Daniel E. Groszewski: Wiosenny coming out

Postanowiłem wyjść z szafy. Świat się zmienił. Odrodził. Przyszła wiosna. Jezus zmartwychwstał. Czas na moje oczyszczenie. Mam nadzieję, że będzie skuteczne.

 

Postanowiłem wyjść z szafy, bo już nie chce mi się w niej siedzieć. Już mi ciasno. Chcę poczuć znów radość i słońce na twarzy. Dość mi tych ciemnych szafianych zakamarków. Postanowiłem wyjść, bo siedzę w niej już kilka miesięcy. Dość.

Przyznaję, że znalazłem się tam z własnej winy. Przez wrażliwość, jakiś rodzaj bólu wewnętrznego, ale też chyba jakiś rodzaj zmęczenia. Tydzień przed świętami zapukała jednak do mojej szafy Agnieszka Bała, która przypomniała sobie i mi naszą rozmowę sprzed dwóch lat. Odbyła się tuż przed niedzielą palmową. Była ważna. Dla wszystkich. Rozmawialiśmy w czworo i każde z nas w trakcie tej rozmowy przeżyło coś ważnego. Coś, co na nas wpłynęło. Odmieniło nas. Rozmawialiśmy jak ludzie, którzy chcą się od Ciebie czegoś nauczyć. I to było piękne.

Niestety nie zawsze rozmowy mają taki charakter. Nawet jeśli mogłoby mi się wydawać, że rozmawiam z kimś szczerze, że jesteśmy dorosłymi ludźmi, to potem często okazuje się, że mój rozmówca nie pamięta, albo nie chce pamiętać tego co powiedział. Mało tego obraża się o to, co samo o sobie powiedział. Dlaczego? Nie wiem. Obrażenie się o własne słowa (nota bene powiedziane w celu wykorzystania ich w recenzji) jest dla mnie nie pojęte. A że taka sytuacja miała miejsce – odrzuciło mnie. Odechciało mi się pisać o teatrze. I przestałem, bo niczego nie mogłem skończyć. Toczyła się we mnie wewnętrzna walka i podjąłem decyzję, że przede wszystkim trzeba być szczerym wobec siebie.

Nie znaczy to jednak, że nic nie widziałem w tym czasie. Mam nadzieję, że po wypluciu z siebie tej trucizny uda mi się wreszcie dokończyć pisać o tym, co było dla mnie ważne: „Believe me you fool” Ceziego Studniaka, „Y” Pawła Passiniego, „Opera Panica. Kabaret tragikomiczny” Michała Mrozka, czy „Krótki zarys wszystkiego” Teo Dumskiego.

We Współczesnym w tym czasie odbyły się premiery „nowej dramaturgii”. Spektakle niezwykle wciągające: „Silesia, Silentia” Marka Fiedora i „Garnitur prezydenta” Cezarego Ibera. W obu przypadkach mam jednak wrażenie, że teksty były niedokończone, albo wręcz miały przegadane zakończenia. Szkoda, bo wiele sobie po nich obiecywałem. Miałem ochotę dyskutować z nimi poprzez tekst, ale po prostu nie miałem siły.

Przede mną w tym tygodniu premiera „Po Burzy Szekspira” Agaty Dudy-Gracz. Spektakl, o którym, już wiem, że chciałbym napisać. Będę się starał, ale wiem też, że temat trudny, a po ostatnich przeżyciach trochę się boję, bo to w końcu rzecz o samotności, z którą ostatnio się mierzyłem. Mam nadzieję, że mam to za sobą. Wyszedłem z szafy. Świeci słońce. Zaczynam rozmawiać o teatrze. Będzie chyba dobrze. Muszę tylko pamiętać co napisał Stanisław Jerzy Lec: „Cezarów zabijają zazwyczaj przyjaciele. Bo są wrogami.”

 

Autor | Daniel E. Groszewski