Były Sobie Gry#25 Civilization 5

W związku z premierą szóstej części cyklu, stwierdziłem, że dobrze będzie wrócić sobie do poprzedniczki. Dziś już wiem, że popełniłem błąd, bo na syndrom jeszcze jednej tury nikt nie znalazł skutecznego leku. Chociaż w sumie, to nie żałuję.

Sid Meier to taki Ferdinand Porsche branży growej. Wirtuoz, człowiek, przy którym jest się pewnym, że każde jego dzieło będzie czymś co najmniej świetnym. Jedyne co ich różni to fakt, że auta tego drugiego są dla ludzi o ponad przeciętnych dochodach, a z grami jest akurat tak, że są dostępne dla większości.

Civilization to gra prosta w założeniach. Ot rozpoczynamy na pięć tysięcy lat przed naszą erą by poprowadzić wybraną przez siebie cywilizację poprzez dzieje. Sposobów na wygraną jest kilka, od standardowego podbicia wszystkiego, co nie nasze, po zwyciężenie przeciwników poprzez dyplomację, technologię czy religię. Wszystko rozgrywa się w turach, w których wznosimy kolejne miasta, budujemy drogi, farmy, kopalnie, cuda oraz rekrutujemy jednostki. Ponadto nawiązujemy kontakty dyplomatyczne z innymi cywilizacjami oraz miastami-państwami. Kreujemy sojusze, prowadzimy wojny, słowem, piszemy historię. Zupełnie po swojemu.

Mechanika Cywilizacji znana jest każdemu, kto miał do czynienia z grami, bo niewielu jest takich, którzy do tego tytułu chociaż nie spróbowali podejść. Piąta cześć to przede wszystkim przeskok w kwestii oprawy wizualnej. Tutaj sprawdzone mechanizmy zaczęły również świetnie wyglądać. Ponadto wszystkie Cywilizacje świetnie brzmią. Pod względem oprawy można więc bez wątpliwości przyznać tym tytułom gwiazdkę jakości. Jednak nawet pierwsze części, pomimo przestarzałej grafii czarowały dzięki jednemu: swobodzie. Wyobraźcie sobie, że to Polska wybudowała Stonehenge, Bibliotekę Aleksandryjską, a Chrystusa ukrzyżowano, dajmy na to w Radomiu. Takie możliwości daje właśnie Cywilizacja. Napisanie historii ludzkości od nowa daje niewysłowione pokłady frajdy i sprawia, że klikanie przycisku kolejnej tury odbywa się bez poczucia czasu, który niestety, jak przy wszystkim co dobre, pędzi szybciej.

Autor | Patryk Rudnicki

P.S. Wyobraźcie sobie, że w listopadzie odpalacie sobie grę, którą macie opisać, a na początku rozgrywki częstuje ona was taką muzyką. Na całe szczęście grudzień coraz bliżej.