Były Sobie Gry#4: Max Payne 2 The Fall Of Max Payne

Gliniarz z Nowego Jorku walczący z przestępcami wprowadzającymi na rynek nowy narkotyk, kobieta-zabójca, w której z wzajemnością główny bohater się zakochuje. Masa strzelanin, zwrotów akcji i ujęcia w spowolnionym czasie. Brzmi jak opis filmu? Tymczasem chodzi o grę.

 

W roku 2003 studio Remedy Entertainment wydało drugą część swojego bardzo udanego Third Person Shootera (strzelanki z ujęciem postaci z perspektywy trzeciej osoby), czyli Maxa Payne’a. Tytułowy policjant przez przypadek oczywiście wplątuje się w walkę z gangiem narkotykowym, planującym zdobyć rynek nowym, silnie uzależniającym środkiem na polepszenie nastroju. Pomiędzy kolejnymi strzelaninami spotykamy ją – Monę, zabójczynię, w której Max zakochuje się po uszy. Zwroty akcji przyprawiają o zawrót głowy, a tempo fabuły gna nieubłaganie i wymusza w graczu syndrom „jeszcze jednego rozdziału” – tym właśnie jest Max Payne.

max payne 1

All that i have are my balls and honor

Jednak pomiędzy wspomnianymi rozdziałami gracz raczyć może się cutscenkami zrealizowanymi w koncepcji komiksu. To wyróżniało już wtedy Maxa na tle innych gier, zaczęto szukać form i stylistyk, tak aby wzmocnić odczucie immersji i gracza czymś zaskoczyć. Całość oczywiście utrzymana została w konwencji kina gangsterskiego lat 40 ubiegłego wieku, tak zwanej konwencji noir. Mamy tutaj „tego dobrego” w postaci Maxa, femme fatale, czyli Monę i detektywistyczną historię pełną zwrotów akcji. Sam protagonista pomimo tego, że stoi po tej praworządnej stronie barykady nie jest jednak w ciemię bity i nie stroni od rozwiązywania większości swoich problemów argumentem siły.

max payne 2

Strzelanie w slow motion

 

Poza nowatorskim systemem wprowadzania gracza w poszczególne etapy gry cała seria wniosła do branży zupełnie nowy trick – bullet time. Gracz mógł spowalniać czas w dowolnym momencie, jednocześnie ten sam zwalniał, gdy na przykład wyskakiwaliśmy zza rogu by wystrzelać jak kaczki czekających na nas oponentów. Fundamentalnie zmieniało to rozgrywkę i pozwalało się poczuć jak prawdziwy gliniarz z amerykańskich filmów – taki, który z dwiema beretami bez zadyszki wykańcza dziesięciu ludzi z bronią automatyczną. No i jak to wyglądało… Przyjemność płynąca z powolnego opadania i spokojnego mierzenia w kolejnych przestępców jest nie do opisania.

And the oscar goes to…

 

Max Payne 2 jest grą godną polecenia z kilku powodów. Po pierwsze, człowiek wsiąka w opowiadaną historię w niesłychany sposób, chłonąc ją jak dobrą książkę czy film. Po drugie, epickie strzelaniny, rozgrywane w spowolnionym tempie, świst kul i trup ścielący się gęsto, okraszone świetną muzyką cieszą gracza. Sam tytuł można śmiało polecić miłośnikowi kina gangsterskiego, bo zapewniam, że scenariusz trzyma poziom przez cały czas. Jedyne co w grze już razi to grafika, tej niestety czas nie oszczędził, ale na czasy, gdy gra wychodziła, była ona arcydziełem i tylko najmocniejsze ówczesne pecety były w stanie zapewnić płynną rozgrywkę w najwyższych detalach.

Autor | Patryk Rudnicki