- REKLAMA -

Komuna Warszawa przyjechała do Wrocławia na 39. Przegląd Piosenki Aktorskiej z absurdalnie komicznym i gorzkim zarazem spektaklem „Cezary idzie na wojnę” Cezarego Tomaszewskiego. Ta mieszanka wybuchowa  operowych zaśpiewów i ćwiczeń gimnastycznych zdecydowanie przypadła do gustu festiwalowym widzom. 

Początek jest prosty. Trzech mężczyzn w bieliźnie, z poskładanymi w kostkę ubraniami wchodzi na scenę. Jeden ciepłym basem czyta rozporządzenie ministra z 94 roku dotyczące poborowych. I następnie tamci trzej prezentują się pięknie, każdy zgoła inaczej. Są w różnym wieku, różnej postury, ale wszyscy to jeden i ten sam Cezary. On chce iść na wojnę. Taki jest jego cel. W każdym ze swoich wcieleń przekonuje, że się ewidentnie nadaje, bo do harcerstwa należał już od małego i jak zobaczył ze czterdziestu gołych chłopa pod prysznicem na obozie to uciekł i to powinno chyba, nie wiem, przeważyć szalę na jego stronę. No i gwiazdę umie zrobić i zaśpiewa patriotyczną pieśń Moniuszki z domowego śpiewnika. Niestety komisja poborowa dała mu kategorię E i teraz on się odwołuje… A odwołuje się przepięknie. Ja bym mu tę kategorię zmieniła na A, niechby mi tylko śpiewał z tym wszystkimi akrobacjami, minami i wywodami rodem z Monthy Pythona. Niechby się tylko tak gimnastykował, a to nóżka z przodu, a to nóżka z tyłu, a to siup na dupę, hop na ławkę, plask na pysk. Całe to piękne absurdalne zamieszanie jest zasługą owszem reżysera Cezarego Tomaszewskiego, ale również czwórki wykonawców: Michała Dembińskiego, Oskara Malinowskiego, Bartosza Ostrowskiego i Łukasza Stawarczyka przy akompaniamencie Weroniki Krówki.

Pozytywna energia w tym gorzkim performansie przeplatanym politycznym wydźwiękiem była jak zastrzyk z dobrych opiatów. Wszystko może przecież być takie jakie chcemy, dobre, zabawne mądre. Trzeba sobie tylko zaplanować dobry układ choreograficzny i nauczyć się robić gwiazdę. Umienie gwiazdy zawsze pomaga. Ukłony i gratulacje dla wspaniałego zespołu. Hyc, hyc, hyc.


Autorka: Sabina Misakiewicz
Zdjęcie: Pat Mic