Były Sobie Gry#21 Kozacy 2: Bitwa o Europę

Gdy wydaje się trzecią część Kozaków, która okazuje się odgrzanym kotletem, nie wnoszącym nic nowego do serii czy gatunku ciężko jest nie wspomnieć o dwójce, która zmieniła większość mechanizmów rządzących rozgrywką, spośród których kilka było czymś zupełnie nowym.

W roku 2005 studio GSC Game World ukazało światu drugą część Kozaków, RTSa, w którego po dziś dzień zagrywają się rzesze fanów, po to by rok później wydać rozszerzenie do tego tytułu, które sprawiło, że świetne stało się świetniejsze. Kozacy 2 to RTS niebywale wciągający i wymagający, który nie wybacza błędów i w trymiga obraca je w rychłą przyczynę twojej porażki. Realia poruszone w grze to wojny napoleońskie, a do dyspozycji oddano nam 9 ówczesnych nacji (w tym Księstwo Warszawskie).

 

 

Jak na RTSa przystało zbieramy tu zasoby. Tych mamy w sumie 6: drewno i kamień służące do budowy, żywność, która służy do rekrutowania nowych żołnierzy, jednocześnie jest ona bieżąco konsumowana przez armię gracza, złoto i żelazo służące tak jak jedzenie do rekrutowania armii oraz proch, którego ubywa z każdym strzałem choćby jednego żołnierza w naszej armii. Surowce pozyskujemy dwojako: kamień i drewno wydobywane są przez naszych robotników, z kolei cała reszta produkowana jest przez wioski, które musimy zdobywać przy pomocy armii. Wymusza to rozsądne planowanie zarówno działań wojennych jak i rozważne wydawanie. Ważnym czynnikiem wpływającym na rozgrywkę jest system dróg, którymi poruszają się ładunki z zasobami oraz nasze armie. Otóż zablokowanie szlaków zaopatrzenia wroga może okazać się równie skuteczne co zalanie go niezliczoną ciżbą ludzką. Kolejnym innowacyjnym i tak bardzo rzutującym na rozgrywkę mechanizmem są formacje, które przyjmują nasze wojska. Sama piechota, do przemarszu musi ustawić się w kolumnę, gdyż jakakolwiek inna formacja zbyt szybko ją męczy co z kolei wpływa negatywnie na morale, ponadto mamy tu szyk przygotowany do wymiany ognia oraz przygotowujący oddział na atak kawalerii.

 

 

Sama rozgrywka przebiega w sposób dosyć gładki, po wzniesieniu koszar czy stajni, wystarczy, że te wyszkolą odpowiednią liczbę żołnierzy, aby ci mogli utworzyć oddział. Dalej możemy ich już zgodnie z wolą prowadzić w bój. Do walki zmierzając czas najwyższy opisać najbardziej chyba innowacyjny i wcześniej niespotykany mechanizm. Chodzi o zasięg ostrzału oraz strefy rażenia. Muszkiet był bronią niecelną i bitwy, w których dwie ściany piechoty ścierały się ze sobą były na porządku dziennym. Z racji swojej niecelności ówczesna broń palna była w miarę możliwości udoskonalana, a i same sposoby prowadzenia walki były do niej dostosowywane. Głównym czynnikiem zwiększającym szansę na wykończenie wrogiego oddziału były salwy, z kolei drugim, w sumie równie ważnym była odległość dzieląca dwa oddziały, bo im była mniejsza, tym bardziej malała szansa, że kula minie cel. Do tego zmierza system zastosowany w Kozakach, otóż im bliżej znajduje się wróg tym większe straty zada mu nasza salwa, dzięki czemu bitwy nabierają dodatkowego aspektu gry zręcznościowo-psychologicznej (świetnie się to sprawdza w multi), w której podpuszczamy wroga do tego, aby oddał salwę pierwszy, najlepiej ze sporej odległości. Gdy ta część planu wypali pozostaje tylko podejść swoimi oddziałami blisko i zadać przeciwnikowi druzgocące straty. Z racji dbałości o realia, żołnierze przeładowują muszkiety naprawdę długo, więc moment, kiedy nerwy puszczają i oddajemy swoją salwę zbyt wcześnie zapada w pamięci i kłuje.

 

 

Graficznie tytuł broni się świetnie, malownicze krajobrazy, odtworzone z dbałością o szczegóły mundury z epoki, dym unoszący się z muszkietów oraz dział, energiczne ruchy koni, wszystko to przekłada się na bardzo miłą dla oka oprawę. Melomani również nie będą mieli na co narzekać, ponieważ muzyka idealnie pasuje do klimatu gry, a dźwięki wystrzałów, wybuchów i krzyki żołnierzy brzmią autentycznie. Wszystko to przekłada się na tytuł świetny, do którego przyjemnie się wraca, przy którym po prostu przyjemnie jest spędzić czas. Wszelkie mechanizmy rządzące grą wymuszają na graczu planowanie szybkie, skuteczne i efektywne, dodatkowo ucząc go takiego pojęcia jak wojna pozycyjna. Rozmach towarzyszący starciom miło łechce odczucia estetyczne, a rzetelnie rozpisana rozgrywka gwarantuje przy zabawie z Kozakami 2 uczucie, że po zwycięstwie z przeciwnikiem człowiek czuje się jakby wygrał w szachy z o wiele lepszym rywalem.

 

Autor | Patryk Rudnicki