Czytanie w STREFIE KONTAKTU

Początek czerwca we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, to spotkanie z dramatem współczesnym. Wyłonione w konkursie dramaturgicznym teksty zostaną zaprezentowane w formie czytań. Wyreżyserowali je: Anna Augustynowicz, Marek Fiedor, Sebastian Majewski, Kamila Michalak, Paweł Kamza i Jacek Poniedziałek. 

PROGRAM:


2 czerwca [piątek]

Marta Guśniowska POCZEKALNIA SZEŚĆ-DWA-ZERO, reż. Marek Fiedor
spektakl dyplomowy studentów wrocławskiej PWST
Punktem wyjścia jest historia mężczyzny, który z powodu hałaśliwego sąsiada trafia w niezwykłe miejsce po brzegi wypełnione dziwacznymi postaciami.
Teatr PWST, godz. 19.00

„Poczekalnia sześć-dwa-zero” to zbiór luźno połączonych opowieści, nacechowanych humorem i absurdem. Punktem wyjścia jest historia Mężczyzny, który z powodu hałaśliwego sąsiada, a później i niesprzyjających warunków pogodowych trafia w niezwykłe miejsce zwane poczekalnią, po brzegi wypełnione najróżniejszymi osobowościami, snującymi swe dziwaczne historie.


3 czerwca [sobota]

Agnieszka Jakimiak KRYSZTAŁOWY PAŁAC [III nagroda], reż. Kamila Michalak
Wrocławski Teatr Współczesny
Ogromny gmach wzniesiony na Wielką Wystawę w Londynie w 1851 r. stał się pretekstem do rozważań o procesie konsumpcji kultury i jej instrumentalizacji.
Duża Scena WTW, godz. 16.00

Bezpośrednim impulsem do napisania „Kryształowego Pałacu” była refleksja o istocie kolekcjonowania, gromadzenia, multiplikowania i zwielokrotniania dóbr, artefaktów i obiektów artystycznych. Kryształowy Pałac stworzony przez Josepha Paxtona w połowie XIX wieku stanowi pretekst do rozważań o procesie konsumpcji kultury i jej instrumentalizacji, ale służy także za bodziec do przemyślenia klasowych rozwarstwień w europejskich społeczeństwach. Opisy poszczególnych ekspozycji tworzą niekompletną i fragmentaryczną strukturę, która ma uchwycić relację między zaspokojeniem pragnienia zwiedzających a wyzyskiem wpisanym w proces tworzenia kulturowego dziedzictwa.

Wojciech Kuczok PRADZIADY, reż. Sebastian Majewski
Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu
Sztuka zainspirowana refleksją o społeczeństwie pogrążonym w resentymencie, lubującym się w uprawianiu nekroperformansu.
Scena na Strychu WTW, godz. 18.00

„Pradziady” zacząłem pisać jeszcze w 2009 roku, na zaproszenie Mikołaja Grabowskiego, który organizował festiwal (neo)sarmacki w krakowskim Teatrze Starym. Nie zdążyłem się uporać na czas z epilogiem, mimo, że zachęcało mnie do tego kilku twórców, którzy dramat gotowi byli zrealizować – m.in. Piotr Cieplak. Wpadłem wtedy w okres turbulencji życiowych, wyjechałem na rok do Berlina, zająłem się „Spiskami” i rzecz zaczęła obrastać kurzem. A potem przytrafił się Smoleńsk i zrozumiałem, że to jest właśnie mój epilog, ale muszę z nim poczekać, aż żałoba narodowa się przepracuje. No, tylko, że żałoba się nie przepracowała, lecz zmieniła w tragikomiczny kult zamachu, który w rękach politycznych manipulatorów doprowadził Polaków do symbolicznej wojny domowej. Zmarli i nienarodzeni są w Polsce ważniejsi od żywych; jesteśmy narodem pogrążonym w resentymencie, lubującym się w uprawianiu nekroperformansu, którego szczytowym momentem są właśnie rozpaczliwe próby nadania uwznioślającego sensu najgłupszej śmierci w naszej historii. „Pradziady” z epilogiem są trochę jak wybuch histerycznego śmiechu na przeciągającym się pogrzebie.

Magdalena Tulli ALBO UMRZEĆ [II nagroda], reż. Anna Augustynowicz
Teatr Kochanowskiego w Opolu
W naszej części Europy przeszłość – jak grzęzawisko – wciąga kolejne pokolenia. Dramat zainspirowany przedwojennym zdjęciem z albumu pewnej rodziny.
Instytut Grotowskiego, godz. 20.00

Kiedy dostałam zaproszenie do napisania dramatu, od razu pomyślałam o pewnym zdjęciu z albumu rodzinnego przyjaciół, Niemców. Mam je, bo tak mnie poruszyło, że natychmiast je dla mnie zeskanowali. Znałam losy wszystkich postaci z tego zdjęcia, posłużyłam się też faktami z opowieści innych osób, a dużo, rzecz jasna, zmyśliłam, żeby to wszystko złożyło się w całość, czyli w dialogi eskalujące napięcie. W naszej części Europy przeszłość jest jak grzęzawisko, wciąga kolejne pokolenia. O tym opowiada ta sztuka.


4 czerwca [niedziela]

Malina Prześluga NIE MA [I nagroda], reż. Paweł Kamza
Teatr Modrzejewskiej w Legnicy
Wieś to źródło wszelkiej głupoty, biedy, prostactwa czy umajona idylla z kurką, konikiem, mlekiem od krowy i zapachem siana?
Scena na Strychu WTW, godz. 16.00

Nie ma dziś jednoznacznej prawdy o polskiej wsi, a widz teatralny, a więc mieszkaniec miasta, jest nie tylko tej prawdy pozbawiony, jego się do niej siłą nie dopuszcza! Wieś dziś postrzegana jest dwojako – jako źródło wszelkiej zarazy, głupoty, plugastwa, zwyrodnienia, patologii, biedy, prostactwa, obciachu i nieszczęścia – jako miejsce, z którego trzeba uciekać, którego należy się bać lub z którego można się śmiać – taki „Dom zły”. Albo jako upragniony azyl, umajona idylla z kurką, kózką, konikiem, mlekiem od krowy, świergotem ptaszków i zapachem siana – czyli przedmiot pożądania klasy średniej ciężkopracującej – domek na wsi, dacza, wieś weekendowa, wieś prozdrowotna, ratunek od zła tego świata. I choć moje korzenie są we wsi, choć wspomnienia z dzieciństwa wokół niej krążą, nie mam dziś prawa pisać o niej prawdy – nie znam prawdy! Napisałam więc czystą nieprawdę, opartą na pseudorealnych problemach i pseudorealnych postaciach, zbudowaną tak, by z jednej strony pod prawdę się podszywała, z drugiej jednak obnażała, jak płaskie i pozbawione szacunku jest dziś myślenie o wsi. Pseudorealizm, tak jednym słowem nazwałabym wytrych do tego tekstu.

Sandra Szwarc DOPPELGANGER [I nagroda], reż. Jacek Poniedziałek
Czy utracony bliźniak pozostawia po sobie ból fantomowy do końca życia? Monolog osoby dotkniętej syndromem twinless twin.
Duża Scena WTW, godz. 17.30

Inspiracją do napisania tekstu był temat bliźniąt i różnorakich zjawisk związanych z posiadaniem, bądź nieposiadaniem rodzeństwa bliźniaczego. Wiele jest dobrze udokumentowanych, fascynujących historii osób dotkniętych tzw. syndromem twinless twin (bliźniaka – bez bliźniaka). W relacjach tych osób uderzająca jest siła i stopień złożoności więzi pomiędzy rodzeństwem, porównywalna chyba tylko do połączeń nerwowych pomiędzy poszczególnymi organami ciała. I tak jak utracona dłoń, utracony bliźniak pozostawia po sobie ból fantomowy, który jest (którego nie ma?) do końca życia.

DYSKUSJA
prowadzenie: Anna Wierzchowska-Woźniak
Duża Scena WTW, godz. 19.00


Wszystkie teksty wzięły udział w II Konkursie Dramaturgicznym STREFY KONTAKTU organizowanym przez WTW i miasto Wrocław.

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułFinał sezonu!
Następny artykułSparta na Dzień Dziecka
Pedagog, dziennikarz i animator kultury. Zakochana w teatrze. Jako reżyser postawiła pierwsze kroki, jednak wciąż uczy się chodzić. Swoimi tekstami dodaje teatralnym wydarzeniom emocjonalnego wymiaru i piękna.