Kraje Unii Europejskiej, przyjmując  „pakiet klimatyczny”, zgodziły się oprócz poprawy efektywności energetycznej, obniżenia emisji CO2 i rozwoju Odnawialnych Źródeł Energii na powszechne wykorzystywanie biopaliw. Ich udział w paliwach transportowych ma sięgnąć 10 % do 2020 roku.

W Polsce za takim rozwiązaniem silnie lobbowali rolnicy. W efekcie, poza LPG, wszystkie benzyny i oleje napędowe dostępne na polskich stacjach benzynowych zawierają biokomponenty. Zmniejsza to import ropy naftowej do Polski ale czy wystarczy do zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju?

Biopaliwo – roślinna moc

Powszechnie wykorzystywane są 3 rodzaje biopaliw: alkohol, estry kwasów tłuszczowych i metan. Źródłem tych paliw są uprawy rolne. Bioetanol wytwarzany jest w wyniku fermentacji alkoholowej roślin i odpadów drzewnych. Biodiesel, czyli estry kwasów tłuszczowych, to przetworzony olej rzepakowy. Najłatwiejszy do wytworzenia, bo bazujący na najszerszej bazie surowcowej (rośliny, odpady mięsne, odpady z przemysłu spożywczego i rolnictwa) jest biogaz, czyli metan.

Biopaliwa zasadniczo nie odstają parametrami od konwencjonalnych paliw kopalnych. Problem w ich szerokim stosowaniu leży gdzie indziej. Biopaliwa wymagają dużych, monokulturowych, silnie nawożonych i wyjaławiających glebę upraw rolnych i leśnych. Niektórzy specjaliści twierdzą nawet, że efekt ekologiczny wytwarzania biopaliw jest gorszy niż dalsze używanie paliw kopalnych. Do tego dochodzi wzrost cen żywności, ze względu na zmniejszenie areału upraw spożywczych. Same biopaliwa również podrożały, ponieważ wzrosły dochody w rolnictwie. Jeszcze nie tak dawno, do baków starych diesli ludzie lali najtańsze oleje spożywcze. Litr takiego oleju kosztował ok. 2 zł a stary konstrukcyjnie silnik przepalał go z powodzeniem. Dziś litr oleju jadalnego jest droższy od litra oleju napędowego i proceder stał się nieopłacalny.

Mając na uwadze zagrożenia, warto jednak w rozsądny sposób rozwijać rynek biopaliw. Tego rodzaju źródła energii są nieskończone i teoretycznie mogą w przyszłości zapewnić nam niezależność paliwową. Warto obserwować nowe metody uzyskiwania biopaliw np. za pomocą glonów. Ich wydajność jest duża, zajmują więc mniejsze powierzchnie uprawne. Jednak „biopaliwowe” glony wymagają gorącego klimatu i dużych ilości wody. W Polsce nie ma takich warunków. Rozwiązaniem są modyfikacje genetyczne roślin. Ale nie jest to bezpieczny dla środowiska pomysł.

Pomysł na niezależność

Jednym z głównych problemów naszej gospodarki jest bezpieczeństwo energetyczne. Polska nie ma bogatych źródeł ropy naftowej i gazu. Dlatego podlegamy wpływom światowych zawirowań na rynku paliw. Jesteśmy również zależni energetycznie od Rosji. Dodatkowo, Unia Europejska nieprzychylnie patrzy na energetyczne wykorzystywanie naszego bogactwa naturalnego – węgla.

Jest kilka sposobów na wyjście z tego impasu. Z jednej strony są metody konwencjonalne – nowe rurociągi, gazoport czy gwarancje UE. Są też inne pomysły, które nie każą nam rezygnować z węgla a jednocześnie pozwolą nam obniżyć szkodliwą emisję trujących gazów. Tych rozwiązań należy szukać w przeszłości, w drugiej połowie XIX w.

To w tamtych czasach pojawiły się na naszych ziemiach miejskie gazownie. Nie wykorzystywano w nich jak dzisiaj metanu z Rosji. Źródłem gazu był węgiel! W tych gazowniach podgrzewano go do wysokiej temperatury, z ograniczonym dostępem tlenu. W takich warunkach węgiel przekształca się w cenny koks i wydziela się palny gaz, który można zatłoczyć do sieci. Wałbrzych, który podczas wydobycia węgla miał kilka koksowni, zasilał rurociągami w gaz m.in. Wrocław. Nadal w tym mieście funkcjonuje nowoczesna koksownia „Victoria”, która odpadowy gaz węglowy przekształca w energię elektryczną.

Uzupełnieniem powyższego systemu może być oczyszczony rolniczy metan a nawet gaz drzewny. Podobnie jak z węglem – również drewno podgrzane do wysokiej temperatury z ograniczonym dostępem tlenu wydziela gaz i przekształca się w węgiel drzewny. Przed wojną w Europie „holtzgazem” napędzano nawet samochody! Zarówno biometan jak i gaz drzewny można zatłaczać do sieci. Biorąc pod uwagę nasze rozwinięte rolnictwo i leśnictwo, mamy szansę na sporą niezależność energetyczną a zarazem poprawę czystości powietrza w miastach.

Myśląc propaństwowo należy zauważyć, że każda złotówka wydana na nośniki energii pochodzące zza granicy nie buduje naszej gospodarki i nie daje ludziom pracy. Biorąc też pod uwagę zobowiązania niskoemisyjne wobec UE aż prosi się wykorzystać w krajowej energetyce nasze mocne strony. Tym bardziej, że rozwiązania techniczne i organizacyjne są proste i sprawdzone przez lata. Nie wpatrujmy się jedynie w cudowne rozwiązania, bo lepszy zgazowany węgiel w sieci, niż gaz łupkowy pod ziemią!

 

Autor: Paweł Karpiński

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBilety na mecz z Podbeskidziem jeszcze w sprzedaży
Następny artykułŚląsk Wrocław – Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:0
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.