- REKLAMA -
Eleven Bike Fest

Kilka dni temu wielu fanów przygód Jedenastki zamarło, po tym, jak Peyton Brown, była członkini ekipy pracującej nad Stranger Things oskarżyła twórców o stosowanie słownej przemocy skierowanej przeciwko kobietom. W sprawie głos zabrali bracia Dufferowie oraz Netflix.

Mówi się, że słowa ranią bardziej niż czyny, jednak w tym przypadku nabiera to całkiem nowego, wręcz ironicznego znaczenia. Przemocy nie można ignorować, zamiatać pod dywan, nawet, jeśli jest tylko werbalna. I nie ma, nie powinno mieć, tutaj żadnego znaczenia w kogo jest ona skierowana: kobiety czy mężczyzn.

Znaczenie jednak ma, bo słowa (nawet nieprawdziwe) także mogą zranić. Obecnie gdy mówimy o złym traktowaniu (w jakimkolwiek znaczeniu) kobiet, nawet jeśli są to tylko słowa, oskarżeni muszą mieć się na baczności, szybko tłumaczyć, wyjaśniać, ratować statek, który lada moment może zatonąć.

W oświadczeniu braci Duffer czytamy:

„Jest nam bardzo przykro, że ktoś poczuł się niekomfortowo na naszym planie. W związku z dużym stresem podczas pracy zdarzają się wybuchy – i za to przepraszamy. Ważne jest jednak, by nie przekłamywać tego, co dzieje się na naszym planie, ponieważ wierzymy, że traktujemy wszystkich równo bez względu na płeć, orientację, rasę, religię czy cokolwiek innego. Bardzo zależy nam na zapewnieniu bezpiecznej przestrzeni dla wszystkich podczas naszych produkcji.”

Atmosfera w pracy, w której obowiązują terminy (deadliny) potrafi być napięta i wcale nie dotyczy to tylko planu filmowego. Podejrzewam, że twórcy będą zwracać teraz uwagę na każde słowo skierowane do swojej ekipy, czy czasem na końcu zdania nie zabrakło magicznego: proszę.

Sam Netflix także odniósł się do oskarżeń:

„Przyjrzeliśmy się problemowi, który został wysunięty w czwartek i nie znaleźliśmy żadnych nieprawidłowości. Utrzymanie bezpiecznej, pełnej szacunku atmosfery jest dla nas bardzo ważne i wiemy, że jest to równie ważne dla Duffer Brothers.”

Przerażają mnie podobne incydenty, nagle okazuje się, że od kilku słów zależy przyszłość danej produkcji. Nie oszukujmy się, Peyton Brown najprawdopodobniej wyolbrzymia lub miała nieszczęście uczestniczenia w pojedynczym incydencie – a przynajmniej chcę w to wierzyć, choćby dla dobra Stranger Things. Kilka faków więcej, a przygody mieszkańców Hawkings skazane zostałyby na niełaskę.


Autor: Patryk Wolny