W roku 2009 fani Warhammera doczekali się drugiej części Świtu Wojny. Zaskoczenie to jednak zbyt słabe słowo by opisać to, co ich czekało po odpaleniu gry.

Otóż DoW 2 bliżej było do RPG-a niż RTS-a. Kampania poprowadzona w podstawce oraz dwóch dodatkach opowiada o dalszych losach Gabriela Angelosa, którego poznajemy grając w podstawową wersję pierwszej części. Podstawka dwójki opowiada o pojawieniu się nowego przeciwnika – Tyranidów, czyli insektopodbnych stworzeń, żyjących w ogromnych rojach, które pożerają wszystkie światy jakie napotkają na swojej drodze. Pierwszy dodatek to z kolei przedstawienie dalszych losów Krwawych Kruków w systemie planetarnym z podstawki, tym razem jednak spaczenie Chaosu zaczyna rozprzestrzeniać się wśród członków zakonu, sięgając najwyższych jego szczebli. Ostatni dodatek opowiada za to o finalnym zwalczaniu heretyków w jednym z najstarszych zakonów Kosmicznych Marines. Kampanie dla pojedynczego gracza poprowadzone są przyjemnie, wciągają i stanowią jedną całość w ujęciu podstawki i dodatków, jednocześnie sprawiając, że nie grając w dodatki pierwsza historia pozostaje domknięta (co jednak przekłada się na słabsze zrozumienie historii z trójki).

RTS, Relic, BSG, Był Sobie Gry, Dawn of War, Dawn of War 2, RPG,

Czemu zatem DoW 2 bliżej ma do RPG-a niż do RTS-a? Ponieważ całą kampania (poza ostatnim dodatkiem) prowadzona jest w sposób, w której dowodzimy oddziałem czterech drużyn Kosmicznych Marines. Ci zdobywają doświadczenie i poziomy oraz coraz to lepsze graty. Nie ma tutaj budowania baz. Nie ma tutaj rekrutowania armii. Nie ma nic, co wskazywałoby na obcowanie z RTS-em. Multi to również swego rodzaje prztyczek w nos dla graczy. Owszem, mamy tutaj odrobinę RTS-a – rekrutujemy jednostki i zdobywamy dwa zasoby. Jednak samo powiększanie armii dokonuje się w jednym (!) budynku, który tylko ulepszamy. Same tryby gry są nieco bogatsze – mamy zwykłą potyczkę oraz zabawę w przejmowanie punktów i zmniejszanie puli punktów wroga. Ponadto zostaje jeszcze osobny tryb gry w multi -Last Man Standing. Coś, co sprawiło, że wracałem kiedyś ze szkoły i ze znajomymi grałem do upadłego. Tryb polegający na odpieraniu kolejnych fal wrogów, pojedynczym bohaterem w kooperacji z trójką innych graczy wciągał i to niemożebnie.

RTS, Relic, BSG, Był Sobie Gry, Dawn of War, Dawn of War 2, RPG,

DoW 2 nie wygląda na grę z 2009 roku, nadal jestem w stanie gdzieś w głębi się zachwycić tym jak oddano ciężkość pancerzy Kosmicznych Marines czy lekkość i zwinność Eldarów. Dla oka wszystko tu gra i jest świetnie spasowane z resztą. Tutaj wręcz czuje się jak ciężkie pociski wydobywają się z lufy boltera, jak opieszale opada na ziemię rzucony przez żołnierza granat, serio, ta gra nadal wygląda bosko. Muzycznie również jest świetnie, tak samo pod względem udźwiękowienia, huki, wystrzały i ryk żołnierzy brzmią wiarygodnie i potęgują klimat. Dawn of War był i jest nadal świetną grą, jednak tak samo jak trójka jest średnim Dawn of Warem. Pomimo świetnego systemu przygważdżania wroga i chowania wojsk za osłonami, pomimo świetnie poprowadzonej fabuły, pomimo trybu w multi z ogromnym potencjałem. Dla osoby, która ograła pierwszą część do bólu, dwójka była czymś nowym, lecz niekoniecznie lepszym.


Plusy:

  • klimat
  • fabuła i sposób prowadzenia kampanii
  • grafika nie do ruszenia przez czas
  • świetna muzyka
  • system osłon i przygważdżania ogniem

Minusy:

  • leżało to bliżej RPG-a niż RTS-a

Autor Patryk Rudnicki