Kończy się ciepłe lato i powietrzu czuć jesień. Kiedy bardziej się ochłodzi, poczujemy naszymi nosami coś jeszcze…

Do pracy wrócą „przydomowe instalacje termicznego przekształcania odpadów komunalnych”, czyli piece węglowe, wykorzystywane również do spalania śmieci. Najgorzej będzie w miejscowościach pozbawionych centralnego ogrzewania i tych, położonych w dolinach górskich. Czy zima musi mieć zapach spalonego plastiku? Nie powinna.

 

Ciepło z kapcia

Posiadacze pieców węglowych często ulegają pokusom „wielopaliwowości” tych instalacji. Proceder jest niestety powszechny, potwierdzony badaniami jakości powietrza w wielu miejscowościach Dolnego Śląska. W sezonie grzewczym aż kusi, żeby w to ogniste okienko wrzucić stare kapcie. Mniej śmieci trzeba będzie wynosić a gumowa podeszwa zapewni w domu sporo ciepła. Podobnie jest z plastikową butelką czy styropianową tacką. „Jak to się pięknie pali, żywym jasnym płomieniem! I węgla mniej trzeba zamówić. Trochę śmierdzi ale nie w domu, tylko na zewnątrz. Poza tym wszyscy tak robią…” – tak myśli niestety wielu Dolnoślązaków.

Również wielu rolników i przedsiębiorców zwiększa zyski, opalając szklarnie czy firmy odpadami. Można powiedzieć, że oni segregują odpady na te, co można palić w dzień (biały dym) i te, co w nocy (dym czarny). Jeśli z komina leci jasnoniebieski dym, to nie oznacza to wyboru Papieża, tylko że „zaradny” biznesmen lub rolnik pali przepracowanym olejem silnikowym lub tworzywami sztucznymi. Jeśli dym jest czarny, do pieca najczęściej idą pocięte opony…

 

Przydomowe smażalnie śmieci

W europie zachodniej powszechnie funkcjonują spalarnie odpadów komunalnych lub elektrownie zasilane paliwem wytworzonym ze śmieci. Instalacje te spełniają wysokie reżimy czystości spalin osiągane m.in. dzięki wysokiej temperaturze spalania, która wynosi 750 – 1000 C. Tylko takie warunki pozwalają na całkowite, czyli bezpieczne spalenie odpadów.

Przydomowe piece osiągają w palenisku temperaturę 350-400 C. W tej temperaturze tworzywa sztuczne smażą się a nie spalają. Efektem tego „smażenia” jest duża emisja rakotwórczych związków, które przy jesiennej, niżowej pogodzie zalegają tuż nad powierzchnią ulic. Do tego dochodzą związki siarki, tlenki azotu i tlenek węgla, powstałe w wyniku spalania węgla kamiennego oraz spaliny samochodów. W efekcie powstaje bardzo niebezpieczny dla zdrowia smog.

Najgorzej jest palić linoleum. Połowa masy wykładziny PVC to bardzo toksyczny chlor, uwalniany podczas jej spalania. Podobnie jest z płyta wiórową. Co prawda zrobiona jest ona z drewna ale owe drewniane drobiny w płycie połączone są żywicami. Te żywice podczas palenia to prosty przepis na raka…

 

Czy palenie śmieciami się opłaca?

Pozornie opłaca się palić śmieciami. Wiele rodzin w Polsce nie jest zamożnych. Opał bardzo podrożał. Wzrost cen dotknął również węgiel – najtańsze paliwo to naszych pieców. Z tej przyczyny, wszystko co da się spalić jest bezpośrednią oszczędnością w naszym portfelu, przy zakupie węgla. Ale czy pośrednio nam się to opłaca?

Szczawno-Zdrój jest znanym dolnośląskim uzdrowiskiem. Niestety, grozi mu, podobnie jak innym kurortom, utrata swojego leczniczego statusu. Przyczyną jest 10 krotne przekroczenie w powietrzu dopuszczalnego stężenia benzo(a)pirenu. Ten silnie rakotwórczy związek nie pomaga kuracjuszom wyzdrowieć. Jego źródłem nie są samochody czy ogrzewanie gazowe lub nawet węglowe. On powstaje w wyniku niecałkowitego spalania tworzyw sztucznych w domowych piecach. Jeśli Szczawno straci status uzdrowiska, to co stanie się z miejscami pracy jego mieszkańców, którzy od dziesięcioleci pracują w tej swoistej monokulturze? Przez grupę nieodpowiedzialnych mieszkańców, miasteczko może zapaść się ekonomicznie.

Zanieczyszczone powietrze to dalsze, ogromne koszty. Po pierwsze zapłacić trzeba za leczenie u mieszkańców alergii, astmy czy wreszcie nowotworów wywołanych przez toksyczne gazy. Mało tego – w związku z wymogami prawa środowiskowego i normami UE, musimy całkiem zlikwidować przekroczenia zawartości toksyn w powietrzu, wywołane niską emisją. Te koszty będą ogromne. Obciążą zarówno skarb państwa jak i budżety gmin. Przez to dzieci „palaczy plastików” nie będą miały nowej Sali gimnastycznej w szkole a sami „winni” narzekać będą na mniejszą ilość autobusów czy gorszą jakość dróg. Żyjemy w zamkniętym systemie ekonomicznym, w którym jeśli ktoś zyskuje, inny traci. Za czyjeś ciepło w domu niektórzy z nas zapłacą pieniędzmi a inni zdrowiem. Paść może na każdego, nawet na rodzinę „oszczędnego”.

 

Rozwiązanie problemu

Walka z nielegalnym spalaniem śmieci nie jest łatwa. Domowych pieców węglowych jest bardzo wiele i nie da się skontrolować każdego z nich. Pewną ulgę może przynieść znowelizowane prawo odpadowe, które na każdego nakłada obowiązkową opłatę za śmieci. Nie da się więc uniknąć płacenia za śmieci, spalając je.

Drugim sposobem jest ocieplenie budynku i wymiana jego ogrzewania na np. gazowe. Budynek po termomodernizacji będzie zużywał znacznie mniej paliwa, więc rachunki za ogrzewanie mogą się nawet zmniejszyć pomimo wyższej ceny gazu niż węgla. Poza tym do pieca gazowego nie da się wrzucić śmieci. Ten sposób promowany jest przez UE. W nowej puli środków europejskich sporo pieniędzy przeznaczonych będzie właśnie na ten cel.

Trzecim i chyba najskuteczniejszym sposobem jest odpowiedzialność sąsiedzka i świadomość zagrożeń związanych ze spalaniem śmieci w domowych piecach. Jeśli widzimy, że nasz sąsiad pali odpadami, zwróćmy mu uwagę. Wyjaśnijmy mu, co robi, jak truje nas i swoją rodzinę. Poprośmy pozostałych sąsiadów o podobną interwencję. Nie czekajmy na służby ochrony środowiska. Działajmy szybko ale kulturalnie. Presja wspólnoty i wstyd działają lepiej niż mandat karny.

 

Autor: Paweł Karpiński

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzwartkowy Piotr Zarzycki: Akcja trwa, zmierzamy do sukcesu | Rower we Wrocławiu
Następny artykułMłodzi koszykarze w Krakowie
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.