Członkowie Zakonu od lat strzegą świata przed hordami orków, którzy już kiedyś zagrozili ludzkości. Wznosząc swoje twierdze, których sercami są Węzły prowadzące do królestwa sprawili, że zielonoskórzy ruszali właśnie na nie. Pech chciał, że Mistrz Zakonu pośliznął się był o krew jednego z najeźdźców i rozbił sobie czaszkę. Teraz jego miejsce zająć musi  jego uczeń, najgłupszy uczeń jaki przytrafił mu się w jego karierze.

Co więcej już sama aparycja tegoż ucznia wskazuje, że rzeczywiście z inteligencją mu nie po drodze.

Nie zmienia to jednak faktu, że Królestwo samo się nie obroni. Orcs Must Die! to mix gry typu Tower Defense oraz TPS-a. Polega ona na budowie pułapek, skutecznie uprzykrzających przemarsz orkom, którzy wyłamując wrota twierdzy przemierzają ją z góry ustaloną trasą w kierunku Węzła. Arsenał nam udostępniony to szeroki wachlarz pułapek, czyli wysuwanych kolców, strzał wystrzeliwanych ze ścian czy sprężyn wyrzucających wrogów do fosy z kwasem itp. Ponadto przywoływać możemy strażników, czyli łuczników i żołnierzy walczących wręcz. Wszystko to można ulepszyć za czaszki zdobywane po ukończeniu każdego z poziomów. Ilość otrzymanej waluty zależy od tego jak sobie poradzimy, ponieważ każdorazowo możemy przepuścić określoną liczbę wrogów. Przekroczenie tego limitu to oczywiście porażka. Same pułapki oraz strażników przywołujemy na pole walki za manę, którą dysponujemy na początku poziomu oraz zdobywamy za pokonywanie przeciwników.

 

 

Warstwa trzecioosobowa nie sprowadza się tylko do organizowania i oglądania dzieła zniszczenia. Gracz, kierując nowym Mistrzem Zakonu, bierze w nim czynny udział. Korzystać można z kilku broni, tu strzelając z magicznej kuszy z prędkością karabinu maszynowego (twórcy przewidzieli też coś takiego jak odrzut!), tam tłukąc i siekąc kosturem. Wszystko to twórcy ze studia Robot Entertainment postanowili przyprawić dozą humoru, który bawić mógłby 12-latka, do którego gra nie jest absolutnie kierowana przez dosyć pokaźnie wyskakującą z monitora przemoc. Rozgrywka jednak sama w sobie nieziemsko wciąga, sprawiając, że przy odpieraniu kolejnych i kolejnych fal wrogów łatwo stracić rachubę czasu.

 

 

Grafika jest stylizowana na kreskówkową, przez co nie zestarzała się tak bardzo, pomimo faktu, że premiera miała miejsce w 2011 roku. Dźwiękowo jest po prostu ok, nic nie przeszkadza, ani nie wybija się ponad poziom całości. Jest, i tyle. Orcs Must Die! to gra, która pomimo słabego humoru wciąga i sprawia masę frajdy. Obmyślanie rozłożenia pułapek oraz dobór tych, które wykorzystamy na danym poziomie, walka oraz odpieranie przeważających liczebnie wrogów daje sporą dozę satysfakcji. Jedyny mankament jeśli chodzi o rozgrywkę to ulepszenia, które w lwiej części sprowadzają się do obniżania kosztu pułapki.


Plusy:

  • wciąga
  • różnorodność narzędzi zagłady
  • złożoność i różnorodność poziomów
  • niestarzejąca się oprawa

Minusy:

  • ulepszenia będące sztuką dla sztuki
  • humor  niskich lotów

Autor: Patryk Rudnicki