„Bal w Operze” – tylko raz! W Poznaniu!

„Bal w Operze” Tuwima z muzyką Leszka Możdżera, legendarny spektakl Capitolu z 2003 roku, będzie można zobaczyć w wersji koncertowej z udziałem wszystkich aktorów z pierwszej obsady. 

2 czerwca w Poznaniu nad Jeziorem Strzeszyńskim, w ramach Enter Enea Festival, zaśpiewają: Barbara Melzer, Justyna Szafran, Bogna Woźniak-Joostberens, Beata Wyrąbkiewicz, Jacek Bończyk, Sambor Dudziński, Konrad Imiela, Paweł Kamiński, Piotr Kamiński, Mariusz Kiljan i Cezary Studniak. Towarzyszy im zespół muzyczny: Leszek Możdżer, Piotr Mania, Adam Skrzypek i Michał Czwojda.

„Bal w Operze”, najwybitniejszy poemat satyryczny czasów międzywojnia, tekst-dynamit, którego wystraszyłam się sanacyjna cenzura, w powojennej Polsce wystawiany był w teatrach ledwie kilkanaście razy.
Znawcy literatury są dziś zgodni: dopiero XXI wiek dorósł do estetyki „Balu”, wcześniejsi odbiorcy z trudem przyjmowali karkołomne zbitki sacrum i profanum, ulicę i salon jednakowo zbydlęcone, „gwałt na polszczyźnie”.
Choć przyznać trzeba, że brzmi zadziwiająco aktualnie, dziś już nie odbieramy tego tekstu w kontekście satyry politycznej. Zostaje znakomita literatura i podziw dla sprawności językowej autora.
Dokładnie to, co Tuwim ze słowami, Możdżer zrobił w „Balu” z muzyką: słychać w niej i jazz, i polską muzykę rozrywkową, i rock, i reggae – ten nieprawdopodobny, obrazoburczy w gruncie rzeczy miks byłby pewnie nie do zniesienia, gdyby nie talent i wdzięk kompozytora.

Premiera „Balu” w pełnej wersji scenicznej miała miejsce na 24. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu w roku 2003, w pięćdziesięciolecie śmierci Juliana Tuwima.

Niezwykle żywiołowy, efektowny spektakl w reżyserii Wojciecha Kościelniaka był feerią rozmaitych form scenicznych, od musicalu przez wodewil po kabaret – zgodnie z tuwimowską frazą, czerpiącą pełnymi garściami z języka rozrywkowych realiów XX-lecia międzywojennego: rewii, fars i szopek politycznych. „Smakowita satyra sceniczna na dawną i nową polskość oraz niestarzejący się skarbczyk narodowych wad”, jak pisali recenzenci, nie byłaby tak smakowita, gdyby nie muzyka Leszka Możdżera, idealnie nawiązująca do tuwimowskiego uniwersum.