Już dzisiaj (3.03) koszykarze ekstraligowego Śląska Wrocław zmierzą się w spotkaniu wyjazdowym z ekipą AZS-u Koszalin. Spotkanie przeciwko „akademikom” może przejść do historii krajowej koszykówki, wszystko za sprawą Adama Wójcika.

. fot. Śląsk Wrocław

Mecz z koszalinianami będzie drugim pojedynkiem jaki wrocławianie stoczą w walce o awans do play-off z miejsc 7-8. Aktualnie Śląsk zajmuje 7 pozycję (tj. 1 miejsce wśród drużyn z miejsc 7-14), a ich rywale są 2 miejsca niżej ze stratą 4 punktów.

Obydwa zespoły spotykały się już w tym sezonie dwukrotnie, a za każdym razem wygrywała drużyna przyjezdna. Pierwsza potyczka miała miejsce 18 października 2011 roku,  niestety w Hali Stulecia drużyna Miodraga Rajkovica uległa 76:85, odnotowując jednocześnie 3 porażkę w 3 rozgrywanym meczu. Do rewanżu doszło nieco ponad dwa miesiące później, zawodnicy Śląska po bardzo dobrym dla siebie listopadzie rozgromili (22 grudnia) AZS 103:78.

Każde z dotychczas rozegranych spotkań między tymi zespołami miało swoich bohaterów, we Wrocławiu byli to George Reese i Igor Milicic, pierwszy zdobył 23 punkty przy 71% skuteczności z gry, drugi natomiast dodał 19 „oczek” trafiając 5/7  prób za 3 punkty i 4/6 z linii rzutów wolnych. W Koszalinie zaś szalał, niegrający już w barwach Śląska, Qa’rraan Calhoun zdobywca 32 punktów (6/9 za 2, 6/8 za 3, 2/2 za 1). W dzisiejszym spotkaniu wystarczy, aby Adam Wójcik rzucił tylko 11 „oczek” i wtedy to on, bez względu na wynik, będzie największym bohaterem tego meczu. Tylko tyle brakuje, żeby wybitny zawodnik, jakim jest urodzony w Oławie silny skrzydłowy, został pierwszym koszykarzem w historii Polskiej Ligi Koszykówki, który osiągnie pułap 10.000 tyś. punktów zdobytych w karierze.

Drużynę przeciwników wrocławian prowadzi twórca byłych sukcesów wrocławian, słynący z bardzo dużego nacisku jaki kładzie na grę obronną prowadzonego przez siebie zespołu, Andrej Urlep. To właśnie słoweński szkoleniowiec sprowadził, wraz ze swoim przyjściem w 1997 roku, Wójcika do Śląska z belgijskiej drużyny Spirou Charleroi. Na łamach jednej z ogólnopolskich gazet Adam Wójcik odniósł się do stylu prowadzenia zespołów przez Urlepa, i przyznał-  Mam nadzieję, że Andrej nie zamuruje całkiem kosza, a koledzy z drużyny pomogą. A jak się nie uda, to najwyżej dycha pęknie we Wrocławiu i też będzie sympatycznie. Legenda wrocławskiego i krajowego basketu w bardzo „luźny” sposób przygotowuje się na możliwość pobicia rekordu-  Nie ma się co napinać, robię swoje. Wiedziałem, że prędzej czy później dojdę do 10 tysięcy punktów. Nadszedł czas i to bardzo fajne uczucie. Chociaż kiedyś to było dla mnie całkiem nierealne i w ogóle się nad takimi statystykami nie zastanawiałem.

Panie Adamie, trzymamy kciuki!

 

(Krzysztof Bełej)