Kiedy pomost ze światem zewnętrznym ustaje, wypadamy ze wszystkich ról społecznych i skazani jesteśmy sami na siebie – mówi Maria Rotkiel, psycholog i terapeutka. O problemie cywilizacyjnym XXI wieku rozmawiali we Wrocławiu najwybitniejsi specjaliści w dziedzinie słuchu.

Słyszymy, że ktoś do nas mówi, ale nie jesteśmy w stanie złożyć poszczególnych dźwięków w całość. Wszystko przez hałas, który otacza nas z każdej strony. W każdym miejscu, gdzie jest dużo ludzi jesteśmy narażeni na ciągły atak akustycznego smogu. Często nie mamy nawet świadomości tego, jak obciążające jest to dla słuchu. Z czasem zdajemy sobie za to sprawę, z tego, że gorzej słyszymy, jesteśmy poddenerwowani, zamykamy się na innych.

Codziennie zalewają nas tony dźwięków. Niestety większość z nich to niepotrzebny hałas, od którego nie da się uciec. Powoduje wady słuchu, które nieleczone generują ogromne koszty. Skala problemu rośnie, natomiast świadomość społeczeństwa nie. W Polsce na wady słuchu cierpi ponad 5 milionów osób. Na specjalistyczne implanty trzeba czekać w kolejce. Rocznie dostaje je około 600 osób. Dla porównania w Niemcach są to 4 tysiące.

Problemy z wadami słuchu stają się chorobą cywilizacyjną. Coraz więcej osób cierpi na niedosłuch, a liczba ta z każdym rokiem wzrasta. Szacuje się, że aż 70 % osób powyżej 65. roku życia ma problemy ze słuchem. Utrata lub problemy ze słuchem wiążą się z wysokimi kosztami nie tylko finansowymi, ale przede wszystkim społecznymi.

Jeśli patrzymy na prawidłowy rozwój społeczny, to komunikacja jest tutaj fundamentem. W przypadku jej zaburzenia dochodzi także do zaburzenia prawidłowego rozwoju społecznego. Nie możemy nawiązywać ani podtrzymywać relacji społecznych, trudno nam rozwijać empatię i wszelkie kompetencji psychologicznych. Rozwój intelektualny lub poznawszy może być nadrobiony w inny sposób, jednak straty w rozwoju społecznym mogą być bezpowrotne – mówi Maria Rotkiel, psycholog i terapeutka.

Skuteczną metodą pomocy osobom cierpiącym na wady słuchu jest implant ślimakowy, czyli urządzenie elektroniczne wszczepiane podczas operacji. Część elektrody umieszczona w ślimaku pobudza nerw słuchowy, powodując jednocześnie wrażenia słuchowe. Implant ślimakowy to nic innego jak proteza zmysłu. Dzięki niej osoby, które wcześniej nie słyszały, mogą normalnie funkcjonować, pracować w zawodzie, chodzić do szkoły. Są w stanie wrócić do świata i rzeczywistości dźwięków.

Niedosłuch w moim przypadku w pewnym momencie osiągnął taki poziom, że nie byłem w stanie funkcjonować normalnie. Dowiedziałem się o implancie i przeszedłem badania wstępne. Po operacji, wszczepieniu procesora i rehabilitacji, mogłem wrócić do życia rodzinnego i porozmawiać z dziećmi, wyjść do znajomych. Wróciłem także do zawodu, a jestem czynnym kierowcą – mówi Jakub Śledź, który w 2012 roku przeszedł operację wszczepu implantu.

Obecnie w Polsce z implantów słuchowych korzysta około 10 tyś. osób, z czego prawie 50 % to dzieci i młodzież. W ich przypadku niezwykle ważne jest jak najwcześniejsze wykrycie wady i wszczepienie implantu. Dzięki badaniom przesiewowym, dzieci, u których problemy ze słuchem zostaną zdiagnozowane już na początku, mają większe szanse na normalne funkcjonowanie i chociażby chodzenie do szkoły publicznej. Optymalnym czasem, kiedy dziecko powinno przejść operację jest 12 miesiąc życia. Leczenie niedosłuchu, szczególnie u najmłodszych, to walka z czasem.

Jestem przykładem rodzica, którego dziecko zdiagnozowało niedosłuch w badaniach przesiewowych. To pozwoliło szybko zadziałać. Nie wyobrażam sobie Ani bez tego sprzętu. W tym roku pójdzie do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Sprzęt na głowie to są jej uszy, ona dzięki temu słyszy – wyznaje pani Żaneta, mama siedmioletniej Ani.

Implanty ślimakowe są w Polsce w stu procentach refundowane. Rocznie wykonuje się około 600 operacji wszczepienia tego urządzenia. Problemem jest natomiast wymiana procesora mowy, którą należy wykonać po 5 latach. W Polsce jednak czeka się na to 2-3 lata. Oznacza to, że pacjent zwykle korzysta z procesora dźwięku około 7-8 lat. Używanie urządzeń starszej generacji powoduje gorszą jakoś dźwięku, a także zagrożenie, że elektronika zawiedzie, a pacjent straci możliwość komunikowania z otoczeniem. Korzystanie ze starego procesora niesie ze sobą także ryzyko powracających bólów głowy czy zahamowania rozwoju.

Jeśli mówimy o odcięciu dziecka od świata, mówimy o odcięciu go od wszystkich bodźców, szczególnie społecznych. To trudne emocjonalnie dla całej rodziny, dla każdej osoby w każdym wieku. Kiedy pomost ze światem zewnętrznym ustaje, wypadamy ze wszystkich ról społecznych i skazani jesteśmy sami na siebie – dodaje Maria Rotkiel.

Niestety procedury wymiany procesorów dźwięku w Polsce nie są korzystne dla ich użytkowników. Nie mają oni możliwości zgłoszenia chęci wymiany przed upływem 5 lat. Po tym czasie urządzenie musi przejść analizę serwisową. Jeśli okazuje się, że jest sprawne, tym gorzej, ponieważ oznacza to, że najprawdopodobniej trzeba będzie poczekać jeszcze dłużej… Średnio trwa to 2-3 lata.

Problemem są również niejasne procedury finansowania. Nie ma w nich bowiem rozróżnienia środków przeznaczonych na wszczepianie implantów nowym osobom oraz wymianę starych procesorów. Pula pieniężna jest jedna, dlatego to zwykle kierownicy ośrodków muszą decydować, na co przeznaczą określoną część pieniędzy.

Tak ważne jest, aby procesor mowy działał jak najlepiej. Firmy produkujące te implanty wprowadzają coraz to nowe ulepszenia, a wiemy już teraz, że dają bardzo dobre wyniki, dlatego ta wymiana jest tak istotna. W Niemczech każdy ma prawo do wymiany co 5-6 lat, ale klinika musi udowodnić, że nowy procesor mowy poprawi wyniki pacjenta – mówi Dr. Dr. h. c. Monika Lehnhardt-Goriany, specjalistka od implantów słuchowych.

Stowarzyszenie „Słyszeć bez Granic”, które występuje w imieniu pacjentów z implantami słuchowymi, 25 kwietnia br. złożyło na ręce ministra zdrowia prof. dr hab. med. Łukasza Szumowskiego pismo, w którym prosi o ustosunkowanie się do aktualnych problemów.

Najważniejsze postulaty, które zdaniem stowarzyszenia, należy zrealizować to:

  • wymienić stare procesory u osób, które mają je już powyżej 5 lat (około 3500 osób) co wiąże się z dofinansowaniem w wysokości 130 milionów złotych
  • wprowadzić obowiązek wymiany procesorów dźwięku każdemu pacjentowi po 5 latach korzystania z urządzenia oraz wyodrębnienie procedur dotyczących tejże wymiany
  • zwiększenie liczby wszczepień implantów słuchowych do 1500 pacjentów rocznie, w tym wszczepienie urządzenia maksymalnie po 3 miesiącach od zakwalifikowania się do zabiegu
  • zapewnienie sprawiedliwego podziały środków wszystkim ośrodkom implantującym z uwzględnieniem miejsca zamieszkania i potrzeb pacjenta

Implanty ślimakowe to, dla osób zmagających się z wadami słuchu szansa, aby normalnie funkcjonować. Pozwalają wrócić do świata dźwięku i żyć na równi z resztą społeczeństwa. Tym trudniej wyobrazić sobie, kiedy urządzenia przestają działać, a człowiek zostaje odcięty od świata…


*Specjaliści rozmawiali o problemach ze słuchem podczas Międzynarodowego Sympozjum dla osób z implantem słuchowym , które w dniach 25-27 kwietnia odbyło się we Wrocławiu.

Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: skan z YT