Mądrzy ludzie mówią, że odpowiedzialnie należy używać słów „zawsze” i „nigdy”. Ta reguła przyszła mi na myśl, kiedy kilka dni temu usłyszałem o wielkim odkryciu amerykańskich genetyków.

W szkole z pełnym przekonaniem wkładano mi do głowy darwinizm. Mówiono „genotyp zawsze w organizmie pozostaje ten sam” albo „nigdy cechy nabyte organizmu nie zmieniają materiału genetycznego”. Plwano też na Lamarcka, zwolennika przekazywani nabytych cech potomstwu. A tu banalnie proste doświadczenie z myszami i zapachem wiśni celnie uderza w fundamenty ewolucji!

Wielkie odkrycie

W przerwach relacji z wydarzeń na Ukrainie, media skromnie doniosły o doświadczeniu przeprowadzonym przez genetyków z Emory University School of medicine w Atlancie. Doświadczenie było bardzo proste – podawano myszom zapach wiśni, rażąc je przy tym prądem. Nic przyjemnego dla myszek – ale o to właśnie chodziło. Myszy doznały głębokiej traumy kojarzonej z zapachem wiśni. Później wystarczyło im podać zapach wiśni aby wpadły w panikę. Normalne, ssaki tak reagują. Jest tylko jedna niesamowita rzecz w tym doświadczeniu – potomstwo tych myszy też panicznie bało się zapachu wiśni! Co to oznacza? Dla badaczy pewnie Nobla a dla nas szok – prawdopodobnie rodzimy się z zapisanymi przeżyciami naszych przodków! Czy świadomość jest w stanie wpływać na nasze potomstwo?

 

Adieu, Panie Darwin?

Czy teoria ewolucji Darwina została podważona? Moim zdaniem, bez dalszych badań trudno to jednoznacznie stwierdzić. Przypomnę – teoria ewolucji zakłada, że materiał genetyczny miesza się, zmienia i mutuje tylko w momencie rozrodu a cechy pożądane w określonym środowisku są przekazywane w długim, przypadkowym procesie działającym poprzez śmierć gorzej przystosowanych do środowiska organizmów  i utraty ich genów w populacji. Mówiąc w skrócie – jak się na ziemi gwałtownie ochłodzi, to w populacji zajęcy przetrwają tylko te z grubszym futerkiem, one się rozmnożą i kiedyś wszystkie zające będą miały grubsze futerka. Według Darwina takie zmiany następują powoli a utrwalenie cechy wymaga wielu pokoleń. Tymczasem znane są przypadki bardzo szybkiej ewolucji, trwającej w przypadku pewnego angielskiego motyla zaledwie kilkadziesiąt lat. Tłumaczono to m.in. drugim obok selekcji naturalnej czynnikiem ewolucji – doborem płciowym. Ów dobór polega na preferowaniu pewnej cechy przez samice określonego gatunku – np. jak największego pawiego ogona, pomimo, że jest to sprzeczne z przystosowaniem do środowiska – paw z wielkim ogonem gorzej ucieka przed lisem. Tym niemniej dobór płciowy istnieje i działa nawet u ludzi. Dlatego często macho przegrywają z poetami w walce o kobiece serce!

Ale wracając do teorii ewolucji. Ogólna jej zasada nadal pozostaje aktualna – dalej działa na organizmy zarówno dobór naturalny jak i płciowy. Czy doświadczenia pojedynczego osobnika są w stanie zmienić jego materiał genetyczny? Prawdopodobnie nie. Wpływają raczej na niego poprzez ekspresję genów. I tu kilka słów, czym jest wspomniana ekspresja. Otóż łatwo porównać ją do ogromnej szafy, pełnej różnych ubrań. Mamy na sobie tylko 1 ubranie – dobrane do warunków pogodowych i okoliczności – np. garnitur. I teraz szafa to cały nasz materiał genetyczny a garnitur – to fragment, z którego my korzystamy, bo urodziliśmy się w określonych warunkach.  Jeśli zmieni się gwałtownie pogoda a nasze dzieci urodzą się już w zimnie – w momencie przyjścia na świat dostaną z szafy inne ubranie niż nasz garnitur – np. płaszcz. Mogą to zrobić, gdyż cała szafa jest zapisana w ich materiale genetycznym – jej wielkość to tzw. „Flexible genetyczne” a na wybór ubrania będzie wpływać pamięć przodków. Jednym słowem to nasze życie decyduje jak ubrane będzie nasze dziecko. Myszom z amerykańskiego doświadczenia w wyniku traumy zmieniły się białka, kodujące ekspresję genów (białka to jakby numerki do ubrań w szafie, przekazywane potomstwu). Ich materiał genetyczny pozostał jednak bez zmian.

Podsumowując – zasady dziedziczenia nie są tak proste, jak wyobrażał to sobie Darwin (choć jego teoria wydaje się być nadal właściwa). Ponieważ w Pawle Karpińskim jest wielu Pawłów, którzy w różnych światach-warunkach wyglądaliby i zachowywaliby się inaczej. Jednak ich materiał genetyczny nie zmieniałby się w wyniku doświadczonych przez nich traum. Zmieniałoby się jedynie użycie genów, które Paweł ma do dyspozycji.
Konsekwencje odkrycia

Jeśli myszy potrafią przekazać przyszłym pokoleniom strach przed zapachem wiśni, to co potrafią przekazywać sobie tak skomplikowane ssaki jak ludzie? Z całą pewnością będzie to dalej badane. Pozwólmy sobie jednak na pewne spekulacje z pogranicza science fiction. Czy nasi przodkowie są w stanie przekazywać nam elementy świadomości? Czy dziwne opisy przebiegu głębokiej hipnozy to właśnie wspomnienia naszych poprzedników? Czy amerykanie odkryli właśnie naukowe potwierdzenie reinkarnacji? Nie wiadomo. Być może ten mechanizm Działa wyłącznie na bardzo prymitywnym poziomie, niezbędnym do przetrwania gatunku – jak strach przed zagrożeniem. Może stoimy jednak przed kolejnymi, wielkimi odkryciami natury ludzkiej? Bóg raczy wiedzieć.

 

Autor: Paweł Karpiński

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMikołajkowa Noc Kina w Multikinie
Następny artykułXIV Krajowy Zjazd Doktorantów
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.