Były Sobie Gry#19 Battle for Wesnoth

Każdy z nas ma takie miejsce, w którym będąc raz, nabiera pewności, że będzie chciał tam wrócić. Bo urok tego miejsca sprawił, że autentycznie się za nim tęskni. Takim miejscem jest Wesnoth, fikcyjna kraina stworzona przez Davida White’a, niezależnego twórcę, który udostępnił swój tytuł zupełnie za darmo, w ramach otwartej licencji, co sprawia, że każdy może Battle for Wesnoth modyfikować.

To był rok 2005, miałem strasznego głoda na jakąkolwiek strategię, gdy w necie wyczytałem o projekcie open licence o nazwie Battle for Wesnoth. Stwierdziłem, że super, zapowiada się ciekawie, ponadto pograć będzie można za darmo. BfW czerpie z klasyków, samemu utrzymując styl graficzny nawiązujący do takich legend jak pierwsze trzy części Heroes of Might and Magic czy Age of Wonders. Jest to strategia turowa z elementami RPG. W trakcie naszych kolejek zajmujemy wioski przynoszące dodatkowe złoto, rekrutujemy jednostki, walczymy z przeciwnikami i staramy się za wszelką cenę wygrać. A sposobem na zwycięstwo jest pokonanie wrogiego dowódcy, jednostki, która umieszczona w fortecy może rekrutować nowe, a jej śmierć kończy naszą rozgrywkę.

W Battle for Wesnoth ujmuje wszystko, od stylu graficznego i kunsztu z jakim zaprojektowano każdą z jednostek, na którą składa się tak niewiele pikseli, przez muzykę i całe udźwiękowienie, aż po potężnie rozbudowane uniwersum, które stworzył sam White, a rozwinąć pomogli je gracze. Gra oferuje nam wiele kampanii fabularnych, poprzez które zapoznajemy się z historią Wesnoth i przede wszystkim uczymy się wszystkich mechanizmów rozgrywki, a tych jest na prawdę sporo. Pierwsza kwestia to system dnia i nocy. Otóż poszczególne frakcje (ich liczba i wachlarz jednostek są zmienne w zależności od Ery, którą gracz wybierze przed rozegraniem potyczki, w kampaniach są one narzucane) i ich armie mogą mieć 4 usposobienia. Zatem nasz żołnierz może być praworządny, neutralny, chaotyczny lub półmroczny. Pora dnia wpływa na zadawane przez niego obrażenia – praworządni w dzień zadają o 25% więcej, taki sam bonus otrzymują chaotyczni w nocy, jednocześnie warto zaznaczyć, że usposobienie odwrotne zadaje o tyle samo obrażeń mniej w porze dla niego nieprzychylnej (w takiej sytuacji praworządni w nocy zadają mniejsze obrażenia przeciwnikom), neutralni nie otrzymują żadnych bonusów, ale również kar, z kolei półmroczni nie otrzymują kar tylko w porach pośrednich, tych pomiędzy dniem i nocą, za to w każdej innej zadają zmniejszone obrażenia (jeśli będziecie grali, to pamiętajcie, że w podziemiach panuje zawsze noc!). Jedna tura odpowiada tutaj jednemu momentowi doby. Kolejny ważny mechanizm to system awansowania jednostek. Jeśli mój włócznik zdobędzie odpowiednio dużą ilość doświadczenia awansuje o kolejny poziom, a to oznacza, że może stać się zupełnie nową jednostką, w jego sytuacji wybrać można pomiędzy halabardzistą, który specjalizuje się w walce wręcz, lub oszczepnikiem, który woli atakować z dystansu. Dla wielu jednostek przygotowano kilka ścieżek rozwoju, zazwyczaj ewolucji jest około trzech, czasami mniej, każdy  kolejny poziom, gdy nasz wojak osiągnie finalne stadium rozwoju podnosi jego statystyki.

Kolejne elementy składające się na ten bogaty gameplay to cechy charakterystyczne dla każdej jednostki z osobna. Otóż po zrekrutowaniu kolejnego żołnierza, gra nadaje mu imię i przypisuje dwie losowe cechy z ogromu dostępnych. W taki sposób, jeśli los zechce i moja jednostka otrzyma cechę „lojalny”, to jej utrzymanie nie będzie mnie nic kosztować. System gospodarczy gry opiera się na zdobywaniu wiosek, które zwiększają nasz przychód, jednak powołując armię należy pamiętać o tym, że trzeba ją również utrzymać, a te koszty uzależnione są od rodzaju jednostki i jej poziomu. Najbardziej rozbudowanym systemem w grze jest ten odpowiadający za walkę. Pomijając kwestię pory dnia, na to jak nasi żołnierze walczą wpływ ma również rodzaj terenu, na którym się znajdują: elfy otrzymują bonus do obrony, kiedy znajdują się w lesie, na równinach większość jednostek broni się słabo, za to krasnoludów nie sposób dorwać w górach. Obrona jednostki przekłada się na szanse na trafienie jej przez przeciwnika, wyrażone w procentach. Kolejny czynnik, który sprawia, że trzeba tu kombinować to rodzaj obrażeń jakie zadaje nasza jednostka, bo oczywistym jest, że szkieletowi, od ran kłutych niewiele się stanie, z kolei obuchowe go po prostu zniszczą. Ostatni ważny element tej całej układanki to umiejętności specjalne jednostek: elfia szamanka leczy wszystkie oddziały na sąsiednich polach, a jeździec atakując wroga szarżuje, co przekłada się na podwojenie obrażeń, które może zadać, jednocześnie naraża go to na otrzymanie również podwojonych ran w kontrataku, a włócznik, zawsze, ale to zawsze uderza pierwszy, więc nieostrożnym jest próba likwidacji go za pomocą bardzo rannej jednostki.

Jestem pewien, że z opisu to wszystko brzmi skomplikowanie, ale Battle for Wesnoth jest tytułem tak intuicyjnym, że na opanowanie absolutnych podstaw wystarczy pograć nawet mniej niż godzinę, później można już kombinować jak wykorzystywać wszystkie mechanizmy tak, aby żaden przeciwnik nie był dla nas wyzwaniem. Poza bogatym systemem rozgrywki BfW to również świetny świat, który bardzo przyjemnie jest odkryć, w którym łatwo utonąć, by chcieć chłonąć go jeszcze więcej. Finalnie jest to gra bardzo solidnie skonstruowana, urzekająca oprawą. Napiszę jeszcze raz: ona jest darmowa, więc jeśli nie wypróbujesz, nie wiesz co tracisz. Kończę, bo czas najwyższy znowu rzucić się w wir wspomnień. Ile ja nocy przy tej grze spędziłem, grając w multi. Serwery nadal działają, więc może kiedyś spotkamy się w jednej z potyczek.

 

Autor | Patryk Rudnicki