Były Sobie Gry#16 Warcraft 3

Po tekście o Polanach poczułem się wręcz w obowiązku, by wspomnieć o tytule, do którego byli porównywani. Tytuł niewątpliwie nieśmiertelny, który wywarł znaczny wpływ na ówcześnie produkowane RTSy. Tytuł, który do dziś ma rzesze wiernych fanów czekających na kontynuację. Wreszcie tytuł, który pozwolił narodzić się nowemu gatunkowi gier komputerowych. Panie i Panowie, przedstawiam trzeciego Warcrafta.

 

W roku 2002 Blizzard wydał trzecią część znakomitej serii strategii czasu rzeczywistego, rok później wbogacając ją dodatkiem o podtytule The Frozen Throne. Warcraft 3 jest połączeniem RTSa z kilkoma elementami RPG zaimplementowanymi do rozgrywki. Warcraft 3 jest jednak przede wszystkim kamieniem węgielnym podłożonym pod World of Warcraft oraz pod  wszelkiej maści MOB-y. Już na wstępie postawmy sobie sprawę jasno: Gdyby nie dzieło Zamieci, nie byłoby Doty, nie byłoby League of Legends, a e-sport być może nadal byłby zabawą dla zapaleńców, gdzie turnieje miałyby miejsce w małych halach.

Przymierze, Horda, Płonący Legion

Zacznijmy od podstaw. Warcraft 3 polega, jak każdy RTS na zbieraniu zasobów, budowie budynków, rekrutowaniu armii i równaniu z ziemią wszystkiego, co należy do wroga. Zasoby są tutaj dwa: złoto oraz drewno. Za nie stawiamy kolejne budynki służące rekrutowaniu kolejnych żołnierzy oraz zabudowania zapewniające nam żywność, która z kolei określa jak dużym wojskiem możemy dysponować. Ta jednak jest limitowana i nie możemy rekrutować wojsk w nieskończoność, a ze względu na to, że każda z jednostek pełni określoną funkcję w armii, trzeba myśleć. Myśleć dużo i szybko. Gra oferuje nam 4 rasy: Ludzkie Przymierze (królestwo składające się z ludzi, krasnoludów oraz wysokich czy później krwawych elfów), Hordę (orkowie, trolle, taureni – takie minotaury z uniwersum Warcrafta), Plagę Nieumarłych (tutaj nic tłumaczyć nie muszę) oraz Nocne Elfy (ciemnoskóra odmiana spiczastouchych, z naturalną zdolnością do bycia niewidzialnym po zmroku, w jakimkolwiek standardowym lore fantastycznym określono by je jako elfy mroczne, tutaj jednak stoją one po tej dobrej stronie barykady). Każda ze stron oferuje po pierwsze: różne sposoby rozbudowy – ludzie stawiać mogą budynki przy użyciu kilku robotników naraz, u orków buduje tylko jeden peon, nieumarli swoje budowle przywołują, z kolei u elfów większość z nich to drzewce, które można wykorzenić i wykorzystać w walce lub po prostu przemieścić w lepsze miejsce. Po drugie każda w odrobinę odrębny sposób gromadzi surowce, bo nieumarli najpierw kopalnię złota muszą nawiedzić, a elfy opleść korzeniami. Po 3 armie wszystkich nacji różnią się diametralnie. Nie ma tutaj lustrzanego odbicia jakiejkolwiek jednostki, jednocześnie twórcy zachowali bilans pomiędzy stronami, co przekłada się na to, że każda z armii dysponuje różnymi sposobami walki z chociażby przeciwnikami latającymi.

Potrzebują wodza

Warcraft 3 nie byłby tak przełomowy, gdyby nie bohaterowie, których można wcielać we własne szeregi. Grają oni kluczową rolę w walkach, często zmieniając jej losy. Jeśli już tytuł Zamieci miesza odrobinę RPGa z RTSową formułą to tą odrobinką są właśnie herosi. Zdobywają oni poziomy, zdobywają nowe umiejętności, a po osiągnięciu 6 poziomu doświadczenia mogą oni używać swoich najpotężniejszych zaklęć, i tak ludzki paladyn może wskrzesić zmarłych sojuszników, a orkowy wróżbita może rozpętać magiczne trzęsienie ziemi. Oczywiście każda ze stron konfliktu ma swoich unikatowych herosów, dodatkowo niektóre mapy oferują możliwość zrekrutowania kilku neutralnych w specjalnej tawernie. Mogą oni w swoim ekwipunku nosić 6 przedmiotów, od mikstur przez wspomagacze dla naszej armii po skarby zwiększające statystyki. System walki w Warcrafcie opiera się na typach zadawanych obrażeń oraz typach pancerzy. W taki sposób jednostka o pancerzu ciężkim dostaje mniej po pysku od jednostek zadających obrażenia przebijające, z kolei jest gromiona przez magiczne. Skrótowo można to określić jako wielowarstwowe granie w papier, kamień, nożyce. Graficznie tytuł trąci już myszką i widać po nim, że przydałaby się kolejna część serii. Nie zmienia to faktu, że stylizacja jaką posłużył się Blizzard sprawia, że oczy nie krwawią. Oprawa dźwiękowa to mistrzostwo. Każda z nacji ma przygotowany osobny soundtrack, który idealnie oddaje jej charakter i klimat.

Mistrzostwo

Warcraft 3 to tytuł niezaprzeczalnie świetny, nadal grywalny i przede wszystkim nadal ogrywany. Serwery na Battle.necie nadal goszczą wielu ludzi chętnych do potyczek oraz rozgrywek na fanowskich mapach. Tak by the way, gdyby nie pewna, o nazwie Defense of the Ancients, to tak jak wspomniałem we wstępie, dziś nie gralibyśmy w LoL-a Dotę 2 i inne MOB-y. Świetna kampania dla pojedynczego gracza opowiadająca losy Arthasa, młodego księcia Lordaeronu, czyli głównego królestwa składającego się na Przymierze po prostu wgniata w fotel, a zwieńczenie tejże historii, jakie funduje nam dodatek podłożyło podwaliny fabularne pod WoW-a. W Warcrafta po prostu trzeba zagrać, a jeśli nie zapoznałeś się z tym arcydziełem Blizzarda, to nie uważaj się za gracza.

Autor | Patryk Rudnicki