Żyjąc w cywilizacji, często nie zdajemy sobie sprawy jak wiele groźnych substancji krąży wokół nas.  Wykorzystywanie materiałów niebezpiecznych dla ludzi i środowiska jest niestety koniecznością – bez nich nie działałaby większość służących nam urządzeń. Również popularne leki czy środki czystości, mogą w pewnych sytuacjach zagrażać naszemu zdrowiu.

Trzeba mieć tę świadomość i postępować z tymi niepozornymi truciznami bardzo rozważnie!

Samochód: w niewłaściwych rękach to bomba ekologiczna!

Współczesne auta są bardzo skomplikowane. Żeby mogły nas komfortowo wozić, ich mechanizmy muszą wykorzystywać wiele szkodliwych dla nas i środowiska substancji. Szczęśliwie, nie stosuje się już benzyny ołowiowej a niedawno zastąpiono ołowiane ciężarki do wyważania kół stalowymi. Jednak lista niebezpiecznych materiałów w naszych autach nadal jest długa.

Dużą grupą szkodliwych dla środowiska substancji są oleje: silnikowe, przekładniowe i hydrauliczne ale także nafta i olej napędowy do diesli. Nawet amortyzatory samochodowe, wyrzucane często na złom zawierają ok. 250 ml oleju. Oleje nie dość, że są toksyczne, mają dodatkową, groźna cechę fizyczną – pływają po powierzchni wody. Każdy z nas widział unoszącą się na parkingowej kałuży „tęczę”. To właśnie cieniutki film olejowy. Ta oleista warstewka odcina organizmy wodne od tlenu zawartego w powietrzu, ponieważ uniemożliwia jego przenikanie do wody. Wpływa też negatywnie na oczyszczanie ścieków. Dlatego bardzo istotne jest, żeby nasze samochody nie ociekały olejem. Wyciekający olej, poprzez kanalizację burzową często pozbawioną separatorów tłuszczu i podłączoną bezpośrednio do rzek, przedostaje się do środowiska  i je niszczy. Ze względu na to, że 1 litr oleju potrafi zanieczyścić nawet 5 mln litrów wody (!), w wielu miastach – w tym we Wrocławiu – zakazano amatorskiej wymiany oleju w autach. Z podobnych powodów obowiązuje też zakaz mycia samochodów „pod blokiem”.

Kolejną bardzo silną „trucizną samochodową” jest płyn hamulcowy, znajdujący się w każdym samochodzie osobowym, motocyklu i lekkim busie. Płyn hamulcowy to toksyczna mieszanina eterów i alkoholi. Choć w samochodzie jest go niewiele, to doskonale miesza się on z wodą i przez to łatwo przenika do środowiska. Podobnie rzecz się ma z płynem do chłodnic. W przeciętnym samochodzie jest go ok. 5 litrów. Również i on ma właściwości toksyczne, zarówno dla człowieka jak i dla środowiska. Picie „borygo” bez konsekwencji zdrowotnych jest mitem i występuje jedynie w dowcipach i anegdotach. Realnie wypicie  już 100 g glikolu dietylenowego oznacza śmierć.

Źródłem energii elektrycznej w samochodach są akumulatory kwasowe. Taki akumulator zawiera sporo ołowiu i zalany jest kwasem siarkowym. Oznacza to, że jest silnie toksyczny. Dlatego stare akumulatory należy oddawać w sklepie – przy zakupie nowego. Dzięki temu unikniemy płacenia kaucji. Możemy też zawieźć zużyty akumulator do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK). Tam oddamy go bezpłatnie. Podobnie zachowajmy się w przypadku zużytego oleju, starego płynu hamulcowego lub płyn chłodzącego – nie wylewajmy ich do kanalizacji tylko zawieźmy je do PSZOK-a.  Takie postępowanie uchroni nas przed odpowiedzialnością karną i da odrobinę ulgi przeciążonemu środowisku.

Zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny

Nie bez powodu w Polsce obowiązuje specjalna ustawa, zabraniająca wyrzucania starego sprzętu elektrycznego i elektronicznego do śmieci komunalnych. Elektronika jest silnie trująca. Płytki drukowane, będące integralną częścią urządzeń, zawierają metale ciężkie – takie jak ołów oraz pokryte są specjalną substancją antypalną, która ma właściwości rakotwórcze. Starą elektronikę można oddać sprzedawcy przy zakupie nowej. Można ją również bezpłatnie zawieźć do PSZOK-a.

Osobną regulacją prawną objęto również baterie i akumulatory, wykorzystywane powszechnie w urządzeniach elektrycznych i elektronicznych. One także zawierają szereg niebezpiecznych substancji i nie należy ich wyrzucać do kubła. Powszechnie prowadzone są zbiórki baterii, ostatecznie można uzbierać ich większą ilość i zawieźć do PSZOK-a. Podświadomie czujemy przecież, że dno rzeki czy runo leśne nie jest właściwym miejscem dla korodujących baterii.

 

Rtęć

Kiedyś ten płynny metal budził zachwyt. Później, ze względu na jego właściwości rozszerzalności cieplnej, znalazł szerokie zastosowanie w produkcji termometrów. Stosowano go też latami jako elektrodę w świetlówkach, żarówkach energooszczędnych i kineskopach telewizorów.

Rtęć jest bardzo niebezpieczna – ma silne własności toksyczne dla organizmu a nawet uszkadza DNA. Jeśli wniknie np. pomiędzy klepki parkietu, to będzie latami parować trując użytkowników pomieszczenia. Ten problem dostrzegli eksperci UE, dlatego od pewnego czasu nie sprzedaje się na terenie Wspólnoty termometrów rtęciowych.

Warto pomyśleć o własnym bezpieczeństwie i usunąć z domu wszystkie urządzenia zawierające ten metal. Nawet jeśli są sprawne to ryzyko wydostania się z nich rtęci jest zbyt duże. Nie rozbijajmy świetlówek i nie wrzucajmy ich do zwykłych kubłów na śmieci! Zawieźmy stare termometry, telewizory lub świetlówki do PSZOK-a. Wydajmy parę groszy i kupmy bezpieczne urządzenia nie zawierające rtęci. W ten sposób unikniemy „domowej katastrofy ekologicznej”.

Trujące środki czystości

Robiąc porządki w domu, często korzystamy z dezynfekujących właściwości chloru. W końcu nic tak nie zabija zarazków w toalecie, jak właśnie chlor. Pamiętajmy jednak, że chlor pozostawiony na dłużej w otwartej toalecie ulatnia się i działa drażniąco na śluzówki i drogi oddechowe. Najlepiej więc tuż po czyszczeniu chlorem, spłukać powierzchnię wodą. Warto też założyć gumowe rękawiczki aby chronić skórę przed żrącym działaniem chloru.

Jeszcze większe zagrożenie dla zdrowia stanowi używanie chemicznych środków do udrażniania rur. Według instrukcji, popularnego „kreta” należy go wsypać do odpływu i zalać gorącą wodą. Takie czyszczenie kanalizacji jest często skuteczne. Jednak należy sprawdzić czy nasza instalacja nie jest zbudowana z rur aluminiowych. W takim przypadku soda żrąca zawarta w preparacie przereaguje z rurami, tworząc trujący obłok pary w naszej kuchni lub łazience. Dodatkowo, należy uważać z ilością „kreta” wsypanego do odpływu. Jeśli będzie go zbyt wiele, gorąca  woda wywoła gwałtowną reakcję, co może skutkować wybuchem i poparzeniem „udrażniającego”. Również para wylatująca ze zlewu przy zabiegu udrażniania jest żrąca i niebezpieczna dla zdrowia a zbyt wysoka temperatura reakcji chemicznej może rozszczelnić plastikowe rury kanalizacyjne.

Niepozorny zabójca

Leki przeciwbólowe, zawierające paracetamol, są panaceum na wszystko – od kataru, przez grypę po ból głowy. Ludzie sięgają po nie często a ich działanie jest rzeczywiście skuteczne. Dodatkową zaletą tego preparatu jest znikoma szkodliwość dla organizmu przy prawidłowej dawce.

Lek bezpieczny, tani i skuteczny jest popularny i dostępny nawet przy kasach w marketach. Jego mroczne oblicze ujawnia się dopiero przy przekroczeniu dawki. Z łagodnego baranka paracetamol zamienia się w wilka, który nieodwracalnie uszkadza wątrobę. Robi to tak skutecznie, że jedyną formą leczenia jest jej przeszczep. Pod warunkiem że w odpowiednim czasie znajdzie się dawca…

Pamiętajmy więc aby nie objadać się tabletkami przeciwbólowymi! Jeśli bierzemy jeden środek zawierający paracetamol to nie łączmy go z innym, również go zawierającym! Czytajmy ulotki i zachowujmy się rozsądnie a wtedy nic złego nam nie grozi. Dotyczy to wszystkich dziedzin życia, w których mamy styczność z niebezpiecznymi substancjami. Nic nie zastąpi myślenia i zdrowego rozsądku. Korzystajmy więc z tego daru.

 

Autor: Paweł Karpiński

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKrzysztof Bielański: Sporo jest jeszcze do zrobienia
Następny artykułImpel zainauguruje sezonu już w niedzielę
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.