Były Sobie Gry #3: „Diablo II”

Witaj wędrowcze! Usiądź przy ogniu, opowiem ci historię o bohaterach, magii, demonach i trupach ścielących się gęsto. Tak, opowiem Ci o Diablo II. O hack’n’slashu, który wytyczył ścieżki gatunku, o grze, która do dziś wielu graczy zbiera w sieci i kradnie im niezliczone godziny życia.

Rok 2000, studio Blizzard Entertainment po sukcesie pierwszej gry z serii, wydanej w roku 1996 wydaje sequel docenionej serii. Pierwsza jej część skupiała się wokół miasta Tristram i podziemi pod nim, w których zalągł się tytułowy demon, czyli Diablo, którego z kolei zgładzić mieliśmy my – gracze. Druga część opowiada o powrocie stwora z piekła rodem, który tym razem przyprowadził ze sobą braci: Mefista oraz Baala, którego zabić nam dane było w dodatku wydanym w roku 2001 zatytułowanym Lord of Destruction.

Diablo II 1

Absolute beginners

 

Blizzard poprzez swój tytułu określił nowy gatunek wśród gier komputerowych, u nas radośnie tłumaczony na rąb’n’siekaj. Filozofia całej gry polega na zaklikiwaniu przeciwników na śmierć za pomocą stworzonego przez nas bohatera, którego definiuje siedem (wraz z tymi z dodatku) przygotowanych przez twórców archetypów. Mamy więc do wyboru amazonkę specjalizującą się w walce na dystans, barbarzyńcę miażdżącego wrogów w walce wręcz, nekromantę wskrzeszającego pokonanych wrogów czy paladyna nastawionego w głównej mierze na defensywę i tak dalej. Clou rozgrywki sprowadza się do pokonywania przeciwników, co nagradzane jest doświadczeniem, złotem i przedmiotami. To pierwsze wpływa na statystyki naszej postaci (siła, zręczność, żywotność i energia) oraz jej umiejętności (nekromanta może przywołać więcej szkieletów, barbarzyńca okrzykiem przestraszyć wrogów, amazonka wystrzelić kilka strzał jednocześnie). Za złoto z kolei możemy zakupić naszemu protagoniście lepszy ekwipunek czy mikstury regenerujące ubytki w zdrowiu i manie, a przedmiotami możemy się wyekwipować lub po prostu je sprzedać, aby mieć więcej gotówki na wydatki w sklepach.

Diablo II 2

We can beat them

Taki opis wskazywać może, że gra to bezmózgi festiwal, niczym nieuzasadnionej przemocy, ale złożoność tytułu, wynikająca z tego, na jak wiele sposobów można swoją postać rozwinąć oraz dodatkowe smaczki jak chociażby możliwość tworzenia własnych przedmiotów sprawiają, że w pewien sposób wybijanie kolejnych zastępów przeciwników najzwyczajniej wciąga. Nie można również pominąć kwestii fabularnych, które jak zwykle Blizzard rozwiązuje mistrzowsko. Mamy więc epicką historię o walce dobra ze złem, które jest już tak bliskie triumfu, że wręcz niemożliwym wydaje się jego zatrzymanie. Pod względem grafiki gra niestety broni się coraz słabiej: silnik graficzny nie obsługuje rozdzielczości panoramicznych, przez co gracz skazany jest na granie z dwoma czarnymi pasami po bokach ekranu, a maksymalna rozdzielczość w jakiej sam tytuł jest wyświetlany (800×600) sprawia, że wszechobecna pikseloza jest aż nadto widoczna. Grę broni oczywiście nieśmiertelny klimat, budowany poza wspomnianymi wcześniej elementami genialną muzyką autorstwa Matta Uelmena.

Diablo II 3

We can be heroes

 

Pomimo faktu, że Diablo zestarzało się niesamowicie (mnie samemu trudno uwierzyć, że ta gra ma już 16 lat, a cała seria obchodzi swoje dwudziestolecie) nadal cieszy. Do dziś za pośrednictwem Battle.netu – platformy do rozgrywek wieloosobowych we wszystkie tytuły Blizzarda – spotkać można graczy chętnych na wspólne przebijanie się przez rzesze wrogów. Pomimo wieku grafika również potrafi ucieszyć oko czy to efektami zaklęć, czy też tymi towarzyszącymi pokonaniu wrogów jak udręczone dusze ulatujące z pokonanych nieumarłych. Gra bezsprzecznie nieśmiertelna, do której sam z chęcią wracam i jeszcze na pewno wracać będę, bo wycieczka przez pięć kompletnie zróżnicowanych aktów, finalnie zwieńczona walką z Baalem, daje po prostu nieposkromione ilości rozrywki.

Autor | Patryk Rudnicki