- REKLAMA -

Sekcja filmowa Brave Festival pokazuje obrazy spójne z hasłem przewodnim festiwalu WIDZIALNI/NIEWIDZIALNI. Celem jej jest poznanie prawdy, która nie jest prawdą z newsów telewizyjnych czy internetowych. Zakazane kino jest możliwością poznania realnych problemów prawdziwych bohaterów. To spotkanie nie jest łatwe. 

Po obejrzeniu trzech filmów Forbidden Cinema, jeden po drugim, rozbolało mnie dosłownie wszystko: głowa, nogi, brzuch, ale najbardziej dusza. Dawka tragizmu przebijająca się przez ekran jest piorunująca. Cieżko znaleźć słowa by to opisać. Autorzy programu do sekcji filmowej Adam Kruk i Lech Moliński napisali, że „najważniejsze jest w nim nie to, co wyświetla się na ekranie, ale to, co dzieje się wewnątrz każdego pojedynczego widza: nabywanie wiedzy o świecie i zdolność lepszego jego zrozumienia, wywoływanie emocji i empatii„. Jeśli chodzi o mnie, to osiągnęli założenia. To jest kino, na które obligatoryjnie powinni przychodzić  uczniowie. Powinno się je pokazywać w świetlicach środowiskowych, domach kultury, ośrodkach wychowawczych. Nie można go zapomnieć. Dokumenty „Pewnego dnia, może jutro” i „Teatr wojny”  oraz fabularny „Arabia” stanowią znakomity temat do rozmów z młodzieżą o systemach wartości, wyborze dróg życiowych czy empatii wobec innych. Otóż ja emocji wciąż nie mogę uspokoić, empatia sięgnęła zenitu i staram się zrozumieć. Pierwsze odruchy jakie miałam po sensach, to chęć zaangażowania się w jakąkolwiek pomoc dla potrzebujących i rozglądanie się wokół czy może jest ktoś obok mnie, kto tej pomocy potrzebuje. Chciałam to zrobić natychmiast, gdzieś biec, zadzwonić, zapisać się do wolontariatu. To wymaga jednak ogromnej odpowiedzialności i zaangażowania.  I tak naprawdę nie wiem czy realnie jestem na to gotowa.

Brave Festival dał mi dwa rodzaje obcowania, z Widzialnymi i Niewidzialnymi. Jeden bliski, wręcz fizyczny dzięki teatrowi, drugi to możliwość obejrzenia ludzkich problemów na ekranie. Choć kontakt z bohaterem na ekranie jest nieco inny niż z aktorem na scenie, to emocje są podobne. Temu na ekranie nie można spojrzeć w oczy, nie można go poczuć, ale jeśli jego prawda jest przejmująca, to i ten ze sceny i ten z ekranu potrafi sprawić, że chce się wiedzieć o nim więcej. Każdy obraz dał mi coś innego. Biegałam z seansu na seans i chciałam wynieść z nich jak najwięcej. Dostałam to, co chciałam. Ciężar świadomości.

W „Pewnego dnia, może jutro” patrzyłam na mieszkańców Kolumbii, którzy walczą o ziemię pod uprawy i miejsce do życia, z olbrzymimi korporacjami. Ich odwaga poraża. Nie boją się ciężkiego sprzętu, karabinów, śmierci. Boją się głodu i tego, że nie będą mieli gdzie wychować dzieci. Nieopisana jest ich siła i determinacja. Ich cały dobytek mieści się w kilku torbach, nie przywiązują się do rzeczy, nie potrzebują zbyt wiele. Tylko swojego miejsca do życia.  Nie chcą agresji, walczą muzyką, pieśniami, które niosą w świat ich świadectwo. „Arabia” zaś jest poetycką historią o młodym człowieku, robotniku z brazylijskiego miasteczka. Obraz ten jest filmem drogi przepełnionym refleksami nad zwyczajnym bytem przeciętnego człowieka, który chce mieć pracę, spokój i miłość. Pokazuje świat z tej mało kolorowej strony, a na pierwszy plan wyciąga człowieka, jako wartość niezastąpioną. Skłonił mnie do zrewidowania swojego postępowania, do zastanowienia się nad codziennym pędem. Bo co innego w życiu jest ważniejsze od pieniądza, przysłowiowej kariery  i sławy? Drugi człowiek. W konkursowym obrazie „Teatr wojny” Loli Arias też mamy człowieka. Jego traumy, niemoc, zagubienie i strach. Reżyserka opowiada tu o żołnierzach, weteranach wojny o Falklandy, zwane też Malwinami. Eksperyment pokazuje, jak po ponad 30 latach od zdarzenia, ludzie, którzy walczyli przeciwko sobie, Brytyjczycy i Argentyńczycy, mogą ze sobą rozmawiać. Jako chłopcy doświadczyli wojny i wszystkiego, co z nią związane, teraz probują przełamać traumę. W obrazie Arias ta grupa próbuje znaleźć wspólny język, znaczenie owej wojny i opowiedzieć swoją historię drugiej stronie licząc na zrozumienie, a może i na wybaczenie.

Brave Festiwal wraz z sekcją filmową ma ogromną moc pobudzania do działania. Nie tylko do rozmyślania, ale do podejmowania kroków. Dziś wiem, że chcę być bliżej ludzi, móc dzielić się swoim czasem czy wiedzą. Jutro być może…

 


Autorka: Sabina Misakiewicz