- REKLAMA -

„Czego się spodziewasz, że ona będzie czytać pismo naukowe?”- zapytał protekcjonalnie użytkownik Twittera pewną australijską reporterkę, która zwróciła uwagę na to, że w reklamie prasowej hotelu mężczyzna czyta dziennik ekonomiczny, a kobieta przegląda album z kreacjami Chanel.

Szanowny Panie Protekcjonalny, chcę Panu powiedzieć, że codziennie do poduszki czytam „MIT Technology Review”. Taki tam periodyk o tym, co mądrego kto wymyślił na świecie. Żeby nie było – czytam zwykle już w łóżku i choć nie w piżamie z logo Chanel, to wciąż daleko jej do flanelowego babcinego wdzianka. Ba. Dzień zazwyczaj rozpoczynam od przejrzenia „Neuroscience News and Research”, „New Scientist” i serwisów BBC i CNN. Zwykle w tym samym czasie robię kawę, suszę i układam włosy, maluję się, szukam właściwej sukienki na ten konkretny dzień. A wybór koloru rajstop w najmniejszym stopniu nie kłóci się w moim odczuciu z niecierpliwym oczekiwaniem na zaplanowaną konferencję NASA. Bo płeć nie determinuje możliwości myślenia, racjonalności, fascynacji. Estrogen nie ma wpływu na to, czy szczytem moich marzeń będzie znalezienie się w butiku Armaniego ze złotą kartą kredytową w ręku, czy na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Tak, jak testosteron nie predysponuje Pana do protekcjonalnych, nie mających racjonalnego przełożenia osądów. Za to na obie te kwestie wpływ ma wychowanie i wynikająca z niego kultura społeczna, dzieląca rzeczywistość na dwie, w pełni rozgraniczone strefy: męską i damską, mądrą i infantylną, wreszcie czarną i białą.

Bywają dni, gdy wszystkie te podziały mam ochotę skomentować żartem: pięćdziesiąt lat temu byliśmy przekonani, że w XXI wieku będziemy żyli w koloniach księżycowych, latali do pracy samochodami i leczyli raka tak, jak przeziębienie. Tymczasem musimy tłumaczyć ludziom, że jedzenie tabletek do zmywarek nie jest dobrym pomysłem… Podziały też nie są dobrym pomysłem. Szczególnie, kiedy uświadomimy sobie, że wynikają z lęku. Lęku o pozycję, władzę, wpływy. Lęku, który nakazuje, by użyć wszelkich sposobów, nie ważne jak podłych, małostkowych i restrykcyjnych, by tylko zachować to marne status quo. A przecież testosteron, którym powodowana jest pańska płeć, jest hormonem związanym z walką i stawianiem czoła przeciwnościom, a nie z okopywaniem się na raz zdobytych pozycjach.

Niedawno media obiegły cytaty z podręcznika dla nastolatków, w którym to podręczniku sugerowano osobom doświadczającym molestowania seksualnego, by zachowały szacunek wobec fascynacji napastnika… W tym samym czasie amerykański pisarz A.R. Moxon podbił Twittera wpisem wyjaśniającym mężczyznom, dlaczego jakiekolwiek molestowanie i wykorzystywanie kobiecej seksualności jest podłe. Autor odwrócił sytuację i napisał: wyobraź sobie, że jesteś 14 letnim chłopcem, podchodzi do ciebie 38-letnia przyjaciółka twojej matki, szanowana bizneswoman i… kopie cię z całej siły w jądra. A kiedy upadasz z bólu kopie cię jeszcze raz i jeszcze raz. Gdy skarżysz się matce, ta ci mówi, że to nic wielkiego, bo kobiety po prostu lubią kopać młodych mężczyzn w jądra. Gdy idziesz korytarzem szkolnym słyszysz, jak nauczycielki wskazują sobie twoje jądra, szepczą i śmieją się pod nosem. Twoje koleżanki raz za razem próbują złapać cię w szatni i kopnąć cię choć kilka razy, a gdy idziesz zgłosić to na policję, to tam pytają cię, czy przypadkiem nie miałeś na sobie czegoś, co zachęciło te dziewczyny do kopania cię w jądra, bo to przecież mogła być twoja wina. W kościele kobiety-księża nawołują młodych mężczyzn do skromnego zachowania, nie obnażania swoich wdzięków, bo każde inne zachowanie jest zachętą do kopania w jądra, które – jak wiadomo – jest naturalną potrzebą wszystkich kobiet, więc należy im to wybaczyć. Zaczynasz nosić luźne ubrania, chować się, boisz się wyjść z domu. Ale kiedyś trafiasz na dziewczynę, która wydaje się być inna. Śmiejecie się razem, robicie różne fajne rzeczy. Któregoś dnia w pubie wypijasz o jedno piwo za dużo, tracisz przytomność. Budzisz się w domu na posadzce z obolałymi jądrami, a twoja ukochana mówi, że miała tak wielką ochotę skopać cię po jądrach, że nie mogła wytrzymać. Przecież to nic wielkiego, powinieneś jej to wybaczyć.

To może i ja odwrócę role. A co, gdybym ja Pana zapytała protekcjonalnym tonem, czy spodziewa się Pan, by jakiś mężczyzna czytał Financial Times? Albo pismo naukowe? Lub zdziwiła się widząc Pana na konferencji poświęconej Sztucznej Inteligencji, żartowała z pana wiedzy, gdy z naręczem książek krąży pan po korytarzu któregoś z nobliwych uniwersytetów? To mężczyźni tak mogą? Nie powinni przypadkiem poprzestać na zmienianiu oleju w moim samochodzie i szorowaniu tapicerki?

Przez wiele lat nosiłam na szyi mały, biało-czarny medalik, kupiony niegdyś na straganie w chińskiej dzielnicy Nowego Jorku. Dwie łezki, czarna i biała, każda z kontrastową kropką w środku. Idealne połączenie, yin i yang, pierwotne, przeciwstawne i dopełniające się siły. Właśnie, przeciwstawne i dopełniające się. Dlaczego zatem, zamiast na dopełnianiu się, skupiamy się na wykluczaniu?


Autor: Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka