Były Sobie Gry#10: Transistor

Dziesiąty odcinek serii chciałem jakoś wyróżnić. Te dziesięć tygodni spędzonych na przeglądaniu półki z grami obudziło masę emocji i wspomnień, i dziś chciałbym przedstawić wam grę, która budziła i budzi nadal we mnie wiele emocji. W sumie zrobiły to obie gry stworzone przez Supergiant Games, drugą z nich jest Bastion, o którym wspominałem w moim niedawno zamieszczonym felietonie. Nie są to być może gry stare, które można określić mianem klasyki, ale są one tym co opisywałem we wspomnianym tekście – wytworem kultury, zamkniętym w cyfrowym produkcie, rzekomo służącym tylko do rozgrywki.

 

Transistor jest grą Action-RPG osadzoną w futurystycznym, wyimaginowanym mieście, książkowej utopii, w której chociażby o pogodzie decyduje ankieta rozsyłana do wszystkich mieszkańców za pomocą swoistego maila. Postacią, którą kierujemy jest Red, piosenkarka, która budzi się w jednym z zaułków, mając przed sobą obraz jej mężczyzny przebitego tytułowym Transistorem – ogromnym mieczem, będącym właściwie po prostu tranzystorem z rękojeścią. W późniejszych etapach gry służy on nam jako broń, którą wyposażać możemy w cztery z wielu dostępnych umiejętności, w grze nazywanych Funkcjami. Te z kolei możemy ulepszać dodając im cechy bierne oraz aktywne. Te pierwsze wpływają na Red niezależnie od sytuacji w jakiej się znajduje, z kolei drugie dodają poszczególne efekty do używanych Funkcji.

Transistor 1

 

I won’t save you

System walki w Transistorze można określić dwojako, ponieważ wrogów możemy eliminować w iście zręcznościowym stylu, unikając ich ataków, kryjąc się za przeszkodami i wyprowadzając ataki, choć prawdziwa zabawa zaczyna się po odpaleniu wprowadzonej przez twórców aktywnej pauzy, w której planujemy kolejne ruchy Red, a ograniczeniem jest dla nas pasek u góry ekranu, który poszczególne Funkcje zapełniają w różnym stopniu. Po ustaleniu kolejki działań, pozostaje nam obejrzeć jak misterny plan wchodzi w życie i przeczekać, aż aktywowanie kolejnej pauzy będzie możliwe. Po pierwsze, taki sposób załatwiania przeciwników często wymuszony jest przez samą rozgrywkę, po drugie, ułatwia on starcia, bo wróg w postaci różnorakich dronów, charakteryzujących się różnymi sposobami ataku i jeszcze bardziej różnymi umiejętnościami zawsze ma przewagę, a Red nie jest nieśmiertelna.

Transistor główny

 

Flying in cicrcles

Za zabójstwem lubego Red stoi Camerata, organizacja, która chcąc zmienić miasto zgodnie ze swoimi pomyślunkami totalnie je niszczy i wymordowuje wszystkich jego mieszkańców. Sam mężczyzna, którego zastajemy już na samym początku martwego zostaje w pewien sposób wchłonięty przez, nie wiedzieć czemu pozostawiony przez morderców, Transistor, dzięki czemu rozmawia on z Red i w całej historii służy jako narrator i Wujek Dobra Rada. Skrótowo, fabuła to historia o utopii, marzeniach, ambicjach, miłości i poświęceniu. Ambitnie, nieprawdaż? Wszystkie produkcje Supergiant Games traktują o tematach poważnych i uniwersalnych, często poruszanych w literaturze, kinematografii czy teatrze.

Transistor 2

 

I hear you buzzing

Pod względem graficznym Transistor prezentuje się wybitnie. Świetna stylizacja sprawia, że wizualnie gra nie ma szans się zestarzeć, ale tym co najlepsze w oprawie jest muzyka. Grając w tytuły Supergiant Games miewam wrażenie, że nie jestem do końca pewien, czy to muzyka była tworzona pod grę, czy może na odwrót. Utwory Darrena Korba i Ashley Barret to istny geniusz. Sam nie grając w Transistora czy Bastion, ciągle mam je na telefonie, playliście na Youtube i na Spotify, bo twórcy udostępnili je za darmo do posłuchania w obydwóch serwisach (ich kanał na YT macie tutaj, warto posłuchać, uwierzcie). Jedno jest pewne, to co dobiega z głośników w połączeniu z tym, co rzuca nam przed oczy monitor, wymieszane ze świetnie pomyślaną historią daje grę, która mimo premiery w maju 2014 roku już jest grą nieśmiertelną i godną polecenia każdemu, kto z graniem nie miał nawet nigdy do czynienia (z Bastionem jest tak samo!). By poznać historię, być może zmienić podejście do samych gier, o czym wspominałem we wcześniejszym tekście. By przeżyć coś porównywalnego do obejrzenia genialnego filmu, sztuki w teatrze czy przeczytania książki za pomocą czegoś, co z początku rzeczywiście było tylko rozrywką dla dzieci, a dziś dorosło i może poruszać bardziej ambitne tematy.

 

Autor | Patryk Rudnicki

 

P.S. Supergiant Games zapowiedziało niedawno kolejną, już trzecią w ich dorobku grę – Pyre. Trailer poniżej, sami zobaczcie, bo zapowiada się znowuż ciekawie pod względem gameplayowym, ambitnie jeśli chodzi o opowiedzianą historię, no i po raz kolejny muzyka robi robotę. Premiera w 2017, ja czekam. A wy?