O chorobie Alzhaimera, emocjach i przeżywaniu rozmawiamy z Bogusławem Kiercem wcielającym się w jedną z ról w nowym spektaklu Wrocławskiego Teatru Współczesnego „Fragment nieistniejącego świata”.

 

Ma Pan doświadczenie związane z chorobą Alzhaimera?

– Z bliskich pewnie nie. Mowię o bliskich, z którymi rodzinnie bym był związany, ale jakieś skrawki, szczątki tego bycia…

… bo to bardzo specyficzny stan…

… także w tym, co robię nie staram się jakiejś jednej wersji tego stanu pokazywać, bo mój bohater jest tak rozmaity i ma tak specyficzną przeszłość, że później, kiedy to przewija się przez jego chorobę, daje obrazy chłonące różne rymowania z tamtej przeszłości.

Co było najtrudniejsze dla Pana?

–  Nie wymiguję się od tego pytania, ale niezależnie od roli, nad którą pracuję chętnie bym powiedział, że wszystko, co jako istotne zdarzyło mi się w teatrze i szczęśliwie zdarza mi się wciąż jeszcze, jest najtrudniejsze. I  nie dlatego mówię „najtrudniejsze”, że to efektownie brzmi, ale staje się najtrudniejsze, kiedy wiem, że muszę dokonać jakiejś transgresji. Obojętne czy dotyczy to mojej własnej inercji myślowej, fizycznej czy metafizycznej, bo i takie inercje się zdarzają; kiedy stoję wobec czegoś nieoczywistego i muszę się wobec tego znaleźć albo zgubić, jest to trud, który… (boję się przesady, ale powiem). Jest to trud konania, trud agonalny. To jest jak pewna sprzeczność zwłaszcza sprzeczność właściwa ludziom wierzącym, jest to próg za którym dzieje się to ważne, to najważniejsze i pełne. A jednocześnie tego progu przekroczyć się boją. Boją się przekroczyć  przez ten prog. To jest też podobne stanowi, w jakim bywam przed wejściem na scenę. Przy wszystkich takich ciśnieniach nie sposób nie powiedzieć także o radości, która z tego płynie. I stąd to porównanie agonalne, które gdzieś jest bliskie, jakkolwiek nie chciałbym zbyt lekkomyślnie pozwalać sobie na tego typu porównania. Inaczej mówiąc jest to rola, która wymaga ode mnie cały czas takich różnych przenicowań, przechodzenia ze stanu w stan. Podczas prób żartowałem, że czuję trzeszczenie mózgu, że coś takiego się dzieje.

Dlaczego warto przyjść na to przedstawienie?

Zdaje mi się, (tak mówię, bo jestem wewnątrz, gdybym nie był wewnątrz mówiłbym mniej ostrożnie), mniej ostrożnie mówiłbym jako czytelnik książki Baczaka i to jeszcze ten dawny czytelnik z jej pierwszego wydania, ale również późniejszy czytelnik, więc – bez „zdaje mi się”. Dla pełnego życia, również dla uświadomienia sobie czegoś, co jest niezbędnym pokarmem dla dynamizmu życia jest radość. Żeby mieć miarę radości warto znać te deski, od których się ona odbija. Czy o które się obija, bo to i tak bywa. Czy to coś „zagraża”, czy ” obiecuje”. Czy  daję się pochłonąć czemuś, co mnie łudzi,jednocześnie obawiając się tego, co nie jest ułudne, ale  co inaczej sobie wyobrażam.  Podczas dość niedawnych odwiedzin w hospicjum rozmawiałem z panią, która mówiła, że jeśli ktoś się chce ucieszyć, ubawić, to niech przyjdzie do niej. Że ona świetnie to zrobi. Miała takie poczucie humoru i taki rodzaj wigoru, mimo że dzień wcześniej czy parę dni wcześniej była w stanie określanym jako beznadziejny. Tam nie było żadnej pozy. Zresztą u wielu osób nie było  takiego okazjonalnego udawania, żeby stworzyć ten rodzaj miłosiernej zasłony dymnej. Nie. Było to rzeczywiste. Tamta pani wie, gdzie jest, wie w jakim jest stanie, ale również zna wartość tego, co jest. Znam dobrze sytuację takich „skazanych” obojga ludzi. Małżeństwa. Żona umierała i wiedziała, ile tego czasu zostało. Mąż też wiedział niemal dokładanie, dzieci nie wiedziały. Założyli sobie, nie dla trzymania jakiejś formy, tylko że dopóki to jeszcze jest, niech będzie najlepsze, jak potrafią w tym czasie żyć. To takie powinno być. I zdaje mi się, że coś z takiego natchnienia można znaleźć w naszym przedstawieniu.

Rozmawiali |
Sabina Misakiewicz i Daniel E. Groszewski
Zdjęcie | Daniel E. Groszewski

*

O SZTUCE

„FRAGMENT NIEISTNIEJĄCEGO ŚWIATA”

„Dzień dobry… Witam w naszym studio telewizyjnym. Mam na imię Jakub, jestem reżyserem. Oddziałowa wytłumaczyła Panu w jakim celu się spotkaliśmy? Nie? Podobno wiele lat temu odpracował Pan służbę wojskową jako salowy… Czytałem Pana książkęZapiski z nocnych dyżurów. Wydało mi się ciekawe, że teraz znalazł się Pan w tym samym hospicjum… Chcę nakręcić o tym reportaż. To jest scenografia do naszego projektu. Chciałbym przekazać poprzez nią pewnego rodzaju entropię, abstrakcję. Odpowiednio podświetlona da wrażenie wnętrza mózgu. Czy możemy porozmawiać? Mógłby Pan nam bardzo pomóc. Tu jest zgoda na wykorzystanie pańskiego wizerunku. Może pan podpisać? Jeżeli nie, skontaktujemy się z Pańską rodziną. Ma Pan rodzinę? Wszystko w porządku? Może wody albo papierosa?…  Proszę Pana, gonią mnie terminy… Do jutra muszę przedstawić głównego bohatera, jeżeli chodzi o kwestie finansowe to możemy się jakoś dogadać. Ile Pan chce? Posłuchaj, dziadku, wiem, że umie pan pięknie mówić o życiu, o sztuce. Przed chwilą, zanim tu wszedłem, obejrzałem wywiad z Panem na YouTube, z zeszłego roku”.

[ze scenariusza spektaklu Fragment nieistniejącego świata w reżyserii Jacka Bały]

 

na podstawie: „Zapisków z nocnych dyżurów” Jacka Baczaka
adaptacja: Agnieszka Bała
scenariusz, reżyseria i muzyka, światło: Jacek Bała
scenografia: Karolina Mazur
obsada: Bogusław Kierc, Tomasz Cymerman

PRAPREMIERA: 12 kwietnia 2014, godz. 19

Kolejne spektakle:
13.04 (niedziela), godz. 18
15.04 (wtorek), godz. 19
16.04 (środa), godz. 19
17.04 (czwartek), godz. 19

BILETY: 32 zł (normalny), 24 zł (ulgowy)