- KARTKA Z KALENDARZA - 19 LIPCA -


- REKLAMA -

Przeglądając informacje dotyczące najnowszej odsłony Cloverfield o podtytule Paradoks trafiłem na ciekawą opinię, zgodnie z którą film jest tak zły, że tylko Netflix mógł go sprzedać widzowi i jeszcze wyciągnąć z tego niemały zysk.

I trudno się z nią nie zgodzić. Po pierwsze film jest naprawdę kiepski, tak obiektywnie oceniając. Zapewne, gdyby trafił do kin, przyciągnąłby garstkę fanów, recenzenci zrobili by to, co potrafią najlepiej – wskazali wszystkie potknięcia, by ostatecznie, wciąż kopiąc leżącego, wystawić ocenę, która idealnie oddałaby cały kunszt zawarty w obrazie: 19/100.

I tak też się stało, krytycy wylali z siebie niezadowolenie – rottentomatoes mi świadkiem, a zdaje się, że nic się nie zmieniło. Zainteresowanie produkcją nie zmalało. Niedawna premiera „Bright” z Willem Smithem w roli głównej pokazała, że w przypadku Netflixa nawet pozornie kiepskie produkcje mogą znaleźć (wielu) odbiorców. Wystarczy ich tylko dobrze zachęcić, a ciekawość zrobi resztę.

„Bright” przynętą był Smith, a „Cloverfield” sprzedał się dzięki J.J. Abramsowi oraz poprzednim filmom z uniwersum. Oczywiście Paradoks pod wieloma względami zostaje daleko w tyle za „Cloverfield Lane 10”. Nie doczekamy się tutaj aktorstwa na miarę występu Johna Goodmana – ale hej, seans nic nas nie kosztuje, dlaczego więc nie sprawdzić, czy film aby na pewno jest aż taki zły?

Nie działa to w przypadku kin, bo nie tylko musimy poświęcić swój czas na seans, ale także pieniądze. Na Netflixie kiepski film może posłużyć za tło podczas sprzątania, przygotowywania obiadu, ale także zaoferować nieco relaksu po ciężkim dniu pracy, kiedy nie chce nam się nawet myśleć, a co dopiero odwiedzać kina. Nie oszukujemy się, przeciętny widz nie jest także doświadczonym krytykiem. 

Ostatnim elementem, który zdaje się odgrywać ważną rolę, to premiera Paradoksu. Wyemitowanie zwiastuna podczas Super Bowl okazało się strzałem w dziesiątkę. Zostaliśmy przyzwyczajeni do tego, że od pokazywanych tam zapowiedzi musi minąć wiele miesięcy niż zapowiadany obraz trafi do kin, a tutaj Netflix informuję, że premiera właśnie pokazanego „Cloverfield: Paradoks” nastąpi w naszych domach tuż po zakończeniu meczu.

Netflix nie podzielił się co prawda dokładnymi wynikami dotyczącymi popularności „Cloverfield: Paradoks”, jednak biorąc pod uwagę, jak duże zainteresowanie film wywołuje w mediach społecznościowych można założyć, że nie jest najgorzej. W dodatku, jak informuje portal TheWrap czwarta odsłona Cloverfield, ma mieć premierę jeszcze w tym roku, a dokładnie 26 października. Trzeba kuć żelazo póki gorące. 


Autor: Patryk Wolny