego hitu i dzisiaj już nie nagrywają, a tu taka niespodzianka. Po pierwsze: AWOLNATION ma na koncie inne świetne utwory, jak chociażby It’s Not Your Fault. Teraz wydali nowy krążek i jest tak, jak było. To ciągle stare, dobre i niesłychanie przyjemnie brzmiące AWOLNATION.

Dla tych, którzy przespali moment, kiedy Sail było hitem służę linkiem:

Jeśli określić gatunek muzyki, który grają, to jedynie używając określeń elektro-rock czy rock alternatywny. Owszem, sporo tutaj popowego sznytu, ale przez taką mieszankę uzyskuje się muzykę tak łatwą w odbiorze i przyjemną jak… nie wiem, mohito? Sęk w tym, że pomimo odrobiny psychodelii w tym, co dobiega do słuchacza, wszystko jest tu wygładzone, przyjemne i zadziwiająco łatwe w odbiorze. Przesłuchanie 14 utworów z najnowszej płyty nie pozostawia tutaj człowieka z uczuciem zmęczenia odbiorem. Jednocześnie, gdy krążek się skończył, a w głośnikach zapanowała cisza to w człowieku zostaje uczucie na miarę finiszu smakowego, jaki pozostawia dobra whiskey. Gdzieś w głębi zostaje po prostu radocha towarzysząca słuchaniu.

Album otwierają cztery utwory, które nagrano w taki sposób, że końcówka pierwszego jest jednocześnie wstępem do kolejnego. Motyw ten urywa się z piątym kawałkiem – Handyman cała płyta w tym momencie zwalnia, nabiera po kolei brzmień balladowych, bluesowych, industrialowych. To, co wyróżnia AWOLNATION to fakt, że grając swoją muzykę nie ograniczają się do już przemielonych przez masę muzyków brzmień. Dodatkowo całość nakręca charakterystyczny dla Aarona Bruno wokal. Na pewno najbardziej obfitującymi w ten melancholijny i spokojny nastrój utworami pełnymi dobroci, do których wracałem jeszcze po odsłuchaniu albumu są Jealous Buffon oraz Table for One. Podsumowując, AWOLNATION to nie kapela jednego hitu. Są w stanie zaoferować o wiele więcej niż osłuchane już chyba do bólu Sail, czego dowodem niech jest ich ostatni krążek.


Autor: Patryk Rudnicki

Zdjęcie: okładka płyty, mat. pras.