Daniel E. Groszewski: Patologia antyobywatelska

Coraz częściej słyszę o kolejnej fali emigracji. Mówią o niej ludzie, po których bym się tego nie spodziewał. Chcą wyjeżdżać, a ja nie mam argumentów, żeby ich zatrzymać. Szczególnie tych przedsiębiorczych.

Bo co niby mam im mówić. Że lepiej płacić w Polsce niż o połowę taniej w Słowacji. Że Wyspy Brytyjskie są gorsze, bo tam kwota wolna od podatku wynosi 10 tys. funtów, a u nas raptem 600 funtów. I to już po ostatniej podwyżce. Ostatniej… z 2009 roku, bo później nic się już nie zmieniło. A i ta ostatnia wynosiła zaledwie… 2 złote. No i co mam mówić? Że nie może być inaczej, bo nas nie stać. Stać nas na kosztowne nagrody dla ministerstw i różnych takich budżetowych pracowników, a nie stać nas to, by żyło się lepiej. Bo Polska wciąż w budowie. VAT w wysokości 23% miał być na chwilę. Na rok, góra dwa. Tę stawkę płacimy od 2011 roku i będziemy płacili co najmniej do końca przyszłego… choć sądzę, że znacznie dłużej. Łatwiej jest też w Czechach i Niemczech. Właściwie jeśli chodzi o utrudnienia (bo rejestracja w jednym okienku jest mitem, skoro samemu można było wszystko załatwić w jeden dzień, a teraz czeka się nie rzadko i dwa tygodnie) to niewiele jest miejsc na świecie, gdzie wszelkie ułatwienie jest utrudnieniem. I nikt już sobie z tego nic nie robi. Myślałem jednak, że to nie jest zła wola, a jedynie permanentna niezgodność przepisów. O tym jak bardzo się myliłem przekonało mnie przed kilkoma dniami ministerstwo finansów. A właściwie fragment dyspozycji, które zostały wydane naczelnikom urzędów skarbowych i wyciekły do mediów. Zgroza! Koniec z kontrolami prewencyjnymi. Kontroler ma tak kontrolować, żeby ukarać. Wracają czasy, gdy wszyscy są winni i pozostaje jedynie znaleźć na nich paragraf. A kto tego nie umie pożegna się z robotą. Sorry, taki mamy klimat! To już zakrawa na kolejną patologię antyobywatelską. Mnie pozostaje jedynie powiedzieć: Chcecie jechać? Jedźcie. Tam zapewne będzie normalniej.

Autor | Daniel E. Groszewski

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEwelina Zambrzycka-Kościelnicka: Oscar a sprawa polska
Następny artykułSportowy raport #29 (27.02.2015)
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.