Kiedy myślę o idealnym mieście, przypominają mi się te wszystkie miasteczka z westernów, powracają powieści Jacka Londona o Dzikim Zachodzie i oczyma wyobraźni widzę główną ulicę, na której samo południe rozgrywa się pojedynek rewolwerowców. Zasady były jasne, prawo proste i wymierzane od razu. Do takiego miasteczka docierała kolej Pacyfic Union, był saloon, stacja kolejowa i bank, na który co jakiś czas dla rozrywki napadano, a wśród mieszkańców panowała szczególna hierarchia. Był burmistrz, szeryf, przedsiębiorca pogrzebowy, dziennikarz lokalnej gazety. Każdy pełnił swoją funkcję z oddaniem, dla dobra miasta. Wszyscy zaś czuli odpowiedzialność za miejsce, w którym przyszło im żyć.

- REKLAMA -

Kiedy myślę o dzisiejszych miastach, widzę wielopiętrowe bloki i rosnące nowe osiedla pełne ludzi nie znających się nawzajem. Jest mnóstwo banków, saloonów, na ulicach w korkach utknęły mechaniczne konie. Nadal wybieramy burmistrza i szeryfów, wychodzą lokalne gazety ale dystans między mieszkańcami się zwiększył. Wraz z powoływaniem kolejnych urzędów i komórek, straży i rad, nasze poczucie odpowiedzialności zaczęło spadać. Z jednej strony to naturalne i zrozumiałe, bo przecież po to powstały te wszystkie instytucje, by działać w naszym imieniu, załatwiać nasze żywotne sprawy. Z drugiej, rezygnując z kontaktu, z kontroli, z udziału w wyborach tych wszystkich ciał, sami sobie odbieramy wpływ na rozwój i funkcjonowanie, naszych przecież w końcu miast.

Na szczęście ta sytuacja od jakiegoś czasu zaczyna się zmieniać. Z radością witam takie inicjatywy, jak święta ulicy, osiedlowe festyny, czy choćby sąsiedzkie grille. Dają szansę, żeby się poznać, zbliżyć, wspólnie o czymś zadecydować. Kultura to w końcu sposób wspólnego spędzania czasu, nie tylko sztuka prezentowana w teatrach, muzeach, salach koncertowych, czy galeriach. A skoro tak, to nasza obywatelska odpowiedzialność za miasto powinna rosnąć. Poprzez czyny udział w kulturze.

Podczas 29. Przeglądu Piosenki Aktorskiej, w 2008 roku, zebrał się Chór Narzekań Mieszkańców Wrocławia.

Wrocławianie, na wzór mieszkańców Helsinek, Birmingham, Jerozolimy, Melbourne, Budapesztu, Sankt Petersburga czy Juneau na Alasce, spotkali się pod pomnikiem Bolesława Chrobrego i narzekali na wszystko, co im przeszkadza w życiu.

 „Narzekamy na brud, na psie kupy i smród, Na brak miejsca na dysku C. Już nie chcemy kryć, co przeszkadza nam żyć, Wywalamy wprost, co jest złe”.

Uwolniona wtedy została energia mieszkańców, ich narzekań wysłuchał Konrad Imiela i zebrał je w spójny tekst, a Rafał Karasiewicz skomponował muzykę dla pieśni „Kucyk Chrobrego”, którą wykonał chór. Mieszkańcy Wrocławia dali swój głos.

Po tamtym, jednorazowym wydarzeniu, pozostał niedosyt. Skoro otrzymaliśmy już takie narzędzie, skoro jeden głos może zostać wsparty całym chórem, czemu z tego nie skorzystać? Tak, w ramach Europejskiej Stolicy Kultury, powstał projekt Teatru Muzycznego Capitol -„Chór Komentujących Wrocławian”.

Tym razem nie jednorazowy happening a cykliczny program spotkań, prób i wspólnych występów, zwieńczonych w roku 2016 koncertem, na który złożą się wszystkie powstałe do tego czasu pieśni. Chcemy wykorzystać kreatywność i zaangażowanie mieszkańców, chcemy dać im głos, chcemy podnieść nasze wspólne poczucie odpowiedzialności za miasto, w którym z naszego własnego wyboru żyjemy.

Nie chcemy ograniczać się jedynie do narzekania, dlatego formuła została poszerzona, stąd nowa nazwa „Chór Komentujących Wrocławian”. Chcemy dać szerszy wyraz temu, jak nam się tu żyje i mieszka. Być może znajdzie się coś, co wrocławianie będą chcieli podkreślić, docenić, zauważyć. Z czego będą dumni i będą chcieli się pochwalić. Na pewno będą i rzeczy, które będziemy ganić, nie szczędząc krytyki temu co nudne, brzydkie i głupie. Jakie będą to pieśni, co złoży się na ich treść, kompletnie nie wiem. To zależy od wrocławian, którzy utworzą ten chór. Oferuję im swoją pomoc przy układaniu tekstu, Tomasz Leszczyński, aktor Capitolu przygotuje ich wokalnie, Rafał Karasiewicz skomponuje muzykę.

Nie trzeba umieć śpiewać, wystarczy chcieć, wystarczy umieć z dystansem i poczuciem humoru spojrzeć na Wrocław i nie być obojętnym na to, co się w nim dzieje. Do chóru zapraszamy wrocławian powyżej 16 roku życia. Chcemy spotykać się regularnie i tworzyć nowe pieśni.

Jedyną granicą dla ich treści, miejsca i czasu wykonania, niech będzie jedynie granica naszej wyobraźni. Granice odwagi, przekroczymy wspólnie.

Zapraszamy 22 listopada 2014 roku o godzinie 12.00 do Teatru Muzycznego Capitol. Spotkamy się na Podwórku (ulica Piłsudskiego 67 – wejście od

frontu) i powołamy do życia nasz chór, w którym – wzorem miasteczek Dzikiego Zachodu – znajdzie się miejsce i dla szeryfa i dla przedsiębiorcy pogrzebowego i dla dziennikarza.

Autor | Marek Kocot
Zdjęcie | Natalia Dobryszycka