Były Sobie Gry#30 League of Legends

Trzeci Warcraft dał życie nowemu gatunkowi gier – Multiplayer Online Battle Arena, w skrócie MOBA. Założenia wszelkich tytułów utrzymywanych w tej konwencji z grubsza się pokrywają i choć jego protoplastą była fanowska mapa do wspomnianego tytułu – Defense of the Ancients, to dziś o tytule, który wywarł większy wpływ na branżę i sprawił, że pojęcie e-sport jawić się zaczęło również w jaźniach laików.

Mamy rok 2009, kiedy studio Riot Games wydaje swoje złote dziecko, czy raczej wypuszcza w świat swoją kurę znoszącą złote jaja. League of Legends to MOBA w pełnym tego słowa znaczeniu. Jednak zanim przybliżę wam mechanikę rozgrywki, pozwólcie, że przedstawię jak rysuje się lore w tym tytule. Żródłem powołania tytułowej Ligi Legend jest wojna prowadzona pomiędzy praworządną i dobrą Demacią oraz chaotycznym i złym Noxus. Dwie frakcje zmęczone walkami oraz reszta świata dookoła sfrustrowana zniszczeniami przez nią powodowanymi powołały do życia wspomnianą „organizację sportową”. Jej założenia były proste: na arenach zmierzali się między sobą bohaterowie z różnych części świata, którymi poczynaniami kierują gracze, wcielając się w rolę przywoływaczy, którzy między innymi sprawiają, że czempioni się odradzają. W taki sposób znaleziono sposób na rozwiązywanie sporów bez grabieży, rabunków, gwałtów czy oblężeń, a jednocześnie zapewniono społeczności panem et circenses.

Czas przybliżyć z grubsza zasady, na których opiera się gra. Podstawowy tryb gry polega na walce dwóch drużyn po 5 lub 3 graczy każda (uzależnione jest to od wybranej mapy). Gracze wybierając spośród dostępnych bohaterów dążą do jednego: zniszczenia wrogiego Nexusa – głównego budynku umieszczonego w bazie, po drodze wybijając sobie drogę wśród fal stworów, które dwie bazy nasyłają na siebie nawzajem oraz wrogich bohaterów. Tych obecnie jest ponad setka, i dzielą się rolami w zależności od linii na której walczą. Aleja górna, czyli z angielska top, przeznaczona jest w głównej mierze dla tanków oraz bruiserów. Ci pierwsi to spece od przyjmowania obrażeń na klatę, z koli drudzy to postaci wypośrodkowane pomiędzy wytrzymałością, a zadawanymi obrażeniami. Dżungla (jungle) przeznaczona jest dla postaci, których zestaw umiejętności pozwala radzić sobie ze stworami tam przebywającymi, jednocześnie umożliwiając im organizowanie zasadzek (ganków) na reszcie linii. Aleja środkowa (mid) przeznaczona jest głównie dla postaci ap carry. Są to magowie, ponieważ w LoLu do czynienia mamy nie tylko z siłą ataku (attack damage), ale również siłą czarów (ability power), którą zbieramy również z zakupywanych przedmiotów, a wzmacnia ona siłę zaklęć postaci zgodnie z obmyślonymi przez twórców przelicznikami. Aleja dolna to miejsce dla dwóch graczy – ad carry oraz supporta. Ten pierwszy to postać dystansowa, specjalizująca się w zadawaniu obrażeń fizycznych, a druga to typowe wsparcie, jej zadaniem jest zabezpieczanie linii przed gankami oraz pomaganie początkowo głównie carry, później już całej drużynie w zdobywaniu kolejnych zabójstw. Te z kolei przynoszą zastrzyki gotówki (poza zabijaniem stworów z fali oraz tych ukrytych w dżungli), którą spożytkować możemy na przedmioty wzmacniające statystyki naszej postaci.

Kolejny tryb gry to ARAM, czyli rozwinięcie skrótu All Random All Mid. Główny cel stawiany przed graczami jest ten – zniszczenie Nexusa, również tutaj ścierają się między sobą dwie drużyny po pięciu graczy. Jednak różnica polega na tym, że na mapie znajduje się tutaj jedna linia, a przywoływacze nie wybierają sobie postaci, tylko dobierane są one losowo. Choć brzmi to prosto, to LoL ma to do siebie, że łatwo go opanować, ale trudno być w nim mistrzem. Grę dodatkową Riot postanowił doprawić przekleństwem wszelakich gier F2P (Free To Play – można grać za darmo), czyli mikrotransakcje. Za realną gotówkę dokupić można sobie bowiem skórki dla postaci, samych bohaterów czy dopalacze zwiększające ilość doświadczenia otrzymywaną za kolejne rozgrywki lub sprawiające, że otrzymujemy więcej waluty, za którą płacić nie trzeba. Oczywiście bohaterów można zdobywać nie wydając ani złotówki, ale trwa to dłużej.

League of Legends zapisało się w kartach historii branży growej jako tytuł, który rozpoczął chorobliwą modę na tworzenie kolejnych, coraz bardziej udziwnianych MOB. Jednocześnie sprawiło, że o czymś takim jak e-sport zaczęło się robić coraz głośniej i w końcu był traktowany poważniej niż dotychczas. Pomimo bolączki każdej popularnej, darmowej gry online w postaci toksycznego community, jest to tytuł, który niesamowicie wciąga i daje masę satysfakcji po wygraniu z o wiele lepszym przeciwnikiem, co wbrew pozorom jest możliwe przy odpowiednim zgraniu drużyny. Z grubsza można śmiało przyznać, że gdyby nie LoL, to dziś nadal jakiekolwiek turnieje growe rozgrywane byłyby w ciasnych halach, a szał na streamowanie rozgrywki na żywo musiałby jeszcze długo poczekać.

Autor | Patryk Rudnicki