„Biesy” [WYWIAD ZBIOROWY]

O spektaklu dyplomowym w reżyserii Karoliny Kirsz opowiadają studenci IV roku wydziału aktorskiego wrocławskiej fili PWST.

*

Dlaczego warto przyjść na ten spektakl?

MACIEJ PIASNY (Stawrogin): – Jest to spektakl, który mimo klasyczności swojego tekstu mówi o problemach dzisiejszego świata. O młodych ludziach, takich, jakimi jesteśmy my, a także o tym, co może nas spotkać, gdy zbyt duża wolność zabiera nam wszelkie granice i doprowadza nas do skraju.

MICHAŁ WOLNY (Szatow): – Ten spektakl jest też aktualny, chociażby ze względu na ostatnie zamachy we Francji przeprowadzone przez organizacje terrorystyczne. Samo tworzenie się siatek organizacji jest pokazane w tym spektaklu. Jest to ciekawe i do zbadania właśnie w teatrze.

Skąd właśnie taki pomysł?

EMILIA PIECH (Dasza): – Wyszliśmy od badania tego spektaklu na poziomie tekstu. Spędziliśmy długi czas, żeby poznać od podszewki problemy poruszane w tej powieści. Zanim wyszliśmy na scenę i postanowiliśmy zagrać cokolwiek, musieliśmy dojść do tego, jakie mają myśli i co prowadzi tych ludzi do robienia takich czy innych rzeczy. Scena otworzyła się dla nas, gdy odpowiedzieliśmy sobie na pierwsze podstawowe pytania. Razem z reżyserką Karoliną Kirsz dosyć długo siedzieliśmy nad samą koncepcją tego tekstu i dopiero później zaczęliśmy działać. Tak naprawdę najwięcej konotacji i problemów wyszło, kiedy siedzieliśmy wspólnie i na ten temat rozmawialiśmy. Dopiero w trakcie dalszego rozwoju tego spektaklu na scenie pootwierało się nam „więcej klapek”, że to tak nazwę. Jest to ciężki tekst i trudno jest go przełożyć na scenę. Zmierzyliśmy się z dosyć ciężkim zadaniem, ale wydaje się nam, że im cięższe, tym ciekawsze.

DOMINIKA MAJEWSKA (Liza): – Nawiązując do tego co powiedziała Emilka, to dla nas ogromnym wyzwaniem jest spotkać się z takim tekstem. I też fajną możliwością. Teraz dość często robi się w teatrze rzeczy współczesne i jakby spotkanie się z tak wielkim tekstem jest też ogromnym wyzwaniem dla nas. Także aktorskim. Postacie Dostojewskiego są wręcz przesycone wszelkimi emocjami.

DANIEL MOSIOR (Maurycy): – Chciałem powiedzieć, dlaczego warto przyjść na ten spektakl. Będą dymy, będą strzały, będą wybuchy, będzie krew, pot i łzy. Będzie trochę Bonda i trochę Jasia Fasoli. Myślę, że warto!

MAŁGORZATA PAUKA (Praskowia): – Chciałabym dopowiedzieć do tego, co powiedział Daniel. Jest to nasz pierwszy spektakl dyplomowy, więc jesteśmy pełni energii. Ta energia nam się dobrze kumuluje i dlatego zapraszamy wszystkich chętnych widzów, którzy chcą zobaczyć kumulację tej energii na scenie, aby odwiedzili nas w szkole, na scenie PWST.

RAFAŁ WITCZAK (Fiedka): – Ja powiem krótko. Jeśli ktoś chce przyjść do teatru po to, żeby zobaczyć krótką historyjkę, pośmiać się, zrelaksować, odprężyć, to niech lepiej nie przychodzi. Cytując Dostojewskiego: „Nie mam nic więcej do dodania”.

IZABELA BARAN (Maria): – Jest to spektakl, który opiera się na tajemnicy i konspiracji, która jest dość mocno obecna w naszych czasach. Towarzyszą mu skrajne emocje: od dobra do zła. I te skrajności próbowaliśmy tutaj zawrzeć. Człowiek nie zawsze jest z natury dobry. Ma też momenty, gdy się waha i nie wie, którą drogą pójść. Głównym motywem jest droga Mikołaja Stawrogina, który boryka się z wieloma ludźmi. Dlatego też jest wielowątkowość, a przez to każdy, kto przyjdzie, może odnaleźć coś dla siebie.

Czy trzeba znać tekst, żeby zrozumieć spektakl?

OLA MATLINGIEWICZ (Matriosza): – Wydaje mi się, że można znać tekst, ale nie trzeba. W powieści jest rozwiniętych wiele wątków, które my jedynie zaznaczamy. Warto wiedzieć skąd one się wzięły, ale mam wrażenie, że ta konstrukcja jest na tyle fajnie ułożona, że z tego całego przebiegu nie wynika ta powieść, ale wynika jakaś nasza historia. Więc może fajnie zobaczyć ją tak na czysto, nie odnosząc się do tego, co napisał Dostojewski.

IZABELA BARAN (Maria): W adaptacji naszej reżyserki Karoliny Kirsz nie będzie problemu ze zrozumieniem, tym bardziej że staraliśmy się to ubrać w historię ludzi, którymi sami jesteśmy. Nie przemieszczamy się w czasie do XIX wieku, tylko jesteśmy tu i teraz. Wydaje mi się, że nie tylko tekst jest potrzebny, ale przede wszystkim słuchanie tego, co się dzieje na scenie.

KAROLINA KIRSZ: – Zawsze, gdy robię adaptację czy scenariusz to zawsze myślę o tym, że widz ma prawo wyczytać cały świat z tego co się dzieje na scenie. Jeżeli jest tak, że na scenie ma jedynie komentarz do lektury, którą powinien znać, to praca nie została wykonana. Naszym zadaniem jest, aby stworzyć tutaj cały, pełny świat.

Rozmawiał | Daniel E. Groszewski

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTEATR: „Śmierć i dziewczyna” [FOTO]
Następny artykułSPORTOWY RAPORT #85 (24.11.2015)
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.