„Belive me you fool”. Tak właśnie jest

„Believe me you fool” to spektakl o świecie, czasach w których przyszło nam żyć, ale przede wszystkim o nas samych. O naszych bożkach, afirmacji i kreowaniu siebie. Dyplom IV roku Wydziału Lalkarskiego PWST we Wrocławiu ma sprawić, żebyśmy się na chwilę zatrzymali i pomyśleli.

ZOBACZ: Zdjęcia i materiał video

Ideą spektaklu jest zajęcie się tematem szeroko pojętej wiary, która prowadzi nas do szaleństwa. Potrzebą wiary w cokolwiek, aby funkcjonować w rzeczywistości i w tym, jak szybko te elementy potrafią się zmieniać w kontekście komercjalizacji naszego życia. Swoją osobowość i tożsamość podpinamy pod łatwe, a czasem wręcz ekstremalne pomysły na swoje życie. To proces zastanawiania się nad kondycją człowiek, tym że musi sobie udowadniać swoje jestestwo – mówi reżyser Cezary Studniak.

Ten tekst powstał na dwóch poziomach. Z jednej strony oparty jest na poszukiwaniach wiary, która spełnia rolę rytuału we współczesności. Może być receptą na to, by nie myśleć, by nie zastanawiać się nad sobą, by analizować rzeczywistości. Z drugiej strony jest receptą na samotność, odrzucenie i niezgodą na funkcjonowanie siebie jako człowieka w społeczności. Związane jest to z mechanizmem zatracenia, który obserwujemy przy psychologicznie rozpatrywanych traumach, po ważnym wydarzeniu, sferze przejścia, sferze stawania się na nowo. Opiera się też na języku, który jest teraz bardzo szkodliwy. Języku korporacyjnego „jesjukendztwa” [od „yes, you can” – dop. red.], że wszystko potrafię, wszystko mogę i jestem panem własnego losu. Najchętniej bym wyśpiewał i wytańczył, że „yes, you can” i wszystko mi się uda. To jest rytuał głupoty. Jest bardzo bliski historii bohaterów, którzy pod wpływem tego, że zawierzyli jakieś idei, fantasmagorii, stali się kreatywni, a ten nakaz kreatywności ich stłamsił. Na pewno wierzą i zajmują się rzeczami, które są dużo bardziej skomplikowane i wymagają dużo większego poświęcenia niż każda z religii posiadająca jakiś formalny związek wyznaniowy. Posługujemy się dawnymi wierzeniami w tkwiące w ziemi potwory i moc transplantologii pozwalającej na wydzieranie z siebie kawałków ciała, gdy siebie nie akceptujemy i zjadanie kawałków tarczycy na niedoczynność tarczycy. Jest też postrzeganie rzeczywistości bez znamion czasu. Bez zaglądania w historię wierzymy, że istnieje tylko teraźniejszość, a myślenie w ten sposób, że wszystko jest tylko chwilą, momentem, jest nihilistyczną postawą, która nie wymaga odpowiedzialności i jest dość bezczelna. Zresztą ta kategoria istnienia w czasie, poza czasem, za wszelką cenę, jest tutaj ważnym tropem, któremu bohaterowie się przyglądają – wyjaśnia Michał Pabian, dramaturg i autor scenariusza.

Skąd taki tytuł? Czy odnieść ma się on do nas widzów? To pierwsze skojarzenie, które mi się nasunęło.

W dzisiejszym pędzie za wszystkim, wszystko staje się jednorakie i takiej samej wartości. Czyli bez wartości. Wszyscy jesteśmy więc głupcami. Każdy się pod coś podpina. My również. Tak to jest, gdy jesteś od czegoś uzależniony. Ja jestem absolutnie uzależniony od swojego iPhona, więc to staje się pewnego rodzaju religią. Sprzęt techniczny. My nawet tego nie zauważamy. Posługujemy się nim w sposób naturalny, a pamiętam jak to było, gdy istniał on tylko w sferze science-fiction. Teraz jak chcę się czegoś dowiedzieć, to go wyjmuję i sprawdzam. To jest równoważne z tym, że kiedyś napisałem do kogoś list i czekałem na odpowiedzieć trzy tygodnie i się czegoś dowiedziałem. Działało to tak samo tylko, że to teraz nabrało potężnego przyspieszenia i przestaliśmy to kontrolować. Staliśmy się przez to niewolnikami, a w związku z tym głupcami, gadżetów i pewnych zjawisk, pod które łatwo nam się podpiąć. Jest to ocena generalna, ale mówimy o zjawisku niebezpiecznym i rzutującym na potężne obszary społeczne – wyjaśnia Cezary Studniak.

O tym co będzie motywowało bohaterów spektaklu mówi z kolei Michał Pabian:

– To jest substytut prawdziwych biografii. Istnieje sfera, która pozwala bohaterom, żeby nie koncentrowali się na rzeczywistych pragnieniach i marzeniach, ale by mogli oddawać się takim psychotycznym fantazjom o tym, co można robić w życiu za wszelką cenę i jak radzić sobie z tymi krótkimi notami, które będą świadczyły o tym, jakie są ich motywacje. Te motywacje są przedstawiane w formie przewijających się na ekranie dwu zdaniowych napisów. To pozwala zawierzyć nowej potrzebie ponad-samorealizacji, właśnie „yes, you can”. Bez wnikliwej analizy tych postaci, bez przemyślenia sobie, takiego sartrowskiego przemyślenia egzystencji i celowości wychodzą nam poczwary ze sfery bełkotu intelektualnego i bełkotu pseudofilozoficznego.

Czy tak zbudowany spektakl jest próbą rozliczenia się?

– To może za dużo słowo. Myślę, że takim rozliczeniem będzie konkluzja widza. Czy jego to dotyczy. Jeżeli tak, to czy można coś z tym zrobić. Nie jesteśmy prorokami, a na pewno nie jesteśmy mędrcami, którzy mówią jak żyć. To jest nasze spostrzeżenie i zaznaczenie go oraz pewnego niepokoju. Sami przecież też popełniamy te błędy – wyznaje Cezary Studniak.

Jest jeszcze jedna kwestia, która jest dla mnie bardzo istotna. Liczę, że udało nam się dopracować, żeby każdy ze studentów mógł zaistnieć w tym spektaklu. Właśnie dlatego poprosiłem Michała o napisanie nowego tekstu. Mamy do czynienia z absolutną prapremierą nowego tekstu konkretnie pod tych ludzi. Zanim Michał zaczął pisać poznał się z wszystkimi i jakby każda etiuda jest zadedykowana konkretnej osobie. Bardzo mi zależało, bo mam z tym problem, że czasami widzę spektakle dyplomowe, często piękne, ale zawsze ktoś w nich cierpi, ktoś jest na wierzchu. Literatura narzuca właśnie coś takiego. My chcieliśmy stworzyć coś specjalnie dla tych ludzi – podkreśla reżyser.

Każdy ma wykreowaną postać. Także ruchowo. Będą miały zupełnie inne odsłony. Udało się wiele rzeczy dzięki sprawnościom i umiejętnościom aktorów i jestem z nich dumna – mówi Ewelina Adamska-Porczyk, odpowiedzialna za ruch sceniczny.

Oprócz aktorów ważną rolę pełnią też lalki. Demoniczna para.

Oni są siłą sprawczą, czymś co nas wszystkich pcha. Naszym motorem do popełniania tych błędów. Nie szukamy prosto swojego ja, tylko staramy się je kreować. Lalka stanowi element tej siły, która nas pcha w ekstremum. Animują ją wszyscy. To siła, która wszystkich zaraża – kończy Cezary Studniak.

Autor | Daniel E. Groszewski

 


TEATR PWST
Tytuł: Believe me you fool 
Autor tekstu: Michał Pabian
Reżyseria: Cezary Studniak


Scenografia: Michał Hrisulidis
Kostiumy: Mateusz Stępniak
Choreografia: Ewelina Adamska – Porczyk
Muzyka: Łukasz Wójcik
Asystenci reżysera: Daria Krzyżaniak, Sabina Misakiewicz, Jerzy Machowski


Występują: Agata Dura, Teresa Kowalik, Sandra Kromer, Daria Krzyżaniak, Sara Lech, Ilona Lewandowska, Natalia Maczyta, Piotr Czekalski, Paweł Janyst, Nikos Kotowicz


Premiera: 15 stycznia 2016 r

Czas trwania: około 2 godzin


 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułOscary 2016: Nominacje
Następny artykułRadosław Sikora: Braci się nie traci
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.