Daniel E. Groszewski: Między teatrem a akcjami miejskimi

Podoba mi się ten nasz Wrocław coraz bardziej, bo coraz bardziej zaczynam czuć, że przeciętny wrocławianin ma wpływa na jego kształt. I to nie tylko podczas wyborów samorządowych, ale także w trakcie trwania kadencji. Odczuwam, że wyrażane oburzenie zaczyna wreszcie przynosić skutek.

Działań osiedlowych jest całe mnóstwo. Od ich opisywania swoją działalność rozpoczęły blisko cztery lata temu „Dzielnice Wrocławia”. I tutaj na ogół pada stwierdzenie, że przecież nie ma dzielnic, są osiedla, ale że nazwa „Osiedla Wrocławia”, była słabsza i lepiej brzmi u mnie na dzielni niż u mnie na osiedlu, itede. Nie o tym jednak chciałem. Chodzi o to, że życie regularnie zatacza koło i tak też się stało z Dzielnicami. Po wielu rozmowach z przyjaciółmi aktywistami doszliśmy do wniosku, że większy nacisk trzeba znów położyć na pokazanie ludzi i ich działań. Bo w różnych częściach miasta dzieją się różne fajne rzeczy. Można wspomnieć o starszym jegomości z okolic Dokerskiej na Kozanowie, który pogonił pana w BMW wjeżdżającego pod prąd. Pan przeprosił, nawrócił i zgodnie z sugestią mieszkańca objechał blok. Szkopuł jednak w tym… że ulica nie jest już jednokierunkowa, bowiem znak zakazujący wjazdu zniknął razem z murowanym śmietnikiem, na którym wisiał. Cóż pan nakrzyczał z przyzwyczajenia, wyjaśnił jak wjeżdżać… a znak może kiedyś wróci. Na razie jednak trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo wobec jego braku ruch w okolicy osiedlowej przychodni może być utrudniony. To jednak problem lokalny. Jak brak miejsc parkingowych na Jagodnie, o których pisaliśmy ponad dwa lata temu, a w sprawie których znów otrzymaliśmy maila. Bloki rosną jak na drożdżach, więc problemy coraz większe.

Są jednak problemy, które mimo że poniekąd lokalne, to powodują zaangażowanie znacznie większej liczby osób. Także tych, nie związanych z daną częścią miasta. I właśnie o nich chcemy pisać znów częściej. „My naprawdę sporo robimy, może warto, żeby ludzie o tym się dowiedzieli i zastanowili. To w końcu nasze miasto. Nasze wspólne. Może do rozbudowanej kultury z teatrem na czele warto dołożyć tematy społeczne” – zasugerował mi jeden z bliskich kolegów. Cieszę się, że takich mam, bo tuż po rozmowie wybuchła awantura o mur, o której pisałem w ostatnim wydaniu, dalej toczą się rozmowy o komunikacji na Nowy Dwór (tramwaj czy metrobus) i Muchobór Wielki (czy przedłużona linia autobusu musi mieć ostatni przystanek przy pierwotnie planowanej pętli na Roślinnej, skoro najwięcej osób korzysta z przystanku przy kościele). Od poniedziałku ruszają natomiast konsultacje społeczne dotyczące przyszłości kamienicy na Wyspie Słodowej, a co za tym idzie samej wyspy i jej przeznaczenia.

Włączamy się więc w te działania. W te rozmowy. Już od dzisiaj. Na pierwszy ogień Wyspa Słodowa. Czekamy na Was i Wasze głowy w tej i innych ważkich dla miasto spraw.

Redaktor Naczelny
Daniel E. Groszewski

PS. Piszcie do nas przez formularz kontaktowy

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEwelina Zambrzycka-Kościelnicka: Procentowo doładowani
Następny artykułSportowy raport #27 (20.02.2015)
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.