Ludzkość zawsze dążyła do skupiania się, życia razem, jak na społeczny gatunek przystało. Powstały więc miasta: te starożytne na Bliskim Wschodzie, późniejsze greckie „polis” czy obecne metropolie świata. Życie w mieście się opłaca – jest relatywnie tanie, zapewnia dobry dostęp do handlu, usług, edukacji, ochrony zdrowia czy kultury.

Daje też poczucie bezpieczeństwa. Miasta mają też oczywiście wady. Są to: zgiełk, zanieczyszczone powietrze, ciasnota czy ograniczony kontakt człowieka z przyrodą. Jest jeszcze coś… Współczesne miasta atakowane są przez niewidzialne demony, które skrycie wkradając się do naszych domów, odbierają nam zdrowie, siłę i urodę. Często nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia a wywołujemy je sami, grzesząc przeciw prawom natury.

 

Grzech I: smog świetlny

Nasze miasto skąpane jest w świetle. Kto we Wrocławiu, zwracając głowę ku nocnemu niebu, dostrzegł drogę mleczną? Komu udało się zobaczyć Perseidy, świecące nad miastem? Ostatnim „szczęściarzem” był chyba… Napoleon. Po nim Wrocław utopił się w jasności.

W dzień źródłem światła są powszechne w biurach czy sklepach świetlówki, których wibrujące światło nasze oczy odbierają jako ciąg błysków. Mózg jest wolniejszy niż oko, widzi więc światło ciągłe. Jednak każde oszustwo ma swoją cenę: zapalenie spojówek, problemy ze wzrokiem, uczucie wyczerpania lub senności. Błyskających świateł jest więcej. Są to reklamy, wystawy sklepowe, telewizory czy ekrany komputerów. Konsekwencje nadmiaru światła są dla człowieka katastrofalne. Młodzi ludzie coraz szybciej dojrzewają i osiągają wysoki wzrost, za którym nie nadąża masa mięśniowa. Badania wskazują, że przyczyną tej anomalii jest zbyt duże naświetlenie środowiska życia, które negatywnie wpływa na przysadkę mózgową. Nasz zegar biologiczny, regulując dojrzewanie, wzrost i poziom hormonów, liczy cykle dnia i nocy. Sztuczne światło przyspiesza go. Można by rzec: co w tym złego, ze dojrzewamy szybciej? Ano to, że będziemy chorować fizycznie i psychicznie, szybciej się zestarzejemy i przedwcześnie umrzemy.

Jak walczyć ze smogiem świetlnym? Niełatwo. W naszych domach przede wszystkim powinniśmy zasłaniać okna na noc. Mimo snu, oczy człowieka i tak przekazują smog świetlny do mózgu. Odcinając zewnętrzne światło, zapewnimy sobie lepszy odpoczynek, a przez to skuteczną regenerację naszego organizmu.

W walce ze światłem, dużo zależy też od władz miejskich. Istnieją systemy inteligentnego oświetlenia, tzw. „Smart Lighting”, który jest kompromisem ekonomii, bezpiecznego oświetlenia miasta i zapewnienia zdrowej dla człowieka ciemności nocnej. Warto taki system zainstalować we Wrocławiu. Poprawi to z pewnością zdrowie jego mieszkańców i ich komfort życia.

 

Grzech II: cichy hałas

Człowiek jest koślawym stworzeniem, jeśli chodzi o słuch. Jesteśmy gatunkiem dziennym, wykorzystującym przede wszystkim wzrok. Nie słyszymy bardzo niskich dźwięków (infradźwięków) lub tonów bardzo wysokich (ultradźwięków). Jeśli ich nie słyszymy, to znaczy, że ich nie ma? Oczywiście są i negatywnie oddziałują na nasz organizm!

Dźwięk jest formą energii – nawet ten niesłyszalny. Nasze ciała, również podczas snu bombardowane są  „niemym hałasem”. Wyczuwamy to, stwierdzając, że w jednych miejscach śpi nam się lepiej a w innych gorzej. Te niesłyszalne dźwięki, generowane przez tramwaje, pociągi, wentylatory i inne maszyny miejskie, mogą wywoływać uczucie niepokoju, lub powodować bezsenność.  Niektórzy badacze wskazują infra i ultradźwięki jako przyczynę halucynacji a nawet wytłumaczenie zjawiska duchów J.

Niestety w mieście trudno odciąć się od „cichego hałasu”. Takie dźwięki niosą się kilometrami. Pozostaje nam nacisk na władze, aby mierzyły natężenie fal dźwiękowych w miejskim środowisku, zapewniając ich bezpieczny poziom. My możemy zainwestować w porządne okna i drzwi do mieszkania. To pomoże.

 

Grzech III: temperatura

Środowisko miejskie generuje ogromne ilości ciepła. Jego źródła to przede wszystkim ogrzewanie budynków i komunikacja samochodowa. Miasto ma też tendencję do nagrzewania się od słońca i kumulowania tego ciepła w rozgrzanej infrastrukturze. Struktura miasta jest „szorstka”, co utrudnia jego dobre przewietrzanie. Latem pojawia się niemiłosierny żar, a zimą w centrum miasta rzadko kiedy mamy do czynienia ze śniegiem. Z badań wynika, że różnica temperatur pomiędzy centrum miasta a jego peryferiami może wynosić nawet 10 C ! Do tego dochodzi zmienna wilgotność, czyniąc miejski mikroklimat jeszcze bardziej ekstremalnym.

W efekcie, człowiekowi źle się żyje w tak zmiennym środowisku. Włączając klimatyzację, wpadamy w błędne koło: produkujemy duże ilości odpadowego ciepła, podnosząc temperaturę w mieście, co każe nam podkręcić klimę jeszcze bardziej… W zimie nieszczelne okna powodują, że wrony są z nami już przez cały rok, a na wrocławskich polach irygacyjnych od lat pojawiają się komary z malarią i gorączką zachodniego Nilu. I po co pchać się na wakacje do Egiptu?!  😉

 

Grzech IV: promieniowanie elektromagnetyczne

Po pojawieniu się pierwszych komputerów w amerykańskich biurach, wystąpiła dziwna „choroba sekretarek”. Była to białaczka, wywoływana przez silne pole elektromagnetyczne. Zauważono korelację pomiędzy stojącymi pod biurkiem komputerami a tą straszną chorobą. Dlatego obecnie wszystkie przewody elektryczne są ekranowane a obudowy komputerów wykonuje się z metalu, pochłaniającego fale elektromagnetyczne.

My, mieszkańcy miast żyjemy w istnej „chmurze elektromagnetycznej”. W kieszeniach nosimy ich silny generator, czyli komórki. Przeszywają nas fale radiowe, które tak lubimy „słuchać” w pracy czy aucie. Nawet piloty alarmów wysyłają wiązkę promieniowania elektromagnetycznego. Cierpimy przez to my, cierpią inne zwierzęta. Jedna z hipotez wymierania pszczół wskazuje jako przyczynę właśnie promieniowanie elektromagnetyczne. A bez pszczół nie będzie roślin i w efekcie nas…

Czy mamy szansę w walce z polami elektromagnetycznymi? Tak, jest kilka prostych sposobów, żeby chronić się przed tym szkodliwym promieniowaniem. Po pierwsze, nie trzymajmy centralek komputerów blisko siebie a laptopów na kolanach. Komórki odkładajmy z kieszeni na stół i nie śpijmy obok nich. Wyłączajmy wszystkie niepotrzebne urządzenia elektryczne, szczególnie w nocy. Nie zostawiajmy urządzeń w trybie czuwania, bo wtedy również promieniują. Zastanówmy się, czy wygoda korzystania z radiowego internetu uzasadnia instalację w mieszkaniu kolejnego, ciągłego źródła fal elektromagnetycznych? Moim zdaniem zdrowie jest ważniejsze nawet od komfortu.

Podsumowując ten artykuł, napisze krótko: miejmy świadomość zagrożeń i przestańmy grzeszyć przeciw naturze.  Życie nam to wynagrodzi zdrowiem i długowiecznością. Wystarczy kilka prostych zasad, które powinniśmy stosować w naszej codzienności. I nie przejmujmy się rzeczami, na które nie mamy wpływu. Stres też zabija 😉

 

Autor: Paweł Karpiński

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDaniel E. Groszewski: W środę zamiast poniedziałku, o walkach w PO i Wrocławiu
Następny artykułPożegnanie wakacji z Zumbą
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.