Brutalny powiew świeżości pośród nowości Netflixa

Amerykanie pracują nad adaptacjami trzech japońskich, kultowych serii, a każda z nich składa obietnice rozrywki na najwyższym poziomie, pełnej mroku, przemocy i demonów kryjących się w miejscach, gdzie najmniej się ich spodziewamy – pisze Patryk Wolny.

Od kilku tygodni Netflix regularnie zaskakuje, najpierw informacją o serialu realizowanym na podstawie popularnej serii gier Castlevania, który, jak obiecuje sam producent, zaoferuje widzom kwintesencję brutalnej rozrywki dla dorosłych, a o którym pisałem jakiś czas temu.

Gdyby tego było mało zaledwie kilka dni temu Amerykanie poinformowali, że pracują nad animowaną adaptacją klasycznej mangi Devilman autorstwa Kiyoshi Nagai (znanego jako Go Nagai). Seria wyróżnia się przede wszystkim bardzo dużym stopniem okrucieństwa i przemocy, co wraz z historią stojącą na przyzwoitym poziomie daje niezwykle interesujące połączenie.

Devilman: Crybaby, bo taki tytuł będzie nosiła adaptacja, zadebiutuje dopiero z początkiem 2018, jednak już teraz pierwszy zwiastun pozwala wierzyć, że Amerykanie nie zamierzają porzucać pierwotnego założenia serii, ich nowa produkcja zapowiada się na piękną, krwistą masakrę.

I w końcu ostatnia z wiadomości, którą gigant podzielił się zaledwie kilka godzin temu. W produkcji jest adaptacja znanej, niemal już kultowej mangi Death Note. Za reżyserię odpowiada Adam Wingard znany z takich filmów jak Gość, Blair Witch (recenzja) czy Następny jesteś ty. Nie są to może obrazy wybitne, jednak z pewnością nie można ich uznać za pozycje przeznaczone dla dzieci.

Całość ma zostać utrzymana w ciężkim mrocznym klimacie, co zresztą potwierdza reżyser, porównując swój nadchodzący film do Batmana Christophera Nolana. Chciałbym, żeby efekt końcowy jego pracy choćby w połowie dorównywał klimatem i jakością wykonania mrocznej trylogii o gacku. Zwłaszcza, że Wingard uważa Death Note za swój najbardziej szalony film, przy którym Gość ma wyglądać konwencjonalnie.

Cóż, nawet jeśli to tylko czcze przechwałki, zwyczajne budowanie szumu wokół nadchodzącego filmu, to i tak czekam z niecierpliwością. Ostateczne efekty poznamy już 25 sierpnia, kiedy to Death Note będzie miał światową premierę na platformie Netflix.

Doprawdy, cieszy otwarcie się Netflixa na obrazy przewidziane dla dorosłego odbiorcy. Szczerze powiedziawszy, przy całym uznaniu dla produkcji Amerykanów, to właśnie takich smaczków brakuje mi w ofercie. Czuję pewien przesyt chęcią zapełnienia jak największej części rynku przez producentów stawiających na pozycje młodzieżowe. Na wielkim ekranie Deadpool, czy ostatnio Logan udowodnili, że da się sprzedać produkt przeznaczony tylko dla starszych widzów.

Cieszą zapowiedzi powyższych serii, ale też raduje mnie kierunek wspomnianych zmian, mam nadzieję, że nie jest to chwilowa moda.


Autor: Patryk Wolny