Efekt cieplarniany wywołuje zaburzenia prądu zatokowego, dlatego na półkuli północnej będzie nam paradoksalnie coraz zimniej. Każdy z nas jest odpowiedzialny za cząstkę tej negatywnej zmiany.

Nie jesteśmy środowiskowymi minimalistami, jak nasi przodkowie. Żyjemy za szybko i konsumujemy zbyt wiele. Jeśli nie chcemy, żeby przyroda ostatecznie sobie z nami poradziła, zoptymalizujmy swoje życie. Odciążmy Ziemię, nie trudząc się przy tym za bardzo!

Energia

Nie mamy wpływu na to, w jaki sposób produkowana jest energia elektryczna, dostarczana do naszego domu. Często nie stać nas na drogie systemy, oszczędzające ciepło w naszych mieszkaniach.  Co więc możemy zrobić, by ulżyć przyrodzie? Całkiem sporo!

Oświetlenie pożera spore ilości energii. Żarówki co jakiś czas się „palą”, nawet te energooszczędne. Wymiana takiej żarówki jest dobrym momentem na zastanowienie się. Nie kupujmy skomplikowanych i toksycznych żarówek rtęciowych. Ich migoczące światło jest niezdrowe dla człowieka a koszty środowiskowe wytworzenia takiej żarówki są ogromne. Przyszłością są LED-y – bardzo trwałe i przyjazne środowisku, zarówno w procesie produkcji jak i w dalszym ich użytkowaniu – bo zużywają minimalne ilości prądu. Ich światło jest zdrowe, a same żarówki LED-owe są już powszechnie dostępne w sklepach. Nie kosztują też więcej niż ich energooszczędne – rtęciowe odpowiedniki.

Gdy przychodzi czas wymiany sprzętu RTV czy AGD, zwróćmy przy zakupie uwagę na energochłonność urządzeń. Wieloletnie użytkowanie telewizora LCD w stosunku do plazmy pomoże nam zaoszczędzić w energii elektrycznej nawet równowartość ceny zakupu nowego urządzenia! Podobnie jest z pralką czy lodówką. Używamy przecież tych urządzeń praktycznie codziennie, przez wiele lat. Wybierajmy więc modele z klasą energetyczną co najmniej A+. To pozwoli nam zaoszczędzić sporo pieniędzy i ograniczyć emisję szkodliwego dla planety CO2.

Spore zasoby energooszczędności tkwią w naszych zachowaniach. Wybór środka transportu uzależniajmy więc od prognozy pogody – więcej chodźmy, mniej używajmy samochodów, autobusów czy tramwajów. Jeśli nasza praca to umożliwia, dojeżdżając do niej przesiądźmy się na rower!

W okresie grzewczym nie regulujmy temperatury w domu poprzez otwieranie okien. Wietrzenie służy jedynie wymianie powietrza, bez wychładzania pomieszczenia. Otwierajmy więc okno szeroko ale na krótko. Kaloryfery ustawmy tak, żeby bardzo ciepło było jedynie w łazience, gdzie tego naprawdę potrzebujemy. Zdrowa temperatura dla człowieka zawiera się w przedziale 18 – 22 C, nie ma wiec uzasadnienia podgrzewanie pomieszczeń do 25 C. Lepiej mieć 20 C a jak komuś zimno, to znaczy, że nie uprawia sportu albo jest za lekko ubrany. A to łatwo zmienić!

Latem, podczas upalnych dni, gdy temperatura na zewnątrz jest wyższa niż w pomieszczeniach, zamykajmy okna i zasłaniajmy zasłony. Wietrzmy mieszkanie całą noc, żeby wychłodzić mury. Bardzo pomaga też umycie podłogi – parująca woda znacznie ją schłodzi. Dzięki tym prostym zasadom unikniemy konieczności używania niezdrowych i energochłonnych klimatyzatorów. A to nam i środowisku się opłaci!

W oszczędnościach bardzo pomaga logiczne myślenie. Kiedy robimy sobie herbatę, nie gotujmy niepotrzebnie większej ilości wody w czajniku. To marnowanie energii. Podobnie jest z praniem i myciem naczyń w zmywarce. Zaplanujmy te czynności tak, żeby pralka lub zmywarka była pełna. Oszczędzimy energię, drogie środki czyszczące i znacząco ulżymy naturze.

Prostym sposobem oszczędzania energii elektrycznej jest wyjmowanie kilku produktów spożywczych z lodówki na raz oraz chowanie ich do lodówki zaraz po użyciu, gdy są jeszcze zimne. Takie zachowanie powoduje, że nie będziemy „wietrzyć” lodówki a włożone z powrotem produkty nie będą musiały być powtórnie chłodzone.

Materia

Wytworzenie konsumowanych przez nas produktów wymaga od przyrody sporych nakładów energii i materii. Powinniśmy czuć to zobowiązanie i oszczędzać zasoby poprzez mądre zakupy i właściwe użytkowanie przedmiotów.

Po pierwsze wybierajmy produkty trwałe, nawet jeśli są nieco droższe. Nie ma nic gorszego od „chińskiej wiertarki” za 30 zł. Takie urządzenie posłuży nam jedynie chwilę. Koszt środowiskowy jego wytworzenia jest taki sam jak urządzenia wysokiej jakości a wiertarka zepsuje się w najmniej oczekiwanym momencie. Zamiast kupować tandetę, lepiej pożyczmy wiertarkę od sąsiada. Przecież używamy jej sporadycznie! Sąsiadowi odwdzięczmy się piwem a wtedy wszyscy będą zadowoleni.

Nie jest też wstydem jeździć 10 letnim samochodem, jeśli jest sprawny i zadbany. Częste wymiany samochodów to katastrofa dla naszych portfeli ale też ogromna strata dla środowiska. Podobnie jest z dopasowaniem auta do naszych potrzeb. Drobna kobieta, wożąca powietrze po mieście dwutonową terenówką jest niestety często spotykanym na naszych drogach eko-kuriozum. Jeśli chcemy robić na innych wrażenie to róbmy to naszą osobowością a nie wielkim , luksusowym autem! Mieszkańcy europy zachodniej już dawno wyleczyli się z tego prymitywnego „lansu”, traktując auta jako środek transportu a nie ołtarzyk na kołach.

W naszych łazienkach zużywamy spore ilości wody. Żeby ja oszczędzać jest kilka prostych sposobów. Można więc zaopatrzyć się w montowany na kranie „perlator”, który miesza wodę z powietrzem, dając mniej pryskający, gruby i aksamitny strumień. Wodę z perlatora łatwiej wykorzystać i zużywa się jej znacznie mniej. Perlator pasujący nawet do starych kranów kosztuje zaledwie kilkanaście złotych i jest dostępny we wszystkich marketach technicznych. Jego montaż jest łatwy i zajmuje krótką chwilę.

Jeśli spłuczka w naszej toalecie nie jest wyposażona w przycisk „stop” lub nie ma 2 przycisków dużego i małego spłukiwania, możemy łatwo uczynić ją oszczędniejszą. Skutecznym, domowym sposobem jest zanurzenie w spłuczce wypełnionej wodą butelki po wodzie mineralnej. Ograniczy to ilość pobieranej przez spłuczkę wody a nam pozwoli lepiej kontrolować jej spłukiwaną ilość.

Kolejnym, chyba najskuteczniejszym sposobem na oszczędzanie wody jest jej świadome wykorzystywanie. Jeśli myjemy się, to zakręcajmy wodę podczas namydlania się lub w trakcie mycia zębów. Nie spłukujmy wanny ciepłą wodą, tylko zimną. Pamiętajmy, że podgrzewanie wody i jej późniejsze oczyszczanie wymaga dużego nakładu energii.

Idąc na zakupy, nie bierzmy osobnej reklamówki w każdym butiku. Do jednej przecież też zmieścimy swoje zakupy. Starajmy się kupować produkty w skromnych opakowaniach. W ten sposób będziemy korzystnie wpływać na marketingowców, którzy na przesadnie dużych i skomplikowanych opakowaniach próbują nas dalej uwodzić, w dodatku za nasze pieniądze.

Starajmy się kupować jedzenie codziennie – żeby zawsze było świeże a jego ilość dostosowana do naszych potrzeb. Starsi ludzie nie potrafią wyrzucać żywności. Oni pamiętają jeszcze biedę i głód. To zdrowy odruch. Nie marnujmy tego, czego innym ludziom na Ziemi bardzo brakuje. Wyrzucanie jedzenia jest niemoralne i szkodzi środowisku!

Podobnie jest z ubraniami. Łatwo ulec chwilowej modzie, kupić sporo ubrań a potem „kisić” je latami w szafie. Jeśli mamy niepotrzebne ubrania w dobrym stanie, oddajmy je potrzebującym. Dla nas to tylko niemodne ciuchy – dla biednych to wielka oszczędność pieniędzy a także efektywne wykorzystanie danej nam przez naturę materii.

Podsumowując rozważania o „ekoekonomii” należy zauważyć, że „ekologia” idzie w parze z ekonomią. Mało tego, wszystkie znane mi religie zachęcają do zachowań moralnych, zbieżnych z zasadami ochrony środowiska. Działanie przeciw środowisku wręcz wskazywane jest jako grzech! Bądźmy więc lepszymi ludźmi i stosujmy te kilka prostych zasad w codziennym życiu. Staniemy się dzięki temu szczęśliwsi a może nawet pójdziemy do nieba 😉

 

Autor: Paweł Karpiński

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułImpel teraz na wyjeździe, a za tydzień u siebie
Następny artykułPorozumienie w sprawie Śląska Wrocław
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.