- REKLAMA -

Słonko świeci, ptaszek kwili, może byśmy porecenzili? Lato to idealny moment na lekkie brzmienia, jednocześnie czas wolny sprawia, że człowiekowi zbiera się na wspominki. Również te muzyczne. Wiecie, lata osiemdzisiąte, funky, boogie i te sprawy z wyrazistym, szarpanym gitarowym basem w wyższej części skali. Taką muzykę dzisiaj gra Chromeo i własnie wydali nowy krążek.

Ale zaraz, co to w ogóle Chromeo? Ja ich poznałem dzięki DiRT 3 – takiej tam ścigałce, grając gdzieś na konsoli. Zespół to dwójka przyjaciół z czasów szkolnych, obydwoje pochodzą z Kanady, różni ich jedno – wyznanie. Sami siebie reklamują właśnie jako jedyny przykład partnerstwa arabsko-żydowskiego. Grają elctrofunk, który pozwala w nowoczesnym wydaniu przenieść się w czasie.

Head Over Heels to kwintesencja tego, co grają. Podkręcony, wyraźnie szarpany na strunach bas, skaczący od samego dołu skali, aż do góry, syntezatory, odrobina autotune’a i skoczność. Zapewniam, jak tylko zamkniecie oczy słuchając tej muzyki, to będziecie widzieć zadymione wnętrze klubu, lasery i masę świetnie bawiących się ludzi.

Ta recenzja będzie krótka. Z jednej prostej przyczyny – tego krążka w całości słucha się po prostu świetnie. Piszę to wciąż go słuchając oczywiście, poprzednio odtwarzając go już ze trzy razy w całości. Cóż rzec, mogę jedynie polecić i z pełną świadomością się pod tym podpisać. Chromeo daje mi możliwość posmakowania muzyki nagrywanej obecnie, jednak mającej niewątpliwe, starsze zacięcie. Dzięki temu człowiek przypomina sobie takie czasy, gdy był piękny i młody, pomimo faktu, że dziś z tego tercetu słów zostało tylko i.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: okładka płyty, mat. pras.